iga trymiga
Polecany post
5.00 pobudka. 6.00 praca. 18.00 powrot do domu. 19.00 lekcje. 20.00 drobne sprawy domowe. 21.00 zagonienie dzieci do spania 22.00 chw...
środa, 13 lutego 2019
piątek, 25 stycznia 2019
Recepta na zycie. Swojskosc.
Lubimy,zeby nasze bylo na wierzchu.
Lubimy byc na swoim.Lubimy swego
dopiac lub swoje pomyslec i zrobic po
swojemu.Lubimy czuc sie swojo w roznych sytuacjach, kontekstach,
projektach i perspektywach.
Mowimy,ze ktos jest taki swoj,ze konie mozna z nim krasc.Ktos jest taki,ze czujemy sie przy nim dobrze i komfortowo.
Lubimy swego pilnowac jesli chodzi o drobne,wieksze,najwieksze rzeczy materialne i niematerialne.
Lubimy miec cos swojego.Dom ( choc na kredyt),mieszkanie ( choc na raty),dzialke ( po prababci z zagonkiem burakow i bobu ale zawsze..),wlasna firme (jednoosobowa ale sam sobie sterem,okretem..no i szalupa..),samochod (chocby pelnoletni,nie na zoltych blachach) etc.
Lubimy miec swoje wlasne zdanie,nawet jak brakuje nam charakteru i sprytnie lub nieswiadomie powielamy mysli i poglady innych.Mowimy dumnie:" Mam swoje zdanie".
Lubimy swoje strony rodzinne,swoje wspomnienia.No,chyba,ze nie lubimy..I tak bywa.Wiadomo.
Lubimy dzialac na swoich warunkach.Lubimy myslec o swoich potrzebach i marzeniach.Lubimy przy tym podgladac,podpatrywac i oceniac.Wznosic sie ponad zlych i okrutnych ludzi jak stary Pink.
Lubimy "swoic" swiat by miec cos naprawde swojego.To daje nam poczucie komfortu i bezpieczenstwa.
Probujemy skutecznie lub z miernym rezultatem nie udowadniac wciaz sobie i innym,ze cos jestesmy warci,ze zaslugujemy,ze potrafimy.
Gdyby bylo to takie latwe ma polkach w ksiegarni nie lezalyby zloza pouczen,rad i wskazowek typu: Jak zyc?Jak siebie poznac?Jak celebrowac swoje mozliwosci i byc krolowa i krolem zycia?
Gdyby bylo to takie latwe..
Nie byloby coachow,mentorow i polowy tematow w telewizji sniadaniowej.
Celebryci nie dyktowaliby
ksiazek.Nie bylibysmy pepkami swiata.
Pieta Achillesa tez nie.
Bylibysmy...
Niedzisiejsi..
Za idealni...
Tacy nieludzcy...
Jak oswajacie swoj swiat?
Jak zaklinacie rzeczywistosc,
zeby zycie bylo nie tyle znosne,
co kochane i szczere jak dziecko?
Jaka macie recepte?
Swoja.Wlasna.Jedyna.
sobota, 19 stycznia 2019
Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy. Dlaczego jest Ci sola w oku???
Calym swoim sercem
jestem z WIELKA ORKIESTRA
SWIATECZNEJ POMOCY.
Nie pojmuje jak mozna negowac dzialalnosc J.Owsiaka.
Jak mozna nie widziec Dobra,ktore
sie wyzwala w naszych sercach.
Jak mozna lekcewazyc uratowane zycie
dzieci?
Nie chce takiego katolicyzmu,takiej obludy,takiej polityki pod maska
populistycznych tresci..
Zacietrzewienie do granic mozliwosci.
Ped do wladzy,do racji absolutnej..,
A szara masa posortowana idealnie.
Tak jak pasuje.
Nie wychwyci niuansu,ze zachowanie spowodowane choroba psychiczna zostanie wykorzystane politycznie..w nierownej walce.
Wstyd przyznac sie..
Wielki wstyd..
Panie Wydrzycki
czwartek, 10 stycznia 2019
Nie wyrzekniesz sie PRLu czyli Nasza Klasa - Umarla Klasa.
Moze i biegalismy razem z kluczem na szyi,jako studenci glosowalismy za wejsciem do UE.
Moze wyjezdzalismy do Nowej Europy napchani marzeniami jak tuczny drob
bez kasy na bilet powrotny.
Ale nie jestem cytatem z Twojego zycia.
Jestem soba.Napisana slowo po slowie.
A kazde z nich ma swoj odrebny kontekst i niesie swoje szczegolne,wazne znaczenie.
Kazdy punkt wspolny czyni mnie tylko bardziej autentyczna,bardziej zakorzeniona w tym pokoleniowym nurcie, w ktorym nierzadko spotykaja sie nasze dazenia,mysli i poglady.....
Porozjezdzalismy sie po swiecie szerokim.Po kontynentach.Krajach.Miastach.
Zadupiach.
Zasililismy wyrazny trend migracji z miasta do miasta,z miasta na wies.
Ze wsi donikad.
