Moze i biegalismy razem z kluczem na szyi,jako studenci glosowalismy za wejsciem do UE.
Moze wyjezdzalismy do Nowej Europy napchani marzeniami jak tuczny drob
bez kasy na bilet powrotny.
Ale nie jestem cytatem z Twojego zycia.
Jestem soba.Napisana slowo po slowie.
A kazde z nich ma swoj odrebny kontekst i niesie swoje szczegolne,wazne znaczenie.
Kazdy punkt wspolny czyni mnie tylko bardziej autentyczna,bardziej zakorzeniona w tym pokoleniowym nurcie, w ktorym nierzadko spotykaja sie nasze dazenia,mysli i poglady.....
Porozjezdzalismy sie po swiecie szerokim.Po kontynentach.Krajach.Miastach.
Zadupiach.
Zasililismy wyrazny trend migracji z miasta do miasta,z miasta na wies.
Ze wsi donikad.
Donikad z miasta.
Gdzies.
Wysylamy czasem swoje fantomy dalej,dalej i dalej....
w niewidzialna siec polaczen neuronowych wspolczesnej tkanki zycia.
Poruszamy niezgrabnie a to prawica a to kikutem.
Glowa poruszymy
zbyt gwaltownie
i mechanicznie.
Nogami przebierzemy w miejscu.
I gdyby nas usadzic na powrot w szkolnych,twardych lawkach.
Od razu znajdziemy zasniedzialy i zywy
zapis banalu,sztucznosci,konwencji,ktory jak ziarenko plesni rozejdzie sie w czasie
we wszystkich skrytych miejscach.
Wszystko to przywodzi na mysl UMARLA KLASE Tadeusza Kantora.
Jestesmy Umarla Klasa,ktora wystepuje w telewizji,robi specjalizacje,doktoryzuje sie,nobilituje,otwiera kolejny przewod,pisze ksiazki,blogi i pozwy,kieruje dobrze prosperujaca firma,rodzi dzieci,rozwodzi sie,zmienia prace,poglady i rozmiar ubran,
nic nie robi,
zlorzeczy i narzeka na niewykorzystane szanse,na szanse straconego pokolenia,zbyt starego na Nowe,zbyt mlodego na Stare.
Mamy wspolczesna gebe internetow,prezymy wiotkie jeszcze ciala z dziecmi na tle polyskujacego rybio wybrzeza,jeszcze zdajemy sie nie widziec tej drobnej roznicy jaka wyklucza nas
z nowej rzeczywistosci
Mamy gebe
urobiona na miare.Jak sie patrzy.
Wedlug wspolczesnych kanonow i trendow.Gebe,ktorej nie powstydzilby sie wielki literat.
I tak wszystko to,co niewazne
mamy w naszych smiertelnych sercach.
I tak wszystko to,co zapisane
przepadnie
w niepamiec.
A swiatla z dawnego czasu.
zredukuja sie
do wsciekle migoczacej
jarzeniowki
do gluchego smiechu w pustej sali
bez braw
bez znaczenia
jakby to nigdy nie trwalo
i przepadlo na pozolklych papierach szarej historii.
Przepraszam
tez mialam ulude i promien
zycia,ktory rozswietlic mial kapitalistycznie dostepna przyszlosc
Nikomu potrzebne kilogramy dzwiganych ksiazek,stracone wieczory,egzaminy przed terminem na zbyt popularnych,zbytecznych kierunkach studiow
i ciagla nadzieja,ze Wymarzone czeka tuz
za rogiem,tuz,tuz..
w zasiegu reki
naznaczylo nas wyraznie...
Jakbysmy nie wiedzieli jak wyciosac ten swoj los,jak zgrabnie wydobyc ksztalty z oblej bryly zycia.Jak wziac los w swoje mlode rece.Jakby nam ktos naopowiadal niestworzonych bajek,ze kazde slowo sie liczy,kazda metafizyka i przestrzen miedzy wierszami.
A swiat obrazu... juz czyhal,dyszal swym przyspieszonym pulsem.
Wyzwolil emocje,ktorych nie wycisniesz ze sciegu rowno pisanych literek.
Nie odnajdziesz w wierszach pisanych noca.
Powrocil do pierwotnej roli kultury.Do malowidel nasciennych.Do metafor obrazu.Do tego calego zadowolenia ,ktoremu oddajemy sie z luboscia
glodnego zwierzecia.
Wiekszosc z nas poradzila sobie
doskonale ale to nasze dzieci mowia juz plynnie w tym globalnym jezyku.My po cichu,bardziej po cichu robimy swoje kariery lub nie robimy ich wcale,nie majac odwagi przyznac sie do swojej przegranej.
Majac nadzieje,ze nigdy nie wyjda na wierz paskudne przyzwyczajenia,ktore
wyssalismy z mlekiem matki.
Matki Podomki,ktora rodzila nas za ogrodzeniem w czasie strajku, albo tuz po stanie wojennym,po pierwszym kiedy dostawalo sie kartki zywnosciowe,zeby pozniej miec to ciagle uczucie niepewnosci,ze przyjda i zabiora co nasze...
ze utracimy te podworkowa wolnosc,pozdzieranych kolan elegie.
Zapomnimy mogily naszych chomikow skrzetnie dekorowane kwiatami z klombu.
Ze zaginiemy w morzu tandety z cenna metka nie pamietajac zachodnich smieci ustawianych na szafach,puszek po piwie Fax,opakowan czekolad,ktore stracily juz dawno swoj egzotyczny zapach,o biegach dlugodystansowych po cukier,kawe,make..o staniu godzinami po cos,co przywiezli..
Mowie Ci..
Geba jest zawsze wspolczesna.
I to ona nas laczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz