Polecany post

5.00 pobudka. 6.00 praca. 18.00 powrot do domu. 19.00 lekcje. 20.00 drobne sprawy domowe. 21.00 zagonienie dzieci do spania 22.00 chw...

niedziela, 30 grudnia 2018

Masz dobry Time. 2019r.



"  ...Kazdy rok tak szybko mija,czasu wciaz malo jest
Zero wyszlo z wielkich planow,byle swistek zmiesci je.
Trwanie w cichej beznadziei- to angielski zycia styl
Czas juz minal,piesn skonczona
Zwrotek wiecej mialo byc."

                          Pink Floyd " Time"
       Dark side of the Moon.
    1973r.



Kolejny rok.Te same marzenia.
Muzyka trwa.:))







sobota, 22 grudnia 2018

Wiersz okolicznosciowy.Boze Narodzenie.




A kiedy biale balwanki
oplatkowac beda.
I w ciemna noc gwiazde uszyja
sciegiem rowniutko
pod kroj swiateczny.



Bose radostki
zajrza do okien
scielac slady
na miekkim puchu

Na drobnych palcach
wspinajac sie szybko
otula spojrzeniem
jak nigdy
wczesniej.


Rozblyskiem swiatla
zielonych spadzi,
koleda
juz znana
wskaze dzis kolor.

Zatancza ogniki
swiezo pachnace.
I krople
ciepla
splyna
po fakcie.









Szczesliwych Swiat Bozego Narodzenia!!!

wtorek, 18 grudnia 2018

Puchatosc serca.




[...]

-napisalabys cos wesolego,przedswiatecznie puchatego.
Powiedzialas to tak...
jakby chodzilo o naprawde wazna sprawe.
Puchate byly nasze mysli od usciskow malych raczek,buziakow i innych slodkosci.

Przemierzalysmy swoje mysli wzdluz...
przecinajac na skroty
ulice Zlota.
Rzeka polyskiwala srebrna luska.
A w oknach swiecily sie swierki.
Przedswiateczne ot,co.

Nie mam nic waznego.Ale wiesz co..
Mam zabawne.Chyba zabawne...

Zdobylam prace pakujac sie z dokumentami przez okno,kiedy nie otworzyli drzwi.
I zablysnelam tekstem:
Pisze bloga chalupniczego
analogowego,zeby nie zwariowac,dorabiam,wychowuje dzieci,jestem za niezaleznoscia kobiet,
prowadze samochod,nie myle kierunkowskazow..
Znam sie na ...
Robilam tu...
Chce robic tak..
Powiedzialam to wszystko na wydechu.

- i co???

Zasmiali sie.
Po prostu wybuchneli nieprofesjonalnym
smiechem w tych swoich firmowych uniformach,w wyprasowanych minach i fryzurach.
Przemowili w ludzkim jezyku
I zahaczyli o dialog.
Luzny,niezobowiazujacy.




-Pani Analogowa,ma Pani prace.
Zapraszamy od..


Oproszyl nas snieg.Na rzesach osiadl
niespodziewanie i lekko.


-zartujesz,prawda?
Zamrugalas gwaltownie...

- cos Ty!
-skoczylam na glowke.Juz sama nie wiem
czy z tej rozpaczy Matki Podomki,czy z przeblysku dziewiczej glupoty..

Rekruterka byla dziewczyna w moim wieku.Podchwycila temat niezaleznosci kobiet.I jakos poszlo..


Mam te prace.Mam Zycie po pracy.
I puchatosc w serduchu.
Mam tez Ciebie...


W tym momencie
puscilas duze oko.Zielona zrenica
z miodowa obwodka
zablyszczala w swietle jarzacej sie
reklamy.

Zobaczylam w niej swoj szeroki usmiech.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Wiersz kieszonkowy.Kucyki,motylki po 8 h harowy.



Nie moglam sie powstrzymac..
Przedswiateczna atmosfera w wielu firmach jest nie do zniesienia.
Koniec roku zawsze nalezy do trudnych.Bilanse.Ankiety.Podsumowania.
Szacowanie budzetu itp.







Wesole korpo i inne szczescia.

Jestes serio pozytywny
Nastawiony mniej roszczeniowo,
wiecej ulegle.
Jakis jestes.Taki sam

jak ja.
Zrownany.
Zryty po bandzie
 po 8 godzinach pracy,
gdzie slowo
mobbing
to egzotyk.


Gdzie psy dupami szczekaja
W pustostanie
Tegich glow
Ale liczy sie
Wynik.Wynik.Wynik.

Wynik matole!!!

Powiedzialby chociaz Matolku.

Patataj,patataj
Kucyki,
motylki

Misie chce...

czwartek, 13 grudnia 2018

Wiersz kieszonkowy,kiedy masz ciche dni z facetem.




Nie umieram
jeszcze
Choc w ciche dni
Zaloba
Pokryja sie
Teczowki
Oczu.

Nie odchodze
Od zmyslow
Kiedy
oczy zabola
Od tego
wypatrywania

Nie wiem jak Ty,
ale
Odrozniam noc od nocy.
Dzien od dnia.


Jestem.Czuje.
Pieprze to.

Przedswiateczny Test na EMPATIE..Test ponizej pasa.


Ida Swieta,idzie jeden z bardziej stresujacych MOMENTOW w calym roku...

A przeciez w SWIETA jest..rodzinnie,puchato i syto.
Jest magia prezentow od serca.Jest szansa na NOWE SPOJRZENIE.Na odrodzenie sie dobrych relacji.Jest okazja na telefon do b.dawno niewidzianej przyjaciolki.Na tradycyjna recznie robiona kartke swiateczna.Jest duzo,duzo miejsca na PRZEBACZENIE sobie nawzajem wszystkich zlych momentow.


************
Swieta,swieta...
Mamy ciche sumienia bo otworzylismy portfel.Bo szlachetnie sie zrobilo.
Bo dalo sie komus do puszeczki,na konto.
Bo sie przeplacilo staruszce handlujacej warzywkami na pobliskim ryneczku.A niech ma.Niech sobie zarobi.I oplatek z supermarketu od anielicy unoszacej sie nad ziemia.. za 10 zl/ h.
Pan kloszard z reklamy taki usmiechniety,taki szczesliwy....

