Polecany post
5.00 pobudka. 6.00 praca. 18.00 powrot do domu. 19.00 lekcje. 20.00 drobne sprawy domowe. 21.00 zagonienie dzieci do spania 22.00 chw...
niedziela, 21 stycznia 2018
O czym szumi PRZESZLOSC? Pieknie napisana... bolesna historia Magdaleny Tulli.
****************
Nie jest wazne...
gdzie zatrzyma sie
autobus.
Wazniejszy jest znak
przecinka
w recytowanej,
jednym tchem
codziennosci
rodzinnej.
Mgla jeszcze
nie pokryla szyb.
Zawiesila sie lekko
nad lasem
zbyt wysokich wierzcholkow
drzew
i grzaskiej zieleni.
Wywolala lisa
wraz z jego
ruda opowiescia.
Nad glowa
wciaz ten sam
brudny blekit i blekit...
i sypki gruboziarnisty
pyl,ktory uczy uwaznosci,
czujnego zjezenia.
Nie badz juz
dziewczynka
z wiecznie nieodrobionymi
lekcjami.
Nie badz kims,
kto nie potrafi sie ladnie cieszyc
wiedzac,ze nigdy nie bedzie
Kims innym.
Badz soba.
Bez ofiary
dobrego imienia,
samopoczucia
i wspomnien.
***********************
Przeczytalam jednym, glebokim tchem "Szum" Magdaleny Tulli.
Pelna obrazowosc emocji podana jest doglebnie i sugestywnie zarazem.
Przeszlosc wchlania mglista terazniejszosc.Daje sie slyszec poglos,poszum...glosnej,dotkliwej historii.Jednostkowej historii.
Ksiazka Magdaleny Tulli to
poruszenie takich kwestii jak:
wplyw przeszlosci na terazniejszosc,
zamkniecie w formie w opozycji do spontanicznosci,emocjonalnosci swiata,
skutki tlumionych emocji i zlego przystosowania do zycia,
dorastanie w zimnym,oschlym srodowisku rodzinnym i konsekwencje takiego dziecinstwa,
proces samoswiadomosci,uswiadomienie sobie swoich lekow,gniewu i niedostosowania do zycia...
dojrzewanie do aktu przebaczenia,
do zrozumienia na czym owo
przebaczenie polega i czego
wymaga.
Piekna opowiesc.Bolesna.Uruchamiajaca poklady wspolodczuwania.
Razem z bohaterka mierzymy sie oko w oko z nieakceptacja w szkole,z zimnym chowem w domu.
Dzwigamy ciezar obojetnych lub kpiacych spojrzen.
Slyszymy nakazy dostosowania sie do sztywnej,bezdusznej formy wypowiadane miedzy slowami.
Czujemy namacalny glod milosci.Potrzebe przytulenia.Matczynego dotyku.
Trawi nas potrzeba poczucia zrozumienia,bezpieczenstwa i uwagii.
Razem z bohaterka odczuwamy te wszystkie emocje,ktore jej towarzysza podczas pierwszego,mlodzienczego zauroczenia,podczas proby wprowadzenia do rodziny swego meza i synow.
Scena z psem mrozi mi krew w zylach.(Zakamuflowane,precyzyjnie wymierzone okrucienstwo.)
Sceny w szkole...jak w starym teledysku Pink Floyd,gdzie nauczyciel karci uczniow za najdrobniejsze przewinienie.
Scena z esesmanem..
I finalna odslona w Sadzie Najnizszym,gdzie autorka dokonuje rozrachunku,odkrywa sedno kwestii przebaczenia..
" ...I jesli cos mam jej za zle,to tylko to,ze ugiela sie i opuscila sama siebie.."
-pisze o swojej matce, o matce,ktora nie potrafila jej kochac ,nie potrafila byc dla niej prawdziwym wsparciem,pociecha, sila,drogowskazem,zrodlem wszystkiego co dla dziecka najlepsze...
" Chwila obecna nie ma perspektywy i zawsze jest mgla, w ktorej trzeba szukac drogi po omacku.Dopiero po wszystkim,kiedy mgla opadla,kazdy mogl sobie przypomniec,ze ta chwila,od ktorej sie zaczelo, miala w sobie ciemny punkcik,maly jak pierwsza plamka zgnilizny,ktora potem rosla i rosla,az rozwinelo sie z niej to, co w koncu wszyscy mogli zobaczyc golym okiem.Lecz jesli spojrzec przez lupe,okaze sie,ze ten poczatek ginie w klebowisku watkow...".
Zrozumienie przeszlosci jest konieczne do prawdziwego budowania terazniejszosci ale nie opartej na fikcji,na powinnosciach..
Zrozumienie przeszlosci jest pomocne w wyzwalaniu sie z jej zadawnionych ran przenoszonych z ojca na syna,z matki na corke,z pokolenia na pokolenie.
Zrozumienie przeszlosci..ponad nieme krzyki przez sen,ponad puste miejsca w rodzinnych albumach,ponad niewyartykulowane krzywdy...
jest mozliwe...
Zrozumiec przeszlosc znaczy bardzo wiele. Latwiej wowczas o przebaczenie.
O wyzwolenie sie z roli ofiary.
O budowanie szczesliwego zycia bez poczucia winy.
Bez niechcianego dziedzictwa.
Przebaczyc znaczy: zabic ofiare.
W sobie.
Raz na zawsze.
Literatura piekna......
Polecam.Z reka na emocjonalnym sercu.
czwartek, 18 stycznia 2018
Zima da sie lubic.
Zima zla znow zaskoczyla.Przypomniala o sobie.Poruszyla drogowcow.Zamienila drogi gminne w piaskowe wezowiska a powiatowe w biale hardcorowe pasma.
Krajowki pokryte sola i korkami.
Jeszcze nie odsniezamy wjazdu do garazu. Nie ma takiej potrzeby.
Na podworzu stoi duzy balwan.
Porzucone sanki i slizgacze...
I woda skuta lodem.
W domu cieplutko.Podlogowka dziala jak nalezy.
Wiecej opalu potrzeba.To juz nie mieszkanie w miescie z wiecznie cieplymi grzejnikami i ciepla woda.
Tutaj trzeba o tym pomyslec.Ruszyc swoje siedzenie.Przyniesc.Wlozyc.Wlaczyc.Polozyc.Sprawdzic.Naniesc.Przykryc.I tak w kolko.Przez cala zla zime.
Rano bezpiecznie odwozic dzieci jadac po szklance,slizgawicy...Jechac po serpentynach, piaskowych smugach. Wymijac dostawczaki i busy.Na krajowce przyspieszac bo rozpedzone tiry rozpedzaja sie jeszcze bardziej.
Nosic gruba czape.Ubierac sie warstwowo.Grubo i przewidywalnie.
Moze bez fantazji.Niewazne.
Lubie zime.Mowcie co tam chcecie...
Lubie skrzypiacy snieg pod butami.
Lubie mroz,ktory rozgania chmury i toruje
droge intensywnym promieniom slonca.
Lubie ruch na sniegu.
Lubie sporty zimowe.
Uwielbiam gory w zimowej scenerii.
Zaluje,ze jeden jedyny raz w zyciu, kiedy mialam okazje sprobowac jazdy na nartach,okolicznosci nie byly sprzyjajace.
Osle gorki pokryte blyszczaca,gruba tafla lodu na ktorej ( niestety) dochodzilo do wypadkow.
Instruktorzy zajeci.Zniechecali.Jutro.Jutro bedzie bezpieczniej.
Nie bylo.
Sprobuje nart biegowych.Jak tylko bedzie okazja.
Za to tor saneczkowy kolo skoczni Mamuciej w Zakopcu...
to frajda dla calej rodziny.
Zaden lod nie straszny.
Zabawa do poznych godzin wieczornych.
Lubie zasniezone gorki kolo domu.
Dzieciaki maja tyle frajdy.Tak na wyciagniecie reki.
Lubicie zime?
środa, 17 stycznia 2018
Nie wciskajmy sobie kitu,ze jestesmy minimalistami
HOME,SWEET HOME.Minimalizm.
1.
Od kilku dni prowadze domowa stolowke dla dziesieciu osob.Ekipa przyjechala dokonczyc to,co zaczelismy sami..Czas nas goni.Nie bylo wyjscia.A przynajmniej laskawie sie nam nie objawilo.
I jak patrze jak im to sprawnie i szybko idzie,jak mnoza sie cyferki na rachunku,ktory przyjdzie nam zaplacic za zrobiona robote i jak szybko pojawiaja sie kolejne wyzwania popadam w przerazajacy minimalizm...