Donikad z miasta.
Gdzies.
Wysylamy czasem swoje fantomy dalej,dalej i dalej....
w niewidzialna siec polaczen neuronowych wspolczesnej tkanki zycia.
Poruszamy niezgrabnie a to prawica a to kikutem.
Glowa poruszymy
zbyt gwaltownie
i mechanicznie.
Nogami przebierzemy w miejscu.
I gdyby nas usadzic na powrot w szkolnych,twardych lawkach.
Od razu znajdziemy zasniedzialy i zywy
zapis banalu,sztucznosci,konwencji,ktory jak ziarenko plesni rozejdzie sie w czasie
we wszystkich skrytych miejscach.
Wszystko to przywodzi na mysl UMARLA KLASE Tadeusza Kantora.
Jestesmy Umarla Klasa,ktora wystepuje w telewizji,robi specjalizacje,doktoryzuje sie,nobilituje,otwiera kolejny przewod,pisze ksiazki,blogi i pozwy,kieruje dobrze prosperujaca firma,rodzi dzieci,rozwodzi sie,zmienia prace,poglady i rozmiar ubran,
nic nie robi,
zlorzeczy i narzeka na niewykorzystane szanse,na szanse straconego pokolenia,zbyt starego na Nowe,zbyt mlodego na Stare.
Mamy wspolczesna gebe internetow,prezymy wiotkie jeszcze ciala z dziecmi na tle polyskujacego rybio wybrzeza,jeszcze zdajemy sie nie widziec tej drobnej roznicy jaka wyklucza nas
z nowej rzeczywistosci
Mamy gebe
urobiona na miare.Jak sie patrzy.
Wedlug wspolczesnych kanonow i trendow.Gebe,ktorej nie powstydzilby sie wielki literat.
I tak wszystko to,co niewazne
mamy w naszych smiertelnych sercach.
I tak wszystko to,co zapisane
przepadnie
w niepamiec.
A swiatla z dawnego czasu.
zredukuja sie
do wsciekle migoczacej
jarzeniowki
do gluchego smiechu w pustej sali
bez braw
bez znaczenia
jakby to nigdy nie trwalo
i przepadlo na pozolklych papierach szarej historii.
Przepraszam
tez mialam ulude i promien
zycia,ktory rozswietlic mial kapitalistycznie dostepna przyszlosc
Nikomu potrzebne kilogramy dzwiganych ksiazek,stracone wieczory,egzaminy przed terminem na zbyt popularnych,zbytecznych kierunkach studiow
i ciagla nadzieja,ze Wymarzone czeka tuz
za rogiem,tuz,tuz..
w zasiegu reki
naznaczylo nas wyraznie...
Jakbysmy nie wiedzieli jak wyciosac ten swoj los,jak zgrabnie wydobyc ksztalty z oblej bryly zycia.Jak wziac los w swoje mlode rece.Jakby nam ktos naopowiadal niestworzonych bajek,ze kazde slowo sie liczy,kazda metafizyka i przestrzen miedzy wierszami.
A swiat obrazu... juz czyhal,dyszal swym przyspieszonym pulsem.
Wyzwolil emocje,ktorych nie wycisniesz ze sciegu rowno pisanych literek.
Nie odnajdziesz w wierszach pisanych noca.
Powrocil do pierwotnej roli kultury.Do malowidel nasciennych.Do metafor obrazu.Do tego calego zadowolenia ,ktoremu oddajemy sie z luboscia
glodnego zwierzecia.
Wiekszosc z nas poradzila sobie
doskonale ale to nasze dzieci mowia juz plynnie w tym globalnym jezyku.My po cichu,bardziej po cichu robimy swoje kariery lub nie robimy ich wcale,nie majac odwagi przyznac sie do swojej przegranej.
Majac nadzieje,ze nigdy nie wyjda na wierz paskudne przyzwyczajenia,ktore
wyssalismy z mlekiem matki.
Matki Podomki,ktora rodzila nas za ogrodzeniem w czasie strajku, albo tuz po stanie wojennym,po pierwszym kiedy dostawalo sie kartki zywnosciowe,zeby pozniej miec to ciagle uczucie niepewnosci,ze przyjda i zabiora co nasze...
ze utracimy te podworkowa wolnosc,pozdzieranych kolan elegie.
Zapomnimy mogily naszych chomikow skrzetnie dekorowane kwiatami z klombu.
Ze zaginiemy w morzu tandety z cenna metka nie pamietajac zachodnich smieci ustawianych na szafach,puszek po piwie Fax,opakowan czekolad,ktore stracily juz dawno swoj egzotyczny zapach,o biegach dlugodystansowych po cukier,kawe,make..o staniu godzinami po cos,co przywiezli..
Mowie Ci..
Geba jest zawsze wspolczesna.
I to ona nas laczy.
środa, 9 stycznia 2019
Kieszonkowy wiersz dla dziecka
Chce spelnic sie Tobie.
W nasyconej radosci
dzieciecych snow.
Utulic kazda niepogode twarzy,
kazdy grymas oczu
Podkreslic temat lekcji,bez wyrozniania bledow,bez smarowania klujaca czerwienia
Na marginesie
zostawic usmiechnieta literke
serca.
sobota, 5 stycznia 2019
Kto powiedzial,ze trzeba pokochac gotowanie?
Zapach cynamonu szczelnie wypelnil wszystkie zakamarki domu.Dochodzil do nozdrzy insywnie i natarczywie.
Zeby jeszcze nie bylo czuc tak bardzo spalenizny...moznaby powiedziec przedpiernikowa aura.
Zapomnialam o makaronie,co mial 3 minuty zaledwie kapac sie we wrzatku.
Przybral postac nieokreslonego gluta.
Woda splynela z blatu na pieknie wyczyszczona podloge.Skarpetka lekko starlam,zostawiajac swietlisty slad po glucie,w ktorego odprysk
wdepnelam.
Smart Tv napuszal programy o gotowaniu.
Zlosliwa niewidzialna reka grzebala przy pilocie.
Zrobilam oczy maslane na widok
przystawek zaledwie.
Danie glowne.
W nastepnej odslonie.
W tle wypasiona kuchnia w swym kazdym kuchennym detalu.
I oni
Artysci kulinarni
radosni improwizatorzy.
Zamiast nad garem wole pochylac sie nad mata.
Zamiast improwizowac w kuchni wole tworzyc na parkiecie.
Zamiast batata i soczewicy
kupie kilogram. kiszonej kapuchy i naszego polskiego ziemniora.
Nie lubie gotowania.Zwlaszcza kiedy mam zbyt duzo na glowie.
Zwlaszcza wtedy kiedy mysle o tabelce,podatku i zusie.
Zwlaszcza wtedy gdy dziecko z udawana obojetnoscia mowi..
Wiesz mamo...zycie jest bez sensu.
Jutro pojdziemy na gore frytek z przeslodzonym ketchupem albo na ciacho do mini Ma.I wejdziemy do CIUCHOW...
I choc nie dowiem sie o co chodzi...
ten uscisk przed snem
Daje mi wiare.
Nie kuchnia lecz sercem
TEN DOM stoi.
piątek, 4 stycznia 2019
Dziekuje,nie marudze.
Dziekuje panom kurierom,ze w pelnym zaufaniu moge im powierzyc zostawienie paczki w bardzo nietypowych miejscach.Tudziez pieniedzy.
Na drzewie.We wiadrze.Na rynnie.
Nasze ustalenia telefoniczne opieraja sie na szerokopojetej zdrowej wyobrazni i zaufaniu:)
Dziekuje ZDROWEMU ROZSADKOWI,ze nie klade lapy miedzy drzwi,nie wsadzam do ognia,nie podaje gowien dalej.
Goraco polecam ten rodzaj zycia.
Dziekuje sobie za miesiace bez wiadomosci,tvnow,polsatow etc.
czyli miesiecy bez
ofiar,morderstw,gwaltow,lapowek i
politycznych koryt.
Przezylam wstrzas.Serio.
Sprobujcie pozyc bez telewizji,bez wiadomosci...
Dziekuje Bogu za inwentaryzacje,za dostawy nocne,ankiety online i caly ten szajs za ktory mozna zalatac solidna dziure budzetowa.
Dziekuje,za uplyw czasu,ktory dziala na moja korzysc.
Dziekuje za robote,ktora lubie a z ktorej ludzkiej kasy nie mam.
Dziekuje za gusla internetow.
Dzieki nim mamia mnie te
fantomy,te insta story,blogi,life i inne rzeczy zbyteczne.
Dziekuje za wschod slonca nad polami.W zimnym powietrzu parowanie.
Za godzine jazdy po kretych drogach,po dziurach,po wsi naszej zabitej.
Dziekuje za to,ze coraz bardziej lubie ten nasz dom,ten widok z okna w ktorym nie ma,no nie ma...swiatel wiezowcow,sa gwiazdy,najjasniejsze panie i gestniejacy mrok nocy.
Dziekuje za rodzine.
Za milosc.Zamilosc.Zamilosc.
Zamilosc.Za...
Napedowa sile.
Za puchatosc serca.Za dzieci moje!
Za zime,mroz,sniezyce podczas ktorej wycieraczki nie nadazaja pracowac.. za goraca herbate
z zurawina w towarzystwie przyjaciol,za buta w zaspie.
Dziekuje za jasnosc umyslu.Za niezmacony sen i ranek bez migreny.
Dziekuje za czas przyszly,niedokonany.Dziekuje za to wazne poczucie sprawczosci.
Dziekuje za pokore,z jaka przyjmuje
ludzi i swiat.
Dziekuje za zjezenie,bunt i niezgode,
dzieki ktorym nie jestem slepa,glucha
i nieporadna.
Dziekuje za tajemnice,
ktora jest
i sie objawia.
Dziekuje za Wish you were here
na 5 km biegu...przez park,kiedy juz nie czuje zmeczenia ani sztywnych miesni.
Dziekuje,ze nie marudze..
Subskrybuj:
Posty (Atom)