W Swieta.,szczegolnie wtedy gdy powinni byc wszyscy...najbardziej boli nieobecnosc.Tak mocno kluje wtedy w serce to puste miejsce,ktore zawsze nalezalo do babci,dziadka,mamy,dziecka...
Swieta odzieraja nas z pancerza ochronnego.Z tego emocjonalnego zastoju,jaki sobie fundujemy po przezytej zalobie lub dopiero co przezywanej.
Boje sie takich Swiat.

Zapalona swieczka.
Zgaszona nadzieja.
- Wiesz,nie ma jej z nami juz 6 miesiecy.A ja wciaz czekam..az zadzwoni,denerwuje sie,ze nie przychodzi..a obiecala przeciez..,przeciez sie umowilysmy.

Ale nie tylko..

-Wiesz,nienawidze Swiat..
Mowi znajomy,ktory po wielu miesiacach przyjechal na tzw.stare smieci.
W domu napompowana atmosfera.
Zenujace usilne starania,zeby dobrze wygladalo,zeby bylo po bozemu.
Ze niby pelna,kochajaca sie rodzina jestesmy.Kpina w zywe oczy,co juz nie jedno widzialy.
Moze ojciec nie zachla na amen do czasu Wigilii.


- Znooowuuu te Swieta..mowi kumpela mieszkajaca katem u tesciow.

- Plakac mi sie chce,kiedy uczestnicze w tym udawanym rodzinnym szczesciu.
-Ale jak to?
Pytam naiwnie..
Kochana,co Ty mozesz wiedziec o zabijaniu milosci...przez tzw.okolicznosci
zewnetrzne.




Nie potrafie cieszyc sie swietami..
Nikt z rodziny nie wie,ze dlugo staramy sie o dziecko.
Trzymamy sie wersji,ze jeszcze nie teraz.
Zawsze musze wytrzymywac ten sielski widok mojej dzieciatej juz siostry,dzieciatego brata i teraz jeszcze...kuzynki w zaawansowanej ciazy.
I te ich wszystkie rodzicielskie rozmowy.
Rzygam tym.Najczesciej dobra rodzinna atmosfera konczy sie moim kasliwym tekstem,syczeniem matki i mowa ojca: widzisz jak ja wychowalas!


Moje Swieta juz od kilku lat sa samotne.Dzieci za granica.Nie moga przyjechac.Ciezko pracuja,zeby utrzymac zycie na jakims poziomie...
Tutaj nie mam nikogo.Moglabym sie przeniesc do syna ale sama wiesz jak to jest ze starym drzewem.
Mam juz swoje latka.Zeby tylko zdrowie bylo.Oj,zeby...
Na wakacje przyjada wnuki.Bedziemy miec Boze Narodzenie w srodku lata...usmiecha sie ..i
nieporadnie sciera lze z kacika oka.Dlonie ma szorstkie,palce brutalnie potraktowane przez reumatyzm.
Jest jeszcze sprawna.Radzi sobie z dawkowaniem lekow i zapisywaniem sie do lekarzy- specjalistow.


I teraz wyobraz sobie ogromne emocjonalne sito.O najdrobniejszych oczkach.

Jak sie czujesz???

czwartek, 6 grudnia 2018

Jak pozwolic schrzanic sobie dzien.Riposta.


Rzes i wlos...
jest na czym zawiesic oko.
Smuklosc ramion podkresla
jeansowa kurtka.
Buty
jak buty.
Zeszloroczny
zeszly kolor.Sukienka sklebiona miedzy nogami.
Falbani sie.
Dluzy.

Idziesz pewnym krokiem.
W przod.
Nie jestes do konca pewna czy przed siebie.

Zaraz to sprawdzisz.
Przejrzysz sie w swoim
Jedynym lustrze prawdy.
I pokrzepisz siebie.Utrwalisz sie.
Nabierzesz impetu.


A tymczasem ...
znow sie spotykamy.
Znow nagabuje nas przypadek.
Znow patrzysz uwaznie
I nie widzisz
drobnej lzy,ktora pojawia sie
na haslo:corka...
Nie chcesz wiedziec,ze
mam tak wiele,
tak malo.



Nie znam Cie
Wydmuszko.
Nie mam na Ciebie  CZASU.

Zwiastun zimy.Wiersz dorazny.







Ostry szron
rozproszonej polnocy
osiadl jak gdyby nic
na moich stopach.

Jakaz to zima rozkojarzona.
Jaka niepokorna.
Skoro gorace slowa
sycza
jak rozrzazone wegle
rzucone
wprost do serca.










Mini tekst ,tekst swobodnie spontaniczny.

Porazka literacka w komiksowym stylu



To bylo wtedy,gdy natrafilam w pismie literackim na TEN wiersz...

"..wprosil sie na kupe do jej domu i  juz tak zostal ..."

Siedzielismy w klebach obcego dymu nad tak zwana literatura niszowa.Tacy smieszni i wazni w tych swoich komiksowych pozach.Rechot.Rubasznie swawolny
dychal pelna para.Buchal z oczu.Kreska
wyraznie zaznaczala  kontury twarzy.Grymasy i pojedyncze zmarchy wokol oczu.


Moje scisniete z zalu serce
zamarlo jednak.
I wgryzla sie w nie rdza


Przegrac z
czyms takim! Zeby to chociaz jakis swietlik byl, jakis
profan.


Jakies inne cudo.Powiedziales wspolczujaco zawieszajac nad glowa
kolejny dymek.

Bylam nawet troche wdzieczna.
W koncu sam przegrales nie raz.
W konkurach z plynami ustrojowymi
i hurtem brana
pulpa popkultury.


środa, 5 grudnia 2018

Rekin w formalinie.


Rekin w formalinie czyli trudna lekcja sztuki wspolczesnej.
I zasadnicze pytanie corki: Ale dlaczego???




Pewnie widzialam jedna z jego prac w Tate Gallery.Pewnie byla na tyle oryginalna posrod innych rownie dziwnych,niejednoznacznych i wolajacych o pomste do
Jasnej interpretacji...
ze przeszlam bez wiekszego uszczerpku na swoich emocjach i poczuciu dobrego smaku...

Te pamietne jeansy zawieszone na jasnej scianie i instalacja z drewnianym kredensikiem,ktorego szufladki mozna bylo swobodnie otwierac i ogladac zawartosc z pewnoscia nie byly jego autorstwa.

Nie bylo w tym zadnej obsesji smierci.Zadnej formaliny.Zadnej inspiracji kostnica.Pewnie jakies kropki.Seryjne jak tworczosc przemyslowa.Tkwily w glebi surowego pomieszczenia.
Nie zapadly w pamiec.
Kropki jak kropki.Nic wielkiego przeciez...
A jednak..


Damien Hirst
Angielski artysta,rzezbiarz,malarz,tworca instalacji...
Slawny i kontrowersyjny.
Laureat nagrody Turnera ( 1995)

Jego najbardziej znane dziela to m.in.:
FIZYCZNA NIEMOZLIWOSC SMIERCI
W UMYSLE ISTOTY ZYJACEJ,czyli martwy rekin ( zarlacz tygrysi)
zatopiony w duzym akwarium,wypelnionym formalina.

NA MILOSC BOSKA,CO WYMYSLISZ NASTEPNYM RAZEM"
Platynowy odlew ludzkiej czaszki pokryty diamentami.Praca zostala sprzedana za 50 mln funtow.
Wedlug artysty zrodlem tytulu jego pracy byly slowa matki,ktora na widok wczesniejszej wystawy syna miala tak wlasnie powiedziec.



KROPKI.Obrazy kropek nie sa tworzone przez Hirsta wlasnorecznie.Obrazy powstawaly przy pomocy jego asystentow.
D.Hirst twierdzi,ze kazda z kropek ma w sobie czastke jego oka,reki i serca.To juz bylo w czasach Op- artu.Bylo.
Nowatorskie inaczej... podsmiewaja sie krytycy.
Wydmuszka ponowoczesnosci!
Zalosne podrygiwanie w takt
spontanicznych kropek!
Kropki to juz konkretna czesc kultury popularnej.

Kontrowesyjna sztuka.Wielu ma watpliwosc czy to jest sztuka?
Kropki.Wypreparowane zwierzeta m.in. krowa,owca i rekin).
Zastanawiam sie jak nietypowa trzeba miec osobowosc,jak oryginalne i nieokreslone dotychczasowymi kanonami wyczucie piekna,czy tez brzydoty...
zeby takie prace tworzyc.

Uwaza sie,ze D.Hirst to dobra marka.
Jak Andy Warhol ( wlasciwie Andriej Warhola).Znak rozpoznawczy jak zupy Campbell's i Marlin Monroe.(Sitodruki,ktore masowo i trwale
zapisaly sie w sztuce).

Damien Hirst tworzy trudna sztuke.
Sztuke surowej kontrowersji.
I policzalnego zysku.


Ale dlaczego zdechle rekiny,krowy,cielaki?

Dlaczego same kropy?

Zmierzylam sie z tymi pytaniami
zadanymi
przez corke.

Jakies pomysly?






Milosc permanentna.






Nigdy nie bylam bulimiczka marzen.
Mam swoj cel
Swoja metode.
Niedoskonala.Niedzisiejsza.
Niezwykla bo tylko moja.

Ty zrobilabys to inaczej.
Szybciej.Sprawniej.
Efektowniej.

A moze zawrocilabys w polowie drogi,twierdzac,ze tak sie nie da,ze to
za wolno,za pozno.

Moze.

Jestem na poczatku tego znaku zapytania,
na poczatku zabawy w podchody
z prawdziwym spelnieniem
jakie moze dac zycie.

Nie narzekam juz,ze brak mi wskazowek,
jasnych i czytelnych.
Nie zatrzymuje sie zbyt dlugo przy kolejnych punktach,
To tylko punkciki,
Piksele calosci

Jestem kobieta szachrajka.
z usmiechem permanentnym
z prawdziwa zdolnoscia milosci,empatii i zycia.
Potrafie zyc
Oddychac.
Mam glowe,dwie rece
i nie tylko mature


Ale jak czuje milosc,powyzsza motywacja zdaje sie byc tylko punkcikiem calej ukladanki,
Milosc
wlasna to wiele
Od niej sie wszystko zaczyna.
Od niej tak wiele zalezy.


Poczuj ja w swym umysle,w trzewiach,w swoim przekonaniu.
Wygraweruj to sobie.Wytatuuj.
Wyhacz,Wyostrz.

Przeczytaj.Zapamietaj.
Powtorz!



Takie pogaduchy z sama soba...
Sa jak pieprz.
Trzeba uwazac na proporcje:)))

Milego dnia!!


poniedziałek, 3 grudnia 2018

Jak pozwolic SCHRZANIC sobie dzien




Wjechalam do miasta z piskiem
zimowych opon.To nie szpan.To trwoga ruszania pod gorke,kiedy reczny nie dziala a tuz za toba na zderzaku stoi najnowszy model BMW.

Czulam sie jednak lekko... lekkoscia dnia Matki Pienieznej,beztroska oplaconych rachunkow,sprytem kupienia wyczekanych,markowych butow
po cieciu ceny
i wolnym dniem
Po prostu.

Wlosy mialam pieknie zjezone przez wiatr,ktory dal bezlitosnie w trabe
przestrzeni.
Usta lizniete
pomadka
firmy Astor.


Ulice powitaly mnie znanymi liszajami kamienic,obsranym pomnikiem literata.
Stukotem szpilek na kocich lbach.
I wylewajacym sie tlumem z galerii handlowych..


- Ooo czeeesc!!!
Uslyszalam dotkliwie glosne" oooo" nad glowa,w glowie,w kazdym centymetrze mozgoczaszki...
i poczulam natychmiastowa  aure migreny,irytacje i rosnaca gule.
- Cooo tutaj robisz w przedpoludniowych godzinach?
Jej wzrok metodycznie i z iscie chirurgiczna precyzja zaczyna rejestrowac kazdy milimetr watlego jak sie okazuje ciala( oj,nie ma bidulka  kaski na silke,regeneracje)przyobleczonego w niemodny( no,popatrz,trzy sezony temu) plaszcz i objuczonego torbami (wiadomo..)jak matka PODOMKA.

- Nie pracujesz naaadal?Rzucilas prace? Nie szukasz? W domu siedzisz?
Tobie to dobrze,maz na Ciebie robi.Sie ustawilas.Hahahaha.
Wiesz,ostatnio balam sie,tak sie balam....o swoja robote..Pomyslalam wtedy o Tobie..
Ze bede jak Ty siedziec w domu.
To dopiero musi byc masakra.
No,nie?

Wiesz,ja tam potrzebuje,zeby cos sie dzialo,potrzebuje kontaktu z ludzmi,rozwoju bez znoju..hahaha..
Na cos ma sie te urode i spryt.
Hahahaha
Do ludzi z tym
Sama wiesz,jak jest?

- A jak dzieci? Cos slyszalam,ze mlodsza cora b.powaznie chora..
Pogadalabym ale musze leciec.Z roboty na chwile sie wyrwalam.
Na Swieta jedziemy w gory.
Kupilismy mieszkanie.Autem swoim jezdze.Moj K.Przedstawie Ci go.Mowie Ci wygrana na loterii.
Caluski.Papatki dla malej..


I pognala energicznym krokiem,zostawiajac smuzke
bardzo drogich perfum

I smrod toksycznych oparow.




Podejdz teraz do mnie
i powiedz,ze to sie zdarza,ze musze tylko nauczyc sie
omijac zgrabnym lukiem takie historie.
Podejdz teraz do mnie i powiedz mi cos rownie glupiego.

A rzuce Ci sie do tetnicy.




Dojrzewanie w cieniu subkultur.




Lista najwiekszych przebojow lat 90 tych...

czyli dojrzewanie w cieniu subkultur.

1.
Emigranci " Na falochronie". 1992r.
Zawsze sluchajac tego utworu jestem dziewczyna zolnierza z woja.Kiedys bylam na przysiedze w dalekiej jednostce wojskowej.Wynajety autokar.Rodzina.Znajomi.Dziewczyna glownego bohatera dnia.
Wodka.Kielbaski.Piesni."Powiedz mi kto dal im prawo walk.."..lecialo z glosnikow na tysiace decybeli uwolnionej tesknoty.
Tysiac mundurow stalo murem.

2.
Metallica " Nothing else matters" 1992r.
Pieknie i rockowo.Ciary jak dziary!
"So close,no matter how far
Couldn' t be much more from the heart'
Czasem biegam sobie przy tym utworze.Dobrze mi sie wtedy mysli.Pozytywnie.Resetuje sie.Ignoruje to,co zbedne.
James spiewa tylko dla mnie..


3.
Phil Collins "Another Day in Paradise"
Pierwsze wolne na dyskotekach szkolnych.O Phil...
W reklamowkach buty na zmiane.Koszula ojca.Naszyjnik mamy.
I presja otoczenia,zeby nie podpierac sciany.

3.
Guns'N Roses " November Rain"
Pierwsza ich kasete ( tak,analogowa,szpulkowa kasete magnetofonowa,taki praprzodek mp3:))) dostalam od Rodzicow.Bylam w ktorejs tam klasie podstawowki.Na okladce bylo elektryzujace slowo : sex.:)i przedruki gazet.

6.
Roxette "It Must Have Been Love" 1990r.
Chcialam przez chwile wygladac jak Marie.
Pozniej bylo Listen To Your Heart
Kochalam ten zespol miloscia szczenieca.



5.
Nirvana " Smell Like Teen Spirit"1992r.
Apogeum zafascynowania Nirvana przypadly na piekne czasy liceum.
Mialam rozczochrane kolorowe wlosy.
Nosilam szarobure porozciagane dziurawe,grungowe
 swetrzyska.Jakies buciory zawiazywane do kolan.Nigdy nie mialam kolorowych martensow,ktorych szczerze zazdroscilam dziewczynom ze starszych klas.

Z siostra i przyjaciolka buszowalysmy po podrzednych lumpeksach w poszukiwaniu skorzanych kurtek i bluz z kapturami.( Teraz kazda pani po 30-stce :)zaklada ramoneske i jest git.Wowczas skora cos znaczyla..wiazala sie z jakas konkretna przynaleznoscia do danej subkultury.Zobowiazywala;).
 Piekne czasy bez kasy.


6.
Non Blondes " What' s Up? 1993r.

Podobala mi sie nonszalancja,bylejakosc i tembr glosu...Takie tam. Uooouuuu...

Uuuuoooo.Pamietam pewna szkolna wycieczke z ta piosenka w tle.
Duzo mam takich wspomnieniowych teledyskow ze soba w roli glownej.


7.
Sinead O' Connor " Nothing Compares 2U" 1990r.
Tak wczuwalam sie w ten moment ze lza,ze hej.
Bylam Sinead,tylko z dlugimi wlosami.
Chcialam. wowczas zdradzic swoja skorzana kurtke z dlugim welnianym plaszczem i dziwna sukienka.





8.

R.E.M " Losing My Religion 1991r.
Do dzis nuce czasem pod nochem.
I mam przed oczami ten teledysk z MTV!

9.
Eric Clapton "Tears in Heaven" 1992r.
Smutnie i pieknie.Utwor napisany przez Claptona dla synka Conora,ktory wypadl z okna wiezowca.A tak swoja droga cale jego zycie nadawaloby sie na scenariusz jakiegos filmu obyczajowego/ dramatu.


10.
Dzem " Wehikul czasu" 1990r.
Pierwszy raz z nazwa Dzem spotkalam sie chyba na jakims obozie sportowym.Starsze towarzystwo nosilo harcerskie plecaki z naszywkami.Patrzylam na nich z nieukrywanym podziwem i respektem.
Za Chiny nie wiedzialam o co idzie z tym Dzemem.
Dlaczego Dzem?
Iles tam lat pozniej Rysiek towarzyszyl mi we wszystkich wyprawach na Woodstock,
Mlodosc potrzebowala tylko zdrowych gardel.Malego auta ,ktorym pomykalo sie przez Polske.
Kilku butelek piwa,ktore brzdekaly w bagazniku,konserw i spiworow.
I namiotu z lat 70- tych,ktory pamietal moich rodzicow.Tak ciezki,ze gdybym przechylila sie do tylu pod jego powaznym ciezarem tkwilabym tak nieporadnie jak zuk gnojarz na lesnej sciezynie.

Piosenki Dzemu to szlak wakacyjnych wedrowek.To
Podkreslona gruba krecha kobieca przyjazn...kiedy organizowalysmy spontaniczne wypady zostawiajac daleko w tyle facetow terazniejszych,przeszlych.czyli zeszloroczne sniegi i lekki szron wczorajszego dnia.
Przeczuwalam juz wtedy,ze to bedzie ten czas do ktorego bede najchetniej wracac w myslach.

Tym razem krotki wlos,jeansy plus bokserka razy dwa,czyli ja i siostra.
Kumpelki styl black indywidual:)
Plecaki pelne wierszy i adresow znajomych z Magazynu Mlodych Bandytow.

Ktos to jeszcze pamieta???:)


To bylaby pierwsza dycha.
Kolejnosc przypadkowa.


niedziela, 2 grudnia 2018

Lubie zycie....czyli wiersz,Lasery i zolc okien

Dzisiaj wiersz dorazny...

Ze slowami.." Droga zostaje w tyle..i swiatla miasta.."( Lasery)..jade przez noc..i wypatruje klebiastego dymu,zoltych okien..Po glowie chodza jakies pojedyncze slowa.Zostawiam swiatla miasta...
Zostane dzisiaj tu..
Piosenka z reklamy HGTV to hicior.


Dzisiaj wystepuje w tym teledysku.

Ja.Moja rodzina.I moj dom.




Lubie zycie,wiesz?


Glowa pelna
blekitu,a na nim girlandy fajerwerkow
przyszlosci

odswietnosc tej chwili,
co przyszla jak
zwykly
deszcz
w pore  posuchy

i laknie

tej suchej,spierzchnietej ziemi

Wciaz koi moj smutek
wciaz czuwa
nade mna


To tylko prosba:
Dwie dlonie
I serce
Otulcie moj dom.
Ocalcie spojrzenie blekitu.
Nieba wysokiego
na milon
wcielen

Nie zalujcie juz..



piątek, 30 listopada 2018

Zycie jest piekne..a pozniej dzieci ida do szkoly.


Dlaczego Panstwa dziecka nie ma znow w szkole?
Tyle nieobecnosci..
Tyle zaleglosci...
Prosze go dopilnowac.
Nauczyc jakos.Przeciwdzialac.
Wymagac.
Sprostac.
Prosze stanac na wysokosci
Zadania Domowego.

Sluchasz odgornych sugestii,nakazow,pouczen..
Mimochodem wykrzywiasz usta.Rozszerzarz zrenice.
Czujesz rosnaca gule.
Klebiacy sie koltun
emocji.

Przeciez...
Pilnujesz wizyt lekarskich,
kontrolnych,
inhalacji,badan krwi,moczu,
szczepionek,
witaminowych dawek.
Ocierasz pot.
Robisz oklady.
Zatulasz smutki.
Przeganiasz bol.
Ocierasz lzy z najdrozszego
malego pulasa..

Ta najwieksza zawsze
laczy sie ze lza mamy.

I zameczasz dziecko lekcjami.Tlumaczysz.Prosisz.
Odpuszczasz.I znowu nagabujesz.Podsuwasz pod nos.Zachecasz.Nagradzasz.
Wspolczujesz i odpuszczasz.


Tata" tylko"sie zzyma.
Tylko gestykuluje.
Tylko artykuluje Twoje mysli.
Co sie czepiaja dzieciaka!
Niech swoich metod nauczania sie czepiaja!

Bledne zadania z trescia! Bledy sa w podreczniku.!Tepego posluszenstwa ucza..
bezmyslnosci !

Wszystko musza konczyc w domu.A dzieciak przemeczony jest.Po antybiotyku jest!  Z  mala odpornoscia.!Odpoczynku potrzebuje a nie bezmyslnych zadan z bledami.

Wiesz doskonale,ze nalezycie teraz do grupy tzw.TRUDNYCH RODZICOW.
Wiesz...
bo bylas..na szkoleniu typu: "Jak efektywnie wspolpracowac z trudnym rodzicem?
Sposoby wielotorowego dzialania na plaszczyznie wychowawca- rodzic".



TERAZ..
chetnie zostalabys uczestniczka kursu typu: Jak efektywnie dzialac w przypadku
trudnej,przewleklej choroby dziecka.
Jak nie ugrzeznac we wlasnym poczuciu
WINY I NIEADEKWATNOSCI?

Naprawde chcesz wszystkiemu sprostac.
Nie chcesz,zeby lzy bezwiednie pojawialy sie na Twojej twarzy.
Nie masz zamiaru obnosic sie ze swoja bezradnoscia,
z oblanym ( wg ciala pedagogicznego i innych swietych)
egzaminem
na profesjonalnie dojrzala,madra,przewidujaca i efektywna
MILOSC MACIERZYNSKA..




czwartek, 29 listopada 2018

Historia kobiety WINNEJ Czesc 2



Ciag dalszy.

Nie chciala poddawac sie biernie temu,co zycie nioslo.A nioslo.Szykowalo jej rychly slub z gospodarstwem rolnym.Tyle hektarow.I szklarnie.Gdzies daleko w tle maz.Szczesliwa,ktora sie wzeni w te gospodare- mowili we wsi.Babka przy dzieciach pomoze.To i mloda bedzie mogla w szklarniach pracowac.W pole chodzic.Dzieci kolejne rodzic.

I kiedy tak patrzyla na swoje biale,zgrabne kozaczki,ktore wytanczyly wszystkie utwory o wolnosci...zapragnela zmarnowac zycie po swojemu.Zupelnie INACZEJ niz od niej oczekiwano.

Chciala przeniesc sie do miasta.Pojsc moze nawet na studia,przeciez calkiem niezle szla jej nauka..

Duze miejskie skupiska daja czlowiekowi niezly kamuflaz.Mozna wejsc w obce srodowisko jak tepy noz w miekka,chlonna materie.Zamieszkac mozna wsrod nieznanych zupelnie ludzi.I wtopic w tlo
te swoja wytykana palcami.. klujaca w oczy obcosc.Staje sie ona wowczas dobrze przylegajaca druga skora.Nie musimy sie z nia obnosic.Tlumaczyc dlaczego taki a nie inny kroj wybralismy.Dlaczego uszyta jest gruba dratwa,ktora jak sie pozniej okazuje..peka zbyt szybko,ukazujac nagie pragnienia i deficyty.
Trzeba wiec jeszcze nauczyc sie dobrze zyc w tych warunkach.Przyzwyczaic do nowych okolicznosci i zdarzen.Nie oczekiwac zbyt wiele.ZBYT WYSOKIE OCZEKIWANIA SA WYSOCE NIEBEZPIECZNE.
Rodza frustracje rownie glebokie co niebosiezne.
Trzeba..
nie odkrywac sie przy pierwszym napotkanym calkiem do rzeczy facecie.
Nie ufac zbytnio nadazajacym sie szansom.
Ale brac bez zastanowienia kazda dobrze platna robote.
Reszta to tylko ciezka praca.Uniform prawdziwego sukcesu.
Zadne tam ...mala czarna,szpilki nude i lut szczescia.A tym bardziej biale kozaczki.

I zeby tylko znalezc odpowiednie slowa.Odpowiednie rzeczy nadac slowo.W zachodzacym sloncu pisac listy do matki.Konczyte wierzcholki budynkow na styku mglistego NIGDY i ciemniejacego granatu FOREVER.
Szukanie odpowiednio dopasowanych klamstw,ktore z czasem staja sie prawda przekazywana z ust do ust jak podanie ludowe.
Szczesliwa Ty corus jestes? Bo u nas dobrze.Anusia,ta od sasiadow bliznieta urodzila.A Gorscy zatrudniaja ludzi do roboty.Tak obrodzilo w tym roku.I w sadach.I w dzieciach...

Prawie nie czula spojrzen ustawionych studentek pod katem ustawienia rodzicow.Kazda z nich byla jakby zywcem wyrwana z reklamy banku.Wiedzialy czego chca.Wiedzialy jak to zdobyc.
To one zwykle kwitowaly jej sposob zarabiania pieniedzy slowami: jak tak mozna bez ambicji,jak mozna nie chciec sie wybic ponad minimalne wynagrodzenie,ponad prace w malooplacalnych nadgodzinach,ponad lamanie praw pracownika?
One byly odwazne,swiadome i dbaly o swoje poczucie wartosci.

Puszczala mimo uszu uszczypliwe uwagi starszych doswiadczeniem zawodowym kolezanek,ze szef lubi czasem zlapac.A u niej jest za co.Lagodna linia bioder.Zachecajace kraglosci,ktorych nie ukryje zaden najobszerniejszy uniform.Wyzywajaco naturalnie wydete usta.Nieoperacyjnie uniesione,jedrne posladki.To moglo zwrocic uwage.Na dluzej.To moglo byc skierowane przeciwko niej.
Jak mozna byc tak naturalnie piekna?.Tak bezszczelnie mloda? I chetna do pracy? Obrzydliwie dyspozycyjna we wszystkie dni tygodnia powszedniego i Wielkiego?
No jak?



C.d.n.

środa, 28 listopada 2018

METAFIZYKA domowa

Wtedy ja ujrzalam.To ona garsciami znosila chleb dla ptakow.Musiala to robic od lat.Cyklicznie i rytualnie.Od zawsze bylo przeciez w tych krzaczyskach chmarnie i glosno.
Jak nigdzie indziej.

I nie sadze,zeby miala rodzine.Dyskretnie i z zaciekawieniem obserwowalam ja przez okno.Panujaca na naszym podworzu ( tega i rezolutna) dozorczyni smagnela ja swym jezykiem.Dlugim i cietym.

Staruszka pospiesznie zbierala kromki,skorki,okruchy.I pakowala je z powrotem do reklamowki.Z glowa pochylona do przodu.Posiwiale wlosy,mocno przerzedzone ujmowaly jej smagla twarz,sympatyczna,jasna.
W jakims dziwnym zachwycie wykonywala ruchy wahadlowe.Szelescila.Mowila cos.Sie usmiechala.
I tak sie jakos zapatrzylam w ten usmiech,ze zastygly wskazowki zegarow.Side one plyty: Dark side of the Moon.Utwor czwarty.

Chwila wymknela sie spod ciasnych wymiarow czasu i przestrzeni.
Halas z siodmego pietra( w dalszym ciagu) zatruwal podmiejska cisze.Rozlewal sie po calym osiedlu jak ropa po Oceanie Spokojnym.Pograzal wszystko w tlustej,,smolistej mazi..a wraz z nia pojedyncze lawice spokojnych mysli.Techno rwanie bez znieczulenia.
Dla mnie stal sie daleki.


Miedzyludzkie mikrozdarzenia ukladam w jeden,nigdy napisany wiersz.
Bez dramaturgii
abstrakcji
powtorzen
rymow
tropow
kalek

Zycie jest symultaniczne.
Dzieje sie we wszystkich momentach na raz.Moze kiedys dojdziemy do tego,
jak zbudowany jest ten
 system naczyn
polaczonych.

Dostrzezemy zwiazek konca z poczatkiem.
I poznamy tajemnice
polaczen
przenikan
zazebien
rozwarstwienia
naszego jedynego,osobistego ukladu
zycia i
krazacej w tym wszystkim
metafizyki.

I nie bedziemy miec
diamentowych dziesiecioleci
na karku. ******************************************************************************************************************************************************* Tekst dawny.

wtorek, 27 listopada 2018

Zakochac sie i nigdy nie przestac:)


Zapytaj mnie czy Cie kocham?


Zanim wypowiedzialam slowo: Milosc.
Twoje imie mienilo sie tysiacami barw
Rozpylajac kolory w jalowych
Niezamieszkanych przestrzeniach...

Przeciez
Milosc byla szybsza od slowa
A przed dotykiem zdazalo pragnienie bliskosci

Zanim zrozumialam,ze kocham Cie nie dlatego,ze Cie potrzebuje
ale dlatego,ze potrzebuje Cie kochac

Zrodzily sie miedzy nami slonca i prawdy.
A czas zaczal oznaczac nieskonczonosc.

Zanim zapytales mnie czy Cie pragne?
Chcialam byc dla Ciebie pokusa i spelnieniem
Lagodnym ,jasnym morzem uniesien
bez zdradliwej toni i sztormow Polnocy



Chce byc latarnia posrod mglawic i strapien
Wesola szanta,wonna umbra i koralem.I pragne...

istniec w chocby jednej cennej kropli Twego zycia
Zanim uwierze,ze moge byc
tym
Wszystkim.


2012r.

Upiorny dzien z ksiazka Krzysztofa Wargi.



Zaczelo sie zupelnie niewinnie...
od  przygody 67 skarpetek nie do pary,sklebionych w kacie pokoju.
I wybierz z nich czlowieku pasujace elementy.Daj sie poniesc fantazji.Zaloz czarne do czarniejszego.Powstrzymaj sie od kupienia nowych,ktore po wypraniu zagubia sie w tej czarno- szarej otchlani.
To nawet nie jest smieszne.



Jak nie potrafi sie okielznac glupich skarpet,to jak zapanowac nad zywotem,budzetem i wlasnym jezorem?

Odpalasz komputer,uwazajac,zeby nie przysypaly Cie trociny...szybkiego,modnego zycia.(Nie przygryzaj Wargi.Krzysztof.)


Siedzisz  przed monitorem i udajesz,ze jestes bardzo zajeta.Bardzo pochlonieta praca zawodowa.
Kafeja.Pub.Bistro.Herbaciarnia.
Ziewanie do wewnatrz,bez najdrobniejszej zmarszczki..opanowane do perfekcji.
Udawany pospiech spotkan biznesowych.
Kawa na wynos.Artystyczny nielad slowny.

Pod pacha Trociny.Przezyte od dechy do dechy.W finalnej scenie widzisz swojego szefa,swojego eks lub hejtera z podstawowki,ktory podkradal pamietniki i wysmarowal w nich....
w kim sie kochalas i z kim to zrobilas.

Uwalniasz zla energie jak przedwojenny parowoz.
Doczytujesz zgon do ostatniej litery.
Dobrze Ci tak.
Dyszysz w tym swoim pospiechu...
napredce nadmuchanym
Lifestylu.

A za Toba...
struzka,
swiezej krwi trocin.




Kto nie czytal
ten TROMBA;)

poniedziałek, 26 listopada 2018

Wszystkiego dobrego,udanej cytologii,zdrowych cyckow.Zdrowego MYSLENIA.


Dzisiaj taki tekst z serii... obuchem w glowe,zebym pamietala o regularnych badaniach.I Ty tez,zebys pamietala..
I Ty......






Dlaczego wizyte u lekarza przekladasz po raz enty?
Entliczek petliczek rakowy guziczek.
Na kogo wypadnie.Na tego jeb.

Mloda jestem.Jak mloda bogini.To mnie nie dotyczy.Zdaze jeszcze ugrzeznac w tych ogonach do specjalistow.Jeszcze sie nastoje,nasiedze,naczekam,naslucham sie,naoogladam,namarnuje czasu..

Rodzine mam.Obowiazki.Grafik dnia
jak beton w zbrojeniu.
Tylko dzieki temu ten nasz dom sie nie chwieje.Ma solidna podstawe.
Celebruje przeciez zycie.Dbam o siebie.Jem zielonke.Popijam olejami.Dostarczam sobie wszystkie niezbedne bialka i sole mineralne.
Ruszam sie.Biegam.Cwicze.Uprawiam Yoge.Chodze do Kosciola.Trenuje umysl.Udzielam sie charytatywnie.Pomagam innym.Rodze zdrowe dzieci silami natury.Karmie przez lata piersia.
Spelniam sie zawodowo.Mam wsparcie.Wszystko jakos najlepiej sie uklada.Jest dobrze.

Mialam zrobic te cytologie i usg piersi ale wypadly urodziny corki.Kinder Party nie moze poczekac.Musialam spelnic sen naszej malej kochanej ksiezniczki.
Pozniej lekarz mial urlop.Poczekam.Przeciez to nic pilnego.Nie pojde na NFZ.
Pojde po kolejnej doli od pracodawcy.Tyle wydatkow w tym miesiacu.Pojde.

Pozniej bylo zaproszenie na wesele,panienskie przyjaciolki.Delegacje meza.Delegacje wlasne.
Napad anafilaktyczny dziecka.Szpital.Stres.Mialabys glowe,zeby w takim momencie myslec o sobie?
No wlasnie.
Pozniej jakos ten czas szybko minal.

Za szybko.Za szybko.


Nie wiem czy jest za pozno.
Przeciez tego nie da sie przewidziec.
To jakis smiech na sali..
I co
I teraz chemia.
I skok w przepasc
pozytywnego myslenia
I historie typu: teraz dopiero doceniam w pelni zycie,teraz boje sie utracic te swoje,male,nieproporcjonalne cycki,teraz
zaloze jakas fundacje,zrzesze sie jakos,znajde to,
co naprawde wazne.

Entliczek,petliczek..










niedziela, 25 listopada 2018

Mama na gigancie.



Wez wyjdz ze swojej strefy komfortu( jakze nieprzyzwoicie drazni mnie to wyswiechtane sformulowanie....),wez sie ogarnij kobieto.( zmurszaly juz tekst gimbazy).No wez!

Nie mecz sie ciagle z tymi swoimi niespelnionymi snami.( Kto Ci powiedzial,ze to Twoja bajka)
Za malo talentu plastycznego,zeby cos z tym zrobic.Za malo sluchu muzycznego,zeby spiewac.
Za malo polotu pisarskiego,zeby nareszcie dokonczyc swoje opowiadania.
Za malo sily woli,zeby pilnowac swoich treningow biegowych.
Za malo sily przebicia,zeby efektywnie zmagac sie z przeciwnosciami.
Za malo asertywnosci,zeby ominac tych,ktorym wampirem z oczu patrzy..
( Wyolbrzymienie skutecznie oslepia trzezwe spojrzenie)
Nie trzeba miec mani przesladowczej ,zeby nie wyczuc zlych fluidow,

zeby nie odczuc zlych intencji.
( Dzien dobry,jestem Twoja ponadprzecietna inteligencja emocjonalna.)

Koncze swoj obraz,segreguje teksty..
podspiewuje pod nosem..(Coz pozostalo?)
Jestem.Kocham.
Pisze.
( Jakos trzeba funkcjonowac w tym
doroslym zyciu)

Miec gorszy dzien zdarzylo sie.
( Tez mi temat na wpis)
Na glowe zwalilo sie tyle powaznych spraw.A tymczasem kwiaty kwitna w donicach.( Nie uschly...Zakwitly!)
Kot miauczy przy misce.
Ewa wciaz gotuje.
Spojrz mi w oczy..
mowi Rosol do Mikolajka.
Poczytaj dzis tato.