Moja kuchnia "polowa" zdaje jednak egzamin w stu procentach.Musimy tylko zawsze pamietac o zakrecaniu butli.(Ostroznosci nigdy za wiele).Nie mam lodowki.Mam zimny garaz i wielobranzowe sklepy po drodze...Szafek kuchennych i blatu tez prozno szukac..Jest stary stol,ktory w wiekszosci zajety jest kuchenka gazowa.Sa pojemniki na make,kasze itp.zeby przypadkiem myszory sie nie dostaly..
Zlapalismy ich juz cala gromade.(Cisnely sie do domu przez garaz,kiedy nie mielismy jeszcze drzwi.)Mam zamontowany zlew na golej,postindustrialnej scianie;)Mam lazienke.Nie mam zmywarki.Mam rece i biezaca wode.Ciepla i zimna.
Kuchnia sie tworzy.Wizualizuje.Mam w domu zlota raczke a i moje dwie rece sa bardziej prawe,niz lewe..Przynajmniej takie chca byc.Nierozsadne byloby nie wykorzystac tego potencjalu i nie stworzyc czegos wlasnorecznie...
Konstrukcje zabudowy mozna zlozyc samodzielnie i dobrac blaty i fronty.Plyty uprzednio wymierzyc i profesjonalnie przyciac.Kupic wszelkie drobiazgi konieczne do zlozenia calej konstrukcji.Uzbroic sie w iscie anielska cierpliwosc,ktorej jak juz Wiecie nie brakuje mi ani troche....i wypatrywac efektu koncowego.
Minimalizm "konieczny" spoziera wiec z kazdego miejsca mojej codziennosci.Moje napuszenie skromnoscia zycia dobrze mi robi.Czuje sie wtedy taka swiadoma,taka asertywna,taka przewidujaca,obliczona,dowartosciowana( bardziej byc niz miec oto jest odp.),taka zblizona do prawdziwego zycia...
To naprawde takie budujace uczucie..
Nie czytam ksiazek o minimalizmie.
Rzuce czasem okiem tu i owdzie...(niezbity dowod na to,ze wykazuje daleko posunieta ignorancje i nieznajomosc tematu bazujac na ksiazkach,ktore nie wprost traktuja o tym temacie....)
Nie cytuje ortodoksyjnych wyznawcow,praktykow i biznesmenow..bo i na tym mozna ukrecic niezly biznes.Nie czepiam sie az tak.:))( Patrz: sztampowy wpis "Pieniadze szczescia nie daja",ktory powstal w pelnokrwistym afekcie po bezdusznym stwierdzeniu pewnej pani w urzedowym okienku....
********************************
****************
2.
A tymczasem swiat niszczeje.....
Kruszeje sztuczne tworzywo.
Psuja sie mechanizmy.
Przedmioty pokrywaja sie rdza.
Luszczy sie na nich farba.
Rozwarstwiaja sie.Mechaca.
Przecieraja.
Nosza w sobie mape dotykow,rys,przetarc,ukluc,uderzen..
Swiat staje sie prawdziwym swiatem milosci,bo cien utraty zawiesza sie nad nim jak drapiezny ptak nad zdobycza.
To punkt widzenia mojego ulubionego pisarza.A.Stasiuka.
To jest swiadome bycie w zdarzeniach,szczegolach.To jest odkrywanie prawdziwej wartosci rzeczy.Nie zadne tam odrywanie sie zywcem od namacalnosci,historii i przeznaczenia rzeczy.
********************************
Nie jest prawda,ze wspomnienia zyja tylko w nas,ze przestrzen fizyczna i psychiczna wymaga skrupulatnego,bezwzglednego odrzucenia materialnosci a nawet nadmiaru.
**************
Przypomina mi sie osoba Stanislawa Lema w swojej domowej bibliotece..Zdjecie.Fotka w gazecie..Jego biblioteka byla zaprzeczeniem minimalizmu. Polki uginaly sie pod ciezarem przeczytanych ksiazek.Pomieszczenie robilo wrazenie przytlaczajacego i dusznego.Umysl genialnego pisarza pozostal w tym wszystkim dziewiczo wolny i wizjonerski.
Nic zaskakujacego.
Zapuscie sie do mieszkania,gabinetu pierwszego lepszego ( ale nie celebryty!),rasowego w kazdym calu literata,artysty.Sprobujcie znalezc tam chocby odrobine minimalizmu...
Prawdziwie wolnemu i tworczemu umyslowi niewiele jest w stanie przeszkodzic.Podobnie z swiadomym,prostym(czyt.tresciwym,
przejrzystym) zyciem.A czym INNYM jest minimalizm?
**************
Prostota zycia nie wymaga poswiecen.Jest naturalna,niewymuszona sila.Nie podlega trendom,modom.Jest uswiadomionym byciem tu i teraz bez zalu.Taka prostote zycia odnajduje w opowiadaniach,powiesciach Stasiuka.Wszystko sie dzieje swoim naturalnym torem.Tlo stanowia takze przedmioty.Sa wazne.Ale nigdy nie przyslaniaja czlowieka.Sluza mu.Tak to odbieram......
********************************************************************************
Smaze mieso( pracownicy to silni,mlodzi miesozercy..wiec nie moze byc zadne tam roslinne pitu,pitu..),doprawiam salatki( ale cos zielonego musi byc,pasuje kolorystycznie i witaminowo))i w miedzyczasie czytam Zime.Grochow...
Rzadko moge miec taki komfort skupienia sie tylko i wylacznie na czytaniu..
Zreszta,podzielnosc uwagi to podzial rzeczywistosci na kilka roznych kawalkow lazani..powiedzialby Garfield.:)
Czasami czytanie rozproszone i przeplecione roznymi czynnosciami przypomina scene pisania wiersza przez bohatera filmu"Dzien Swira".
No,nie da sie ukryc;)
Slonce zachodzi nad Szymbarkiem.
Prawdziwe zycie i obrazy zycia.Wszystko sie zazebia.
Pasuje do siebie.Slowa,ktore robia na nas wrazenie niechybnie wyrastaja ze sfery doswiadczen.Z namacalnosci swiata.Z doswiadczenia.Z prostoty mysli.
Ozdobniki.Dekoracje.Slowa dmuchawce.To tylko okrycie wierzchnie.Plaszcz zostawiony
w ciemnej i wilgotnej sieni.
Drobny pyl,ktory przesypuje sie przez palce.
Chwila pelnego wdechu,kiedy chcemy powiedziec cos rownie waznego jak i slyszalnego.
**************************************
**************************************
3.
"Wole biedne okolice niz bogate,bo w nich przedmioty maja prawdziwa wartosc i bardzo mozliwe,ze ludzie je choc troche kochaja,poniewaz nie maja nic innego.Nie wielbia,ale kochaja,nie majac o tym nawet pojecia."
Dlatego wyszukujemy staroci,rzeczy z dusza i swoja historia.Moze chcemy choc troche zblizyc sie do tego prawdziwego swiata opartego na minimalizmie naturalnym,prostym.Dlatego wzbogacamy nasze nowoczesne domy i mieszkania rzeczami z innej bajki.
Konsumpcyjny swiat bezustannie robi nam duze hokus POKUS! Obezwladnia mozliwoscia wyboru posrod cudownosci tekstylnych,elektronicznych,
wydartych matce naturze i tak dokladnie przetworzonych,ze zapominamy o ich pierwotnym sensie.
Dorabiamy sobie niezliczona ilosc filozofii do prostego zycia.Zycie jest przeciez proste.
Prostota.Jasnosc.Uwaga.
( Szerszy kontekst prosi sie o prawo glosu...Nie teraz.Nie teraz..)
************************************
Nie trzeba czytac Swiata Zofii,pochylac sie nad cytatami wielkich,otaczac sie madroscia innych jak cieplym kocem w czas zimnej myslowej szarugi.
Spojrzmy prawdzie w oczy.Nie potrafimy byc minimalistami wedlug przyjetej ogolnie definicji..
Nie jestesmy w stanie zrezygnowac z wygody i dostepnosci dobr.Czasem sie udaje.Na chwile.Na piekny.Szczegolny.Calkiem do rzeczy moment...
Ale przeciez Minimalizm to nie jest oczyszczanie szaf ze zbednych ciuchow.
To nie jest pozbywanie sie nadmiaru kosmetykow,bibelotow etc.
Minimalizm to nie sa pieknie wydane ksiazki.To nie sa artykuly na blogu.(Jestes w wybaczalnym bledzie ...jesli myslisz,ze nie doceniam tego calego ogromu pracy,calej tej kalkulacji.)
MINIMALIZM to nie jest cos,co sie oplaca.Co generuje zysk.Przeliczalny.Minimalizm prawdziwy nie obnosi sie soba.NIE EPATUJE.
NIE KOKIETUJE.
Nie wydaje Ci sie to choc troche blizsze prawdziwej definicji minimalizmu?
Nic a nic ?
Minimalizm to nie pieknie wystylizowane foty w skromnej scenerii (czasem pieknie nierzeczywiste,odrealnione od powszedniosci i przywodzace na mysl nietylalnosc..)z akcentem na przedostatnia sylabe..Mam mniej.Patrzcie mam mniej .Mam cos starego.
Minimalizm to nie jest tez moj sposob zycia,zeby byla jasnosc.
Minimalistka nie jestem,choc nie trwonilam nigdy pieniedzy(tak ladnie to brzmi),nie mialam nigdy stosu kosmetykow z ktorego uzywalam tylko trzech,czterech rzeczy,nie mam w garderobie sklepu obuwniczego( no ale dwie pary to nie sa..),nie mam parcia,zeby sie pokazac i miec,miec ile wlezie.
Owszem,pozbywam sie z wielkim powodzeniem nadmiaru rzeczy ale nazywam to porzadkowaniem,zwyklym panowaniem nad ladem i porzadkiem.Nic wiecej.
Nie mam parcia na to,zeby tez miec rzeczy najwyzszej jakosci.Naturalne znaczy niestety najdrozsze..Mowisz,ze mozna przerobic.No,mozna...Odnowic.Mozna jakos zaradzic.Kazdy sobie radzi jak moze.I efekty sa czesto zaskakujace.
Nie rajcuja mnie kosmicznie drogie Nowe rzeczy,ktore maja zapewnic ich wlascicielom niesmiertelnosc i to poczucie dobrego luksusowego gustu,wyszukanej estetyki i dystansowanie sie od klientow sieciowek.
Ikea live forever.Sklejka.Listwy maskujace.Plyta wiorowa.Morze plastiku.Drewnopodobne.Identyczne z naturalnym.Scandynavian Sleeping & Living.
Ale minimalistka nie jestem..Minimalizm to cos,co umyka nam coraz bardziej...to pierwotne dotykanie zycia,kiedy skupic sie trzeba na fakturze prostych rzeczy bo nie mamy juz innych..
****************
Skupiamy sie na ograniczaniu materialnosci jednoczesnie NIE ZALUJAC sobie na doznaniach,podrozach,doswiadczeniach (ach..)estetycznych na bogato,pierwsza klasa.Nie lubie sobie odmawiac w tej kwestii.No,nie jest to co prawda... pierwsza klasa,egzotyka i full wypas ale sami rozumiecie...
Wole BARDZIEJ CZUC,NIZ MIEC.
Bardziej widziec.Slyszec.Smakowac itd.
Zaloze sie,ze wiekszosc z nas tak chce..tylko pozwalamy sie zagubic w natloku i nachalnosci dobrobytu z dobra metka.
Tak to juz mamy....
Klikamy puste hasla na swoich drogich smartfonach i komputerach.Kupujemy ksiazki na Wazny i Modny temat.Placimy wydawcy,ksiegarzowi,calej grupie ludzi i na szarym koncu samemu autorowi...za chwile obcowania z lepsza strona zycia,ktora zagwarantuje nam lepsze samopoczucie.
Puszymy sie.Napuszamy.Dobrze nam to robi.
Jestesmy bardziej zdystansowani.Ok.Jestesmy.Ale wciaz myslimy o tym,zeby sie pilnowac.Analizujemy.Stawiamy siebie w opozycji.Stajemy okoniem.
Nie jest to sytuacja tak klarowna jak nam sie wydaje...i jaka winna byc..
ze oto plyniemy sobie swobodnie i naturalnie tym jasnym i przejrzystym nurtem..minimalizmu.
Plyniemy... Naprawde wydaje Ci sie,ze plyniemy???Wieszamy swojskie makatki minimalizmu korzystajac rownoczesnie z ofert egzotycznie brzmiacych folderow.
Ludzimy sie,ze wprowadzajac minimalizm bardziej otwieramy sie na zycie,na prostote tego zycia,jednoczesnie ( czesto)wpadajac w pulapke wymogow tej postawy.
Dorabianie filozofii do prostoty zycia nie jest rownoznaczne z odwieczna potrzeba czlowieka,potrzeba oswajania,nazywania,zaklinania swiata.
MINIMALIZM TO takze TRYBIK tej wielkiej mlockarnii,maszynki do pieniedzy,kolejna CZESC SKLADOWA IMPULSU DO WYDAWANIA PIENIEDZY....
Zmiana garderoby.Zmiana wystroju.Wszystko za konkretna walute.Wszystko napedzane moda,byciem na topie.
Jestem teraz na czasie z nowinkami wnetrzarskimi.Widze ile kosztuje zmiana " bylejakiego" stylu na minimalizm.
Mozna taniej,lepiej i prosciej zagospodarowac swa przestrzen.
Jakos nie widze,zeby te cechy emanowaly z pieknie wydanych folderow, czasopism,stron etc.Widze,ze jest zazwyczaj drozej,kosztowniej.
100,200,300 zl.wiecej,mniej....Co za roznica...
Dla Ciebie i Ciebie to malo czy duzo?
(Licznik w oczach.Motorek.Wiadomo gdzie.To dwie rzeczy,ktore must have!!! kiedy podejmujesz decyzje o budowaniu wlasnej chalupy).
Minimalizm jako...
efekt uboczny zycia konsumpcyjnego w imie idei: jestes wazny poprzez rzeczy,ktore masz,ktore Ciebie maja bo uwiklaly Cie w dobrym samopoczuciu,poczuciu wlasnej wartosci,zainteresowaniu innych,fali popularnosci realnej i wirtualnej.
***************
Bieda tez nie jest minimalizmem.
Naturalnym.Koniecznym.Jakkolwiek nazwiemy skape uzywanie swiata poprzez nieosiagalnosc materialnych rzeczy..
Wiadomo.Ale...
sa biedni i ubodzy w duchu.Ubogosc jako bogactwo.Skad to znamy?No,obilo sie o uszy.
Minimalizm to trwanie w swiecie
w milosci
do tego
swiata
ludzi
i jedynych
rzeczy
bez
odwrotu
bez odmawiania sobie
czegokolwiek
bez wyrzeczen
bez calego tego zgielku,
szumiacym przeplywie slow.
Patrzcie jaki ze mnie
minimalista,
minimalistka
************************************
A domy na dalekim krancu
zawieszone miedzy swiatami
Trwaja w nich ludzie.
Czerpia soki zycia.
Od korzeni
Od siebie
Od ciemnych i jasnych;
stron serca.
Nieminimalistka.
poniedziałek, 15 stycznia 2018
Zycie jest piekne...a pozniej dzieci ida do szkoly...
Kiedy z duzym hukiem zamknelismy juz za soba tematy kaszek,pieluch,zabkowania,trzydniowek, pierwszych buntow...Kiedy daja nam spokoj z pytaniami: A kiedy drugie? A syn by sie przydal.A o corce to nie marzysz? Zaczynasz przechodzic na wyzszy level.
Moze jeszcze tego nie zauwazasz.Nie skupiasz sie na drobnych zmianach w codziennej bieganinie dnia.Moze wlasnie odetchnelas od presji bycia najlepsza mama.Machnelas reka na wspomnienie wszystkich ciezarow jakie dawaly Ci inne matki,bardziej doswiadczone,babcie,tesciowa i bezdzietne ciocie,co to w poradniku przeczytaly... Moze czujesz,ze oto nareszcie nie dasz sobie wejsc na glowe. Umiejetnie przejdziesz obok cicho i bez emocji.
A Twoje dziecko to juz plynnie czyta? Atakuje Cie nagle to wwiercajace sie w codzienna tkanke pytanie..Pisze? Plywa? Chodzi na angielski, ma zajecia z rzezby?
Chodzi na tance?.To moze chociaz na rytmike?
Zapisalas swoje na kurs szybkiego czytania? Chodzi do szkoly muzycznej? Ma korepetycje z NAJWAZNIEJSZYCH przedmiotow? Poznalo juz techniki bezstresowego uczenia sie?.Wyslalas je na Uniwersytet Dzieciecy?
Jak Twoje dziecko moze sie prawidlowo,wielotorowo,wieloperspektywicznie rozwijac nie uczestniczac w tym wszystkim? Slyszysz i wciaz nie dowierzasz.Znoooowu? To juz?
Oto,ponownie stoisz pod pregiezem oczekiwan, strzelnica serdecznych dociekan.Znowu zagryzasz warge.Poprawiasz nerwowo wlosy. Moze faktycznie ten angielski? Moze hiszpanski?
Niemiecki?
Chinski?
Wydawalo Ci sie, ze spizowe,zlote wieki minely od czasu Twojej szkoly a tymczasem.. powoli dajesz sie wciagac.. w trucht, ktory przemienia sie w maraton..
Bierzesz udzial we wszystkich konkursach razem z dzieckiem.Wyreczasz je.Podsuwasz gotowce.Stajesz sie szoferem,ktory jest wiecznie dyspozycyjny,zadowolony i patrzacy dalej,wyzej niz inni...
Rezygnujesz z cotygodniowego wypadu z przyjaciolka,z kursu,czytania ( wpisz co uwazasz...).na rzecz tej godziny angielskiego,chinskiego,niemieckiego i kolejnych zajec dodatkowych dla syna,corki.Rezygnujesz ze wszystkiego z czego mozna ale NIE NALEZY rezygnowac w imie bardzo dobrej oceny w dzienniczku.
Z godziny robi sie kilka godzin.
To wciaz malo.Niedosyt i potrzeba.Dwie sily napedowe nierowno ustawiaja rownowaziki.Przechylaja rownowage.
Rozciagaja czas jak przezuta gume.
Zapisujesz wszystkie oceny pomimo,ze masz staly dostep do Edziennika.Przejmujesz sie kazdym niedociagnieciem,niepowodzeniem. Przemilczasz swoje z czasow podstawowki.W oczach dziecka jestes byc moze prymuska, zdobywczynia osmiotysiecznikow konkursu recytatorskiego, byla uczestniczka morderczego triatlonu matematycznego,niekwestionowana mistrzynia splywu i biegow przelajowych w konkursie historycznym.
Liczysz juz srednia ocen,chociaz w pierwszych klasach sa oceny opisowe i wydaje sie to zbyteczne i przedwczesne.
Swoje wiesz.Swoje marzenia skrupulatnie przeliczasz.Miewasz sny bialo- czerwone.Z nagrodami.Wyroznieniami.Jestes waleczna jak Merida.Pomyslowa jak Pipi. Sprytna jak zdobywczyni wszystkich (niedostepnych jeszcze w sieci Biedronka )swiezakow.
Przyszlosciowa jak plan zagospodarowania przestrzennego.
Sluszna jak porcja obiadowa w stolowce pracowniczej.
Dzwonisz do nauczycieli o kazdej dostepnej porze dnia i nocy ,zeby wyjasnic zla ocene,ktora ma tyle wspolnego ze zlem co wieprz z perla,Kopernik z kobieta i wakacje z Kosmosem czyli bardzo wiele...
Nawet jak wszystko jest jasne.Wynika jedno z drugiego.Drazysz.Porownujesz.Kalkulujesz.Pytasz dlaczego ja ?Dlaczego moje dziecko? Dlaczego akurat nas spotkala ta ocena?.
Lykasz pigulke everything..czyli kupujesz wszystko,co ma w nazwie slowo: edukacyjne,tworcze i przyszlosciowe.Bez zastanowienia.Rozsadku.
Umiaru.
Pomyslalby kto,ze przesadzam.A ja mowie nie robmy tego dzieciom.
Wrzucmy na chwile wteczny i przypomnijmy sobie swoje pierwsze szkolne lata... I to,dzieki czemu jestesmy tu,gdzie jestesmy.
Ktos powie NIGDZIE nie jestem,wiec chce,zeby moje dziecko GDZIES bylo.Konkretnie.Przyszlosciowo.Oplacalnie.
To moje dziecko.Moj wybor.
Owszem,lecz nie wlasnosc.
To nie nasza tablica aspiracji i marzen,ktora mozemy zabazgrolic markerem.
To nie my bedziemy zyc ich zyciem.Nie bedziemy za dzieci chodzic,wybierac,czuc.To nie my bedziemy sobie radzic z konsekwencja pewnych nastawien,schematow.
To nie my bedziemy niesc ten coraz wiekszy ciezar oczekiwan i presji.
Powtarzam sobie
te kwestie...
Nie jest prosto.
Tak trudno jest nie dac sie poniesc.
Teraz zgadnij!
Zdenerwowaniu czy glupocie?
Wpis przesadzony, autokrytyczny.
niedziela, 14 stycznia 2018
Budowa Vintage.Kobieta New Modern...czyli jak to jest z budowaniem...
Jestes juz matka wieloetatowa.
Masz dziecko.Dzieci.Kolejne w drodze.
Chcesz budowac dom. Po trosze albo
glownie...
systemem gospodarczym.Takim niedzisiejszym.Vintage.Jak za czasow babc i dziadkow,kiedy dom budowala cala rodzina.Dom wielopokoleniowy,ktory pozniej beda wspominac wnuki i prawnuki rozsypane po swiecie szerokim..
Jestes inwestorem,ktory sam dla siebie staje sie przedsiebiorca budowlanym.
Organizujesz budowe.Okazyjnie i tylko w momentach koniecznych zatrudniasz fachowcow.
Wiem,ze masz dwie prawe rece.Glowe na karku.Przytomne spojrzenie.I sile przebicia.Przebijesz glowa najgrubszy mur.Najbardziej stereotypowy wydzwiek slow: zasadzilam las,urodzilam synow i buduje dom.:)
Masz wypis i wyrys z wlasnej mapy marzen i planow.
Nie z cudzych.ZE SWOICH.Wlasnych.
Wiem doskonale,ze musisz nieustannie informowac wszystkich ,ze budujesz dom,czyli masz etat.E T A T.
Oprocz normalnej,zarobkowej roboty....Jestes bardzo zajeta,niedyspozycyjna a spontanicznosc i wolny czas to dla Ciebie luksus.
Nie masz wiecznie wolnej gotowki .Nie przejezdzasz po drodze,tuz obok,choc bardzo chcialabys...
Nie tlumaczysz sie,ze jestes bezrobotna jesli jestes na etacie tylko u siebie albo,ze gdzies tam dorabiasz.Oj,nie daj Bozio na czarno.
Nie wierzysz,ze obchodza kogos Twoje okresy skladkowe lub ich brak.Albo,ze nagle wszystkich obchodzic zaczelo dobro Skarbu Panstwa.
Nie wyliczasz liczby pomieszczen,nie oniesmielasz metrazem i nie rozwodzisz sie nad jakoscia uzytych materialow.
Wiesz,ze nikogo to nie obchodzi.A co najwyzej ukluje zbyt mocno.
Przyjaciol i bliskich,blizszych i tych naj,naj przyjmujesz na wielkiego ( w miedzyczasie) spontana.Oni wszystko zrozumieja.
Nawet to,ze postawisz im kawe na tekturowym stoliczku i kazesz usiasc na prl- owskich fotelach klubowych,na ktorych metamorfoze nie masz po ludzku pieniedzy.
Widza Ciebie.Nie brak minimalistycznej zabudowy,gustownych dodatkow i kina domowego.Twoje ognisko widza.Grzeja przy nim swoje mysli i serca.Widza..
SENS,ktory Cie napedza i PRZYCZYNE dla ktorej robisz to wszystko..
Wiem,ze jestes kobieta z jajami.
Silna,ktora niczego sie nie boi,ktora nie piszczy na widok myszy,nie biadoli,ze obrzydliwe muchy wlecialy do kuchni albo, ze znow wylaczyli prad a sasiad nawozi pole.
Potrafisz schowac swoje wielkomiejskie problemy tak gleboko,zeby nie wylazily ma wierzch,nie zajmowaly glowy kiedy nie czas i miejsce na to.
Byc moze przeprowadzasz sie z miasta na wies.Zasilasz ten wyrazny TREND.
Jestes jedna z tych,co do ktorej nie pasuje kpiace okreslenie: "miastowa".
Potrafisz byc zarowno gwiazda w metropolii jak i krolowa rolniczej wsi,swojska sasiadka,znawczynia specyfiki zycia w swietle cyklicznosci i powiazan,koligacji rodzinno - sasiedzkich.
Potrafisz przejsc w szpilkach w miejscu,ktore bedzie tarasem,
a poki co przypomina obraz
po zbrojnej bitwie.Bez wiekszego uszczerbku na wygladzie obcasow.Bez grud ziemi wczepiajacych sie pod podeszwy.Przechodzisz lekko i eterycznie.
Tylko Ty sama wiesz jak dokonujesz tego
cudu:) Kobieta jestes zawsze.Nawet jak dzierzysz lopate w dloniach.Nawet jak mieszasz zaprawe.Albo niesiesz caly
wor odpadow budowlanych.
Nie oceniasz wsi przez ZAPOLSKI PRYZMAT.Przynajmniej sie starasz.Doskonale wiesz,ze zapolskosc moze zapuscic korzenie wszedzie.Nawet na osiedlu z wielkich plyt.Na bogatych przedmiesciach.I w ruchliwym centrum.
Nie dajesz sie wciagnac w kociolek plotek.W gar wlasnego sosu zlosliwosci,zazdrosci i wscipstwa.
Nie chcesz byc surowym recenzentem,ktory nie przeczytal,nie obejrzal do konca,ale pisze,opisuje,ocenia bo Naczelny Ignorant,Malkontent
kazal.
Poznajmy sie.
Sprobujmy zrozumiec FENOMEN ludzkiego pragnienia posiadania czegos na wlasnosc.
Swojego bialego domku z duzym ogrodem.
Ogrodem w ktorym obowiazkowo biegaja beztroskie i szczesliwe dzieci oraz duzy,kudlaty pies.Rozlozmy go na czynniki pierwsze i nie dajmy sie zwariowac;)
wtorek, 9 stycznia 2018
Nie wiesz czego Ci potrzeba?
Lubimy miec dobry dzien.
Te szczegolnosc,wyjatkowosc i czucie zycia.
Nos otulony para dopiero co
zaparzonej kawy.
Kaciki ust lekko uniesione na widok podanej lyzeczki.Smak poranka na jezyku.I przerozne zapachy kuchni.
Zapach gruboziarnisty i sypki.
Zapach
ulubionych perfum zostawiajacy lekka mgielke.
Lubimy saczaca sie muzyke.Tamburyny pospiechu.Mandoline wspomnien.Syntezator energii.Dyskretna.Wyrazna.
Niesmiala jak poranna zapowiedz naprawde dobrego dnia...jak wielka niewiadoma wiadomych zamierzen,planow i oczekiwan.
Widok z okna.Moze znajomy.Moze dopiero co oswajany.Przywoluje na mysl tylko i wylacznie dobre skojarzenia.
Szelest koszul zmieszany z dzwiekiem pary buchajacej z zelazka.
Zapinane zamki,kolnierze,rekawy,swetry,bluzy i plaszcze.Poranny szum,poglos,poswist porannych czynnosci.
To dobry poranek...
Nikt nie marznie w przedzialach,przeciagach,na przystankach.
Kwiaty slow wypowiedzianych czule i kolorowo nie wiedna.
Nie zamieniaja sie w suche wiechcie szybkiej przeszlosci.
Lubimy ten optymizm,ktory trwa i jest wielce zarazliwy,paskudnie wszedobylski.
A dobrze nam tak.
Z nim na pewno dobrze,bezpiecznie i lekko.
Czy tego dzis potrzebujesz?
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Szczyt cierpliwosci i slowa,ktorych sie boimy..
Z moim poczuciem
anielskiej cierpliwosci...
nie jest tak zle...
jak sie okazuje
Cierpliwosc prosze Panstwa
ma sie calkiem dobrze.
Ale nie prosi o wiecej.
Jak wielkim stezeniem tej cechy trzeba sie wykazac piszac na Bloggerze,ktory laduje sie calymi dniami i nocami jak niebotyczne,wielotonowe kontenery na transatlantyckie statki?
Jaki szczyt cierpliwosci( determinacji) trzeba osiagnac wystukujac ciag liter na smartfonie z siecia WiFi poprzerywana jak siewki pietruch i marchwi w wiosennym ogrodku?
Czasem jedyne,co moge upublicznic to menu na caly tydzien.Drobny zapis na scianie pokrytej farba tablicowa,ktorej nie mam.
Albo smsowy zapis wlasnie rozwijajacej sie choroby.Wyslany napredce do przyjaciolek,ktore mam:)
Wiecie,cos w tym rodzaju:chorobsko ma spojrzenie niepewne.Znaki szczegolne typowe dla tego rodzaju szemranej dzialalnosci w ukladzie odpornosciowym.Wysoki Celcjusz zajrzal mi w zrenice.Scina sie bialko.Gardlo mam w kolczastej otulinie.A tak pisze..Co u Ciebie? Wlasnie,co u Ciebie???
Albo tak: Hej,zdobylam karnet do Fabryki kondycji.Znizka,znizka do piec kilogramow sztuka.Ha,ha.Gorzej jak bedziemy chcialy nabrac ciala.To moze ciacha w Kredensie albo Pinedro Pub? Jutro? Dzisiaj?
I inne wazne rzeczy tego swiata...
I zapisy mysli,ktore rozszyfruja tylko prawdziwe przyjaciolki.
Bywam cierpliwa.
Nawet wowczas,kiedy kreska oznaczajaca ladowanie sie strony internetowej rosnie w zatrwazajacym tempie,jakbym mierzyla temperature ( termometrem rteciowym) denatowi,znaczy nieboszczykowi,tudziez truposzowi,co dopiero ostygl.
Bywam cierpliwa..
nawet wtedy,gdy polaczenie gasnie efektownie i niespodziewanie jak ostatnia swietlna reklama na Piccadilly Circus..a ja mam te kilka funtow,zamiar zmiany pracy,adresu,stanu cywilnego i rozmiaru ubran,ktory tatuuje na mojej twarzy nieklamane znamie emigranta.
Ale mam gdzies swietlna reklame,swietlana przyszlosc szumnego haj laifu.
Nosze w sobie osobiste World,Wide,Web.
I kieruje zbyt pewne kroki w
pojemna ironie i intertekstualnosc swiata.
Trudno pokusic sie o lagodniejsze i bardziej gustowne porownanie.
Nie mowcie,ze jak slyszycie te zdania:
"Bledny kod pin,login,haslo dostepu".
"To nie bedzie bolalo".
"Musimy powaznie porozmawiac".
to nie macie wowczas w oczach i sercu prawdziwego dance macabre.W tle nie pojawia sie przejmujaco smutne Dead Can Dance ,zas zawodzenie Meat Love o milosci nieszczesliwej to nie Wasz klimat.Nie te rejony sztuki i zycia.
No,cos ty! A wez!
Jezeli ten wpis bedzie opublikowany ( i kolejne,kolejne) to znaczy,ze chwilowo mam przychylnosc losu,poganskich bozkow sprawujacych piecze nad przedmiotami i cala zla doczesnocia..
Albo to bedzie znaczyc tylko tyle,ze otworzyly sie wszystkie mozliwe czakramy.
Nastapilo sprzezenie zwrotne dobrych mysli.Karma wrocila jak bumerang.
I zostalam obsypana laskawoscia operatora,zasiegu i znikoma zlosliwoscia czesci skladowych materii nieozywionej.
Dziekowac winnam w swej unizonosci,wdziecznoscia szarego zjadacza maki,zakwasu,wody i ulepszaczy,przezuwacza tkanek,miesni zwierzecych ( nikt nie jest doskonaly).
Winnam dziekowac za ten drobny wirujacy pylek w strunie
fosforyzujacego swiatla.
sobota, 6 stycznia 2018
Kobieta Glamour
Puszczam dymne oko
( smokey eye 26,99 zl)
A radosc nonszalancko
emanuje
spod parasola
w kolorowe
kropki.
( Rossmann29,99zl)
Wchodze taka odmieniona
swoim zdecydowanym
glamrockiem
( blyszczacy plaszcz H&M 169zl.)
w blysk i srebro
jutrzejszego deszczu.
Czerwony dywan
Twego wzroku
ma najbardziej
pozadana metke.
Jego delikatne
wlokna
to
najkorzystniejsze
stezenie,
najwieksze glamour
jakiego dzisiaj
potrzebuje.
piątek, 5 stycznia 2018
ZAHACZ SIE o dobre skojarzenie...czyli szukaj pracy z podniesiona glowa...
Moze chcesz czegos wiecej...niz tylko miec pewnosc, ze zarobisz na schab bez kosci,maslo i owoce, ktore nie sa w sezonie.
Moze marzysz nieustannie, zeby zobaczyc siebie w innej roli. Moze chcesz zaryzykowac,sprobowac... I robisz to nieporadnie popelniajac wszystkie mozliwe bledy jakie mozna popelnic...
Moze probujesz choc wszystko Ci mowi,ze juz za pozno, ze niepotrzebne. Po co Ci to? Masz swoj kat ostrosci. Siedz sobie w nim. Patrz na rzeczy i swiat. I nie spodziewaj sie wiecej. Nie chciej. -Albo na odwrot: chciej Inaczej.Badz wyzej.Spojrz jak robia to inni! Jak mozesz trzymac sie tego swojego etatu,tej pracy trzyzmianowej,jak mozesz sobie to robic.
Nauczylismy sie po cichu innych kwestii.Cwiczylismy dykcje. I wciaz chowamy w kieszeni namiary,adresy obcych,nieznanych jeszcze produkcji.
Albo nie chcemy powiedziec na glos,ze nam to wystarcza,ze odnajdujemy sie tam,gdzie wedlug Ciebie i Ciebie jest juz koniec,sciana i wszystko ponizej zawodowego poziomu.
Slowa: "SZUKAM PRACY" maja ogromna moc zaklinania rzeczywistosci. Czesto to wlasnie dzieki nim stajemy sie niepozadanym elementem uporzadkowanego swiata.Burzymy przeciez spokoj.
Probujemy odkryc pozory,siec powiazan i koligacji.Tworzymy teorie spiskowe.Stajemy sie nachalni,upierdliwi i nie rozumiemy sytuacji firmy ani polozenia w jakim znalazl sie wlasnie pracodawca.Mamy cierpliwosc stalkera i obled maniaka.******************************Mamy rezygnacje w oczach i presje czasu.Mamy wielkie marzenie i bezlitosna szczerosc portfela,lodowki i niezaplaconych rachunkow.
Osoby,ktorym powierzylismy te magiczne slowa:SZUKAM PRACY... nagle zaczynaja Cie unikac.Teraz skutecznie gasisz usmiech na ich twarzach.Rodzisz ich zle skojarzenia.Moze przypominaja sobie jak byli na Twoim miejscu.Jak chodzili po prosbie.Jak marzyli o zostaniu trybikiem.Elementem tworczym.Biorca dobrej wyplaty. Nachodzili rzesze pracujacych,tkwiacych w pozie natchnienia i w trakcie procesu tworczego lub produkcyjnego.
Jestesmy jak senna mara.Fantom nieudanego zycia.Gorzkie przypomnienie jak nie nalezy wygladac,mowic,myslec,dzialac. Dlaczego JUZ nie mamy,nie osiagnelismy tego,tamtego,siamtego...DLACZEGO WCIAZ SZUKAMY..
Dlaczego nie mamy wszystkiego na juz,natychmiast,w trymiga.Jak mozna tak nie osiagnac,nie zdobyc,nie zawojowac rynku pracy,nie odniesc sukcesu!!!? Jak dlugo mozna zaczynac od nowa? Jak to mozliwe? Jak dziwne,typowe,nierozsadne,kiepskie,liche i niedzisiejsze.
Ciagle jak i jak...
Wpychamy wszedzie to swoje bardziej lub mniej ( zawsze ) zalosne cv.Zostawiamy po sobie slady.Smiecimy w recepcjach,sekretariatach,okienkach, pokoikach,skrzynkach mailowych,stronach,odslonach. Reklamujemy siebie jak najbardziej pozadany produkt roku.Zgodnie ze wszystkimi sztuczkami efektywnego marketingu. *********** Znaczymy sciezke swoich wedrowek.Generujemy smieci.Pompujemy zbyt mocno krew w skroniach.Przyspieszamy oddech.
Nie chcialaby Pani,zeby ktos zszedl z tego swiata,robiac dla Pani miejsce.Mowilem,ze nie potrzebujemy. ****************************************************************************************************************** Prosze zostawic podanie mowi rozbawiony Pan dyrektor w otoczeniu pani ksiegowej,sekretarki i kadrowej. Wskazujac reka w blizej nieokreslonym kierunku.Idziesz tam.Karnie i poslusznie.Drzwi sekretariatu sa zamkniete na amen.Nie wiesz przeciez,ze sekretarka to ta,ktora najglosniej sie smiala a sprawy pilne i pilniejsze beda jutro.JUTRO. Dla Ciebie to przeciez wszystko jedno.Masz czas. Masz duzo czasu do zmarnowania. I oczy zbitego psa. ************************************************************************************************************************************************************************************************************************+*********** Nie potrzebujemy.Moze Pani zostawic dokumenty ale to nic nie zmieni.Nie stworze Pani miejsca pracy. Przeczytam.Przejrze.Zobacze. Pani Krysiu...prosze to zabrac do sekretariatu. Wiesz doskonale,ze sekretariat to czarna dziura na mapie wymarzonej przestrzeni. Wie Pani ile teraz mamy takich pisarzy reporterow..Roznej masci pismakow..Uczelnie wyzsze dokonaly nadprodukcji humanistow. A ja nie moge znalezc dobrej firmy remontowej na juz.Wszyscy w rozjazdach.Terminy ich gonia. Ciagnie swoj przydlugawy juz wywod szef redakcji.. Kiwamy glowa,pelni zrozumienia. No,nie wyremontujemy mu gabinetu. Nie zainstalujemy klimatyzacji. Nie zerwiemy starej boazerii. Prosze sie nie poddawac mowi na koniec i probowac gdzie indziej. Dobrze wszedl w swoja role.Trzeba przyznac...Bedzie mial nas z glowy.Glupio bedzie tak truc mu dupe,nachodzic,przypominac sie...przeciez byl taki ludzki,pelen zrozumienia.. ********************************************************************************************************************************************************************************************** Wchodzisz pewnie.Swiadoma swoich praw i przyszlych obowiazkow.Ubrana jak nalezy.Uczesana.Nastawiona na sukces.Dyskretny makijaz.Czern pozyczonych butow.. Przeczytalas wszystkie dostepne artykuly o mowie ciala,rozmowach kwalifikacyjnych i tym podobnych duperelach...Masz fachowo przygotowane bogate cv,za ktore slono zaplacilas.Jestes pelna wiary. Zaczerpnelas jej u specjalistos za cale trzy stowy. ******************************************************************************************************************************************************** W biurze za biurkiem siedza rozwaleni dwaj prezesi.Pasowalyby do nich dwa grube kielichy metaxy.Nie wiesz,ze schowali je za ksiazki.Ze sa na kacu. Nikt nie wstaje podajac reke.No przeciez,ze prezes nie wstaje. On siedzi na stolku.Dzisiaj szczegolnie dlugo siedzi. Rozmowa jest rownie krotka co abstrakcyjna. Wychodzisz i nie wiesz,czy zaniesc sie smiechem czy placzem. ********************************************************************************************************************************************************************************************** Podjelas wyzwanie.Probujesz dostac sie do kadry pracujacej w jednej z wiekszych firm w miescie.Konkurs ma sie rozpoczac w budynku,gdzie wynajmuja biura. Tlum ludzi w roznym wieku. Z kwalifikacjami.Z fakultetami. Z nadziejami. Z niczym. ************ Wyczytuja Twoje nazwisko.Wchodzisz na korytarz i kierujesz sie w niewlasciwe drzwi. ******************** ******************** ******************** Na stole pollezaca platynowa blondyna w krotkiej,krwistoczerwonej sukience.W szpilkach z dziesieciocentymetrowym obcasem. Wokol rozbawione towarzystwo.Flaszki.Trwaja imieniny prezesa. Sekretarka nawoluje Cie nerwowo wychylajac sie z biura naprzeciwko. Gubisz dokumenty.W pospiechu zakladasz plaszcz.Zbyt glosno zamykasz drzwi. ********************************************************************************************************************************************************************************************** Stoisz pozniej w kolejce do posredniaka za niezbednym ubezpieczeniem.Pilnujesz swojego szczuplego,kwadransowego miejsca. Chowasz glowe w kolnierzu plaszcza,kiedy rozbawione dresy stoja za toba.Wchodza pierwsze. ****************************************************************************************************************************************+*************** Zaciecie milczysz,kiedy osoba stojaca obok,modziutka dziewczyna w kolejce po staz,probuje nawiazac z Toba kontakt. Kojarzysz ja. To jedynie dobre skojarzenie tego dnia. Stoisz taka niema.Nieodhaczona. Jatrzy sie w Tobie potrzeba znalezienia najlepszej pracy. Najlepszej pracy na jaka Cie stac.
I WCALE NIE IDZIE O TO,ze prace nalezy brac jaka jest albo,ze trzeba szukac efektywniej,inaczej,gdzie indziej.Wiadomo.Kazdy ma swoj olej w glowie a zycie swoje kaprysy i wymagania. Zanim masowo zaczelismy emigrowac.Zanim upatrzylismy sobie swoje zielone wyspy,przyladki spelnionych nadziei...Zanim bylismy ustawieni realnie,wirtualnie i powyzsze scenki rodzajowe wcale nie byly czysta abstrakcja... zdazylismy wyrobic sobie stereotypowe podejscie do rzeczy.Nabralismy tyle rozumu i wszechwiedzy,ze spokojnie mozemy uniesc sie nad ziemia..
A gdyby tak powiedziec:SZUKAM PRACY bo jestem kreatywna.
SZUKAM PRACY bo stac mnie na wiele i chcialabym zobaczyc ile to jest...
SZUKAM PRACY bo jeszcze jej nie mam ale to tylko kwestia czasu..bo dopiero zaczynam zycie zawodowe.
SZUKAM PRACY bo CHCE ZMIENIC PRACE. Moge.Potrafie.Umiem. Nie jestem gorsza,gorszy bo tak sie nie czuje.
Nie jestem NIKIM. Wyobraz sobie. Nawet wtedy gdy pracuje za srednia krajowa. Srednia o ktorej mowimy,ze jest srednia krajowa w Bangladeszu. Nawet wtedy gdy tak mi sie wydaje bo nie siegam juz wyzej... albo wlasnie nie chce siegac bo wyplata nie taka znowu najgorsza z premiami,dodatkami,bo wolne dni i ludzie z ktorymi pracuje...bo nie przynosze pracy do domu...etc.
ZLE SKOJARZENIE jest pogladowym spojrzeniem z pozycji dawnej porazki.Jest niewiara. Goryczka doswiadczenia,ktorej nie mozemy sie do konca pozbyc. Tonem protekcjonalnym.
SZUKAJ WIEC PRACY Z PODNIESIONA GLOWA.
Swojej.Najwazniejszej.Potrzebnej. Doraznej.Koniecznej.Wymarzonej. Swojej drugiej polowy.
Polowy spelnionego zycia.
Cokolwiek tam jeszcze..i jak dlugo... I nic nikomu do tego.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO. ! ==================================================================================================================================================================================
Moze marzysz nieustannie, zeby zobaczyc siebie w innej roli. Moze chcesz zaryzykowac,sprobowac... I robisz to nieporadnie popelniajac wszystkie mozliwe bledy jakie mozna popelnic...
Moze probujesz choc wszystko Ci mowi,ze juz za pozno, ze niepotrzebne. Po co Ci to? Masz swoj kat ostrosci. Siedz sobie w nim. Patrz na rzeczy i swiat. I nie spodziewaj sie wiecej. Nie chciej. -Albo na odwrot: chciej Inaczej.Badz wyzej.Spojrz jak robia to inni! Jak mozesz trzymac sie tego swojego etatu,tej pracy trzyzmianowej,jak mozesz sobie to robic.
Nauczylismy sie po cichu innych kwestii.Cwiczylismy dykcje. I wciaz chowamy w kieszeni namiary,adresy obcych,nieznanych jeszcze produkcji.
Albo nie chcemy powiedziec na glos,ze nam to wystarcza,ze odnajdujemy sie tam,gdzie wedlug Ciebie i Ciebie jest juz koniec,sciana i wszystko ponizej zawodowego poziomu.
Slowa: "SZUKAM PRACY" maja ogromna moc zaklinania rzeczywistosci. Czesto to wlasnie dzieki nim stajemy sie niepozadanym elementem uporzadkowanego swiata.Burzymy przeciez spokoj.
Probujemy odkryc pozory,siec powiazan i koligacji.Tworzymy teorie spiskowe.Stajemy sie nachalni,upierdliwi i nie rozumiemy sytuacji firmy ani polozenia w jakim znalazl sie wlasnie pracodawca.Mamy cierpliwosc stalkera i obled maniaka.******************************Mamy rezygnacje w oczach i presje czasu.Mamy wielkie marzenie i bezlitosna szczerosc portfela,lodowki i niezaplaconych rachunkow.
Osoby,ktorym powierzylismy te magiczne slowa:SZUKAM PRACY... nagle zaczynaja Cie unikac.Teraz skutecznie gasisz usmiech na ich twarzach.Rodzisz ich zle skojarzenia.Moze przypominaja sobie jak byli na Twoim miejscu.Jak chodzili po prosbie.Jak marzyli o zostaniu trybikiem.Elementem tworczym.Biorca dobrej wyplaty. Nachodzili rzesze pracujacych,tkwiacych w pozie natchnienia i w trakcie procesu tworczego lub produkcyjnego.
Jestesmy jak senna mara.Fantom nieudanego zycia.Gorzkie przypomnienie jak nie nalezy wygladac,mowic,myslec,dzialac. Dlaczego JUZ nie mamy,nie osiagnelismy tego,tamtego,siamtego...DLACZEGO WCIAZ SZUKAMY..
Dlaczego nie mamy wszystkiego na juz,natychmiast,w trymiga.Jak mozna tak nie osiagnac,nie zdobyc,nie zawojowac rynku pracy,nie odniesc sukcesu!!!? Jak dlugo mozna zaczynac od nowa? Jak to mozliwe? Jak dziwne,typowe,nierozsadne,kiepskie,liche i niedzisiejsze.
Ciagle jak i jak...
Wpychamy wszedzie to swoje bardziej lub mniej ( zawsze ) zalosne cv.Zostawiamy po sobie slady.Smiecimy w recepcjach,sekretariatach,okienkach, pokoikach,skrzynkach mailowych,stronach,odslonach. Reklamujemy siebie jak najbardziej pozadany produkt roku.Zgodnie ze wszystkimi sztuczkami efektywnego marketingu. *********** Znaczymy sciezke swoich wedrowek.Generujemy smieci.Pompujemy zbyt mocno krew w skroniach.Przyspieszamy oddech.
Nie chcialaby Pani,zeby ktos zszedl z tego swiata,robiac dla Pani miejsce.Mowilem,ze nie potrzebujemy. ****************************************************************************************************************** Prosze zostawic podanie mowi rozbawiony Pan dyrektor w otoczeniu pani ksiegowej,sekretarki i kadrowej. Wskazujac reka w blizej nieokreslonym kierunku.Idziesz tam.Karnie i poslusznie.Drzwi sekretariatu sa zamkniete na amen.Nie wiesz przeciez,ze sekretarka to ta,ktora najglosniej sie smiala a sprawy pilne i pilniejsze beda jutro.JUTRO. Dla Ciebie to przeciez wszystko jedno.Masz czas. Masz duzo czasu do zmarnowania. I oczy zbitego psa. ************************************************************************************************************************************************************************************************************************+*********** Nie potrzebujemy.Moze Pani zostawic dokumenty ale to nic nie zmieni.Nie stworze Pani miejsca pracy. Przeczytam.Przejrze.Zobacze. Pani Krysiu...prosze to zabrac do sekretariatu. Wiesz doskonale,ze sekretariat to czarna dziura na mapie wymarzonej przestrzeni. Wie Pani ile teraz mamy takich pisarzy reporterow..Roznej masci pismakow..Uczelnie wyzsze dokonaly nadprodukcji humanistow. A ja nie moge znalezc dobrej firmy remontowej na juz.Wszyscy w rozjazdach.Terminy ich gonia. Ciagnie swoj przydlugawy juz wywod szef redakcji.. Kiwamy glowa,pelni zrozumienia. No,nie wyremontujemy mu gabinetu. Nie zainstalujemy klimatyzacji. Nie zerwiemy starej boazerii. Prosze sie nie poddawac mowi na koniec i probowac gdzie indziej. Dobrze wszedl w swoja role.Trzeba przyznac...Bedzie mial nas z glowy.Glupio bedzie tak truc mu dupe,nachodzic,przypominac sie...przeciez byl taki ludzki,pelen zrozumienia.. ********************************************************************************************************************************************************************************************** Wchodzisz pewnie.Swiadoma swoich praw i przyszlych obowiazkow.Ubrana jak nalezy.Uczesana.Nastawiona na sukces.Dyskretny makijaz.Czern pozyczonych butow.. Przeczytalas wszystkie dostepne artykuly o mowie ciala,rozmowach kwalifikacyjnych i tym podobnych duperelach...Masz fachowo przygotowane bogate cv,za ktore slono zaplacilas.Jestes pelna wiary. Zaczerpnelas jej u specjalistos za cale trzy stowy. ******************************************************************************************************************************************************** W biurze za biurkiem siedza rozwaleni dwaj prezesi.Pasowalyby do nich dwa grube kielichy metaxy.Nie wiesz,ze schowali je za ksiazki.Ze sa na kacu. Nikt nie wstaje podajac reke.No przeciez,ze prezes nie wstaje. On siedzi na stolku.Dzisiaj szczegolnie dlugo siedzi. Rozmowa jest rownie krotka co abstrakcyjna. Wychodzisz i nie wiesz,czy zaniesc sie smiechem czy placzem. ********************************************************************************************************************************************************************************************** Podjelas wyzwanie.Probujesz dostac sie do kadry pracujacej w jednej z wiekszych firm w miescie.Konkurs ma sie rozpoczac w budynku,gdzie wynajmuja biura. Tlum ludzi w roznym wieku. Z kwalifikacjami.Z fakultetami. Z nadziejami. Z niczym. ************ Wyczytuja Twoje nazwisko.Wchodzisz na korytarz i kierujesz sie w niewlasciwe drzwi. ******************** ******************** ******************** Na stole pollezaca platynowa blondyna w krotkiej,krwistoczerwonej sukience.W szpilkach z dziesieciocentymetrowym obcasem. Wokol rozbawione towarzystwo.Flaszki.Trwaja imieniny prezesa. Sekretarka nawoluje Cie nerwowo wychylajac sie z biura naprzeciwko. Gubisz dokumenty.W pospiechu zakladasz plaszcz.Zbyt glosno zamykasz drzwi. ********************************************************************************************************************************************************************************************** Stoisz pozniej w kolejce do posredniaka za niezbednym ubezpieczeniem.Pilnujesz swojego szczuplego,kwadransowego miejsca. Chowasz glowe w kolnierzu plaszcza,kiedy rozbawione dresy stoja za toba.Wchodza pierwsze. ****************************************************************************************************************************************+*************** Zaciecie milczysz,kiedy osoba stojaca obok,modziutka dziewczyna w kolejce po staz,probuje nawiazac z Toba kontakt. Kojarzysz ja. To jedynie dobre skojarzenie tego dnia. Stoisz taka niema.Nieodhaczona. Jatrzy sie w Tobie potrzeba znalezienia najlepszej pracy. Najlepszej pracy na jaka Cie stac.
I WCALE NIE IDZIE O TO,ze prace nalezy brac jaka jest albo,ze trzeba szukac efektywniej,inaczej,gdzie indziej.Wiadomo.Kazdy ma swoj olej w glowie a zycie swoje kaprysy i wymagania. Zanim masowo zaczelismy emigrowac.Zanim upatrzylismy sobie swoje zielone wyspy,przyladki spelnionych nadziei...Zanim bylismy ustawieni realnie,wirtualnie i powyzsze scenki rodzajowe wcale nie byly czysta abstrakcja... zdazylismy wyrobic sobie stereotypowe podejscie do rzeczy.Nabralismy tyle rozumu i wszechwiedzy,ze spokojnie mozemy uniesc sie nad ziemia..
A gdyby tak powiedziec:SZUKAM PRACY bo jestem kreatywna.
SZUKAM PRACY bo stac mnie na wiele i chcialabym zobaczyc ile to jest...
SZUKAM PRACY bo jeszcze jej nie mam ale to tylko kwestia czasu..bo dopiero zaczynam zycie zawodowe.
SZUKAM PRACY bo CHCE ZMIENIC PRACE. Moge.Potrafie.Umiem. Nie jestem gorsza,gorszy bo tak sie nie czuje.
Nie jestem NIKIM. Wyobraz sobie. Nawet wtedy gdy pracuje za srednia krajowa. Srednia o ktorej mowimy,ze jest srednia krajowa w Bangladeszu. Nawet wtedy gdy tak mi sie wydaje bo nie siegam juz wyzej... albo wlasnie nie chce siegac bo wyplata nie taka znowu najgorsza z premiami,dodatkami,bo wolne dni i ludzie z ktorymi pracuje...bo nie przynosze pracy do domu...etc.
ZLE SKOJARZENIE jest pogladowym spojrzeniem z pozycji dawnej porazki.Jest niewiara. Goryczka doswiadczenia,ktorej nie mozemy sie do konca pozbyc. Tonem protekcjonalnym.
SZUKAJ WIEC PRACY Z PODNIESIONA GLOWA.
Swojej.Najwazniejszej.Potrzebnej. Doraznej.Koniecznej.Wymarzonej. Swojej drugiej polowy.
Polowy spelnionego zycia.
Cokolwiek tam jeszcze..i jak dlugo... I nic nikomu do tego.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO.
NIC NIKOMU DO TEGO. ! ==================================================================================================================================================================================
środa, 3 stycznia 2018
Krotko o silnej kobiecie.Farah,Farah..
Nie Farah.Och nie.
Zripostowalam Cie
tak dokladnie,
ze nie pozbierales
drobnych
sensow
o czasie,
w pore.
Nie zauwazyles,
ze usta wrosly we mnie
i jak papierek lakmusowy
wywolywaly odbarwienia na konczynach,gornych i dolnych,
na glowie,tulowiu i wszystkich dostepnych zakamarkach.
Kilka drobniakow,
klucze,stary bilet.
Wnetrze torebki z rozdarciem.
Juz potrzebny od zaraz namiar na
lepsze cos tam,
gdzies tam.
Nie zobaczysz we mnie
Farah
w poswiacie dymnej zaslony
z nieadekwatnoscia
patrzenia
sluchania
chodzenia
i wszystkich czynnosci
zbytecznych.
Mam push up lepszego nastroju.
Szminke w
kolorze krwi.
Mam kostium,
nieskrepowany
ruchem.
Mam siersc slow
pod paznokciami.
Nie pros
o wiecej.
Nie chciej.
Wylacz czujniki.
Pogas wszystkie swiatla.
Mowie Ci zgas swiatlo!!!
Tekst powst.pod wplywem "Kochanie ,zabilam nasze koty".D.Maslowskiej.
wtorek, 2 stycznia 2018
PROBLEMY BEZ SCIEMY..czyli jak nie zostac mitologicznym zagapiorem.
Banki mydlane,banki problemow mkna na wysokim,szerokim niebosklonie.
Wystarczy zadrzec glowe do gory
i dostrzegac jak skutecznie zyskuja
miniaturowe ksztalty i staja sie
coraz mniejsze i mniejsze..
To zwyczajne ludzkie doswiadczenie;
zakazenia, odchorowania i rekonwalescencji czesto jest
nieludzko znieksztalcone niczym glos Grega z King Crimson ( Tak,tak..poglos
slow Beksinskiego.Nie inaczej.)oglaszajacy apokalipse
obserwowanego swiata.
Problem potrafi byc jak wrzod sumienia.
Jak list pozegnalny w ktorym do konca
nie wiadomo o co chodzi i dlaczego
wlasnie tak...
Problem jak zluda i majak.
Sytuacja bez wyjscia.
Przeszkoda nie do przeskoczenia,nie
do przejscia.
Nie do zaakceptowania.
Nie i nie...
Problemy bez sciemy.Kto ich nie ma?
Kto nie jest czlowiekiem?
Kto nie mial klody pod nogami?
Komu nie rzucono piachem w oczy?
Nie podlozono swini?
Kto nie grzebal prochow zmarlych?
Kto nie poznal zdrady,oszustwa i dwuznacznosci?
Kto z nas nie rzucil kamieniem?
Problemy namnazaja sie jak bakterie.
Rozsiewaja sie jak samosiejne zielska.
Plenia sie jak chwasty.Jak zmutowane wirusy.Przechodza z jednego stanu w
drugi.Zupelnie nieznany i jakze czesto zaskakujacy.
Boimy sie ich nieobliczalnosci.Tej zdolnosci przetrwania.Reaktywacji.
Zbyt latwo przyjmujemy wlasciwosci
problemow.Ich zasieg.Sklad.
Rozkladamy na czynniki pierwsze.
Analizujemy.Wchlaniamy ich energie jak jamochlony.Jak leci.
I stajemy sie chodzacymi problemami
z zazdrosnym spojrzeniem, z zimna pogarda.Jak kukly poruszane wewnetrznym rozdarciem.
Nasze rece sterowane sa brakiem.Zagarniaja tylko do siebie.
Nogi zmeczone ciaglym staniem w miejscu (Przestepowaniem z jednej na druga) wyznaczaja krotkie,tylko znajome
dystanse.
Serce zamiera choc nadal pompuje krew,ktora pulsuje w zylach.
Glowa zajeta.Wiecznie niedyspozycyjna.
Pelna tego,co niepotrzebne,ulotne i falszywe.
Cialo jest zbyt watle,zeby toczyc swoj przeznaczony glaz.Na sama gore.Na
sam szczyt. Az do wielkiego huku,kiedy spadnie ponownie ze stoczy.
A my patrzymy bezradnie na wskros tego zdarzenia i nie widzimy nic.Wielkie nic.
Wypelnia nas pustka.Odruchowo zbieramy sily,zeby znow przymierzyc sie
do wtaczania zimnego kamienia..
Powoli dochodzi do nas jakis odlegly glos.:
Wystarczy Ci sama walka.Samo patrzenie na szczyt wystarczy.Skazana jestes na taka role.Na takie doswiadczenie.Musisz tylko pamietac zimno toczonego kamienia.Uklad dloni w stycznosci z jego milczaca powierzchnia.Musisz patrzec do gory.Szczyt bedzie Cie mamil.Obiecywal.
Bedzie wiecznie czekal.
I tylko jak ujrzysz nagle,obce pierscienie baniek mydlanych..ktore rozpadaja sie na mniejsze i mniejsze.I w koncu gina bezpowrotnie zostawiajac teczowe refleksy.
Jesli poczujesz to NIENAZWANE uczucie.Nieuswiadomione w pelni drgnienie.
Trzymaj sie tego.
Mowie Ci,trzymaj sie.
Kurczowo.
Zacisnij pazury.
Wbij sie zebami.
Zrob cokolwiek.
Ratuj sie.
Nikt nie jest mitycznym,pieprzonym Syzyfem.
I doprawdy nie wystarcza sama walka prowadzona ku szczytom.
Subskrybuj:
Posty (Atom)