Ja wychodze!

sobota, 24 listopada 2018

Black Friday czyli rzecz o kochaniu.




Zlotousty piatek
 wyszeptal mi
spieniona kawe,
z zoltej paczki z supermarketu.

Tamtego swetra juz nie chce.
A zmechacisz go.
Zmietulisz.
Zanim zaloze
gruby splot na
nagosc naszych spotkan.

Juz czarnym akcentom
 mowimy dosc.
Na kolorowej
linii zycia.
Bez chwytow
podswiadomego
pragnienia.

Ulegamy tylko sobie.
Siebie
wzbogacimy.



I tylko ten zapach perfum..
wystanych w dlugim
ogonie
jest z nami.


Jaki to zapach?




:))



Co upolowaliscie w Czarny Friday?

czwartek, 22 listopada 2018

Urzadze sobie salon i kupie zdrowe jedzenie...czyli gusla domowe.


WIZJA WNETRZARSKA

Zostalo nam bardzo duzo szpargalow po budowie.Czesc z nich sprzedalam.Czesc magazynujemy z nadzieja sprzedania.
Kilka starych polek,szafeczek,regalow.. czeka ma pokrycie farba kredowa.
Mam taka swoja wizje.

Kolorowe stare/ nowe meble..tzn.polki ulozone jedna na drugiej.
Sciana z duza rama.A w srodku wlasnorecznie namalowany bohomaz.
Umiem.Lubie..

Dywanik z cienkim splotem z fredzlami.
Kilka wazonikow z Pepco.Calkiem tanie.
Puf.Puf.Puf.Pieniazek lub fikus w kacie.

Eteryczne zaslony razy trzy tzn. kilka zaslon z roznych tkanin.
Lekkich o roznej fakturze.

Stolik kawowy,stary,jary..czekajacy na szlif i bejce.

Ladnie jest w tej mojej wizji.A w rzeczywistosci?
Jest dobre tlo.
Dobra baza :)




WIZJA ZDROWEGO PAPU.



Zajrzalam do Doktor Ani.
Dzis byla w telewizji sniadaniowej.
Znacie? Obserwujecie na insta?
Uwazam,ze kazda dyskusja dot.sposobu odzywiania i obnazanie chwytow marketingowych
jest wazna i potrzebna.

Kiszona kapusta jest krolowa obiadow.
Platki owsiane z rodzynkami na sniadanie.
Batony z tluszczem utwardzonym i syropem glukozowo- fruktozowym na deser...
Czipsy mama kup.
Cole tez.
Kup wafelka.
No,tak..


środa, 21 listopada 2018

10 przykazan kobiety budujacej



1.Jesli masz budowe,musisz miec oczy dookola glowy.I reke na przyspieszonym pulsie.
( Nie daj sie zwiesc pozorom,sprawnym ekipom,majstrom typu:" Pani dogadamy sie.."

2.Naucz sie sortowac smieci wg innego klucza,niz dotychczas.(butelki,flaszki,piersiowki,flaszki,butelki)
I nigdy nie szukaj rzeczy zagubionych.
I tak sie nie znajda.

3.Nie przeliczaj zmarnowanych,uszkodzonych materialow na swoja krwawice.
( Zakrwawisz sie)

4.Nie ulegaj urokowi pana instalatora,elektryka,majstra...
( Naprawde potrzebujesz nascie gniazd w pokoju,tysiac swietlikow,lampeczek?
Chcesz miec rachunek za prad w przedziale A +++?)

5.Naucz sie szybko podejmowac decyzje.
( Nie ludz sie...i tak polowa z nich okaze sie byc bledna i glupia.)

6.Nie probuj zrozumiec logistyki wiekszosci sklepow budowlanych.
( Czekaj cierpliwie na faktury korygujace,na ente zmiany terminu dostawy.I tak nie dojada na czas)

7.Wez zapomnij o haslach: minimalizm,slow,hygge i tego typu pierdolach.( Masz SWOJA pelnokrwista walke o byt)

8.Nie licz,ze zostanie Ci wolna gotowka na drobne kaprysy.
( Dom jest jak jamochlon.Wchlonie wszystko.Wyssie.Strawi doszczetnie)

9.Zapomnij,ze nie umiesz,nie potrafisz,nie dasz rady,nie zniesiesz...
( Zniesiesz wszystko,masz dwie prawe rece i prawdziwe jaja)

10.Pamietaj,ze zbudowany dom skrywa wiele mrocznych tajemnic.
( Nie oszalej  ze szczescia..odkrywajac je po kolei)
Grunt to dobre nastawienie.

Ciekawa jestem z ktorymi punktami zgadzacie sie najbardziej..
???

poniedziałek, 19 listopada 2018

Kiedy traci sie siebie..

I HAD A DREAM



Nauczylam sie stawiac kroki na kruchym lodzie.
Nauczylam sie wierzyc,ze to mozliwe.
A wiara czyniaca cuda; utwierdza mnie w tym przekonaniu.
I z sobie tylko wiadoma odwaga i smutkiem
pokonuje kolejne odleglosci.

To tylko zwykla opowiesc.
Moje odliczanie odleglosci od brzegu.
Moje miarowe kroki z przyspieszonym oddechem.

Omijam trzciny,zarosla...
Tam lod zdaje sie byc najcienszy.

Te chwilowe odslony moga wiele kosztowac..
wiec nie ryzykuje.

I moge isc dalej.
Bez obawy o ocene i opinie.
Bez obawy,ze sposob patrzenia jaki obralam jest niewlasciwy
i niedojrzaly.

Nie nawoluje juz nikogo.
Nie szukam.
Nie chce,zeby ktos brawurowo wchodzil
na krucha tafle
i wielkopanskim gestem
ofiarowal wszystko o co zabiegam,
co czynie cenne i wazne.

Mam to,co cenne i kruche.
Mam wystawiony na mrozy i wiatry
drugi policzek
Bo drugi raz to sie nie moze zdarzyc.

Jesli jest koniec.
Zaczyna sie nowe.
Musi istniec jakas przeciwwaga,przeciwienstwo,harmonia.
Musi byc sila w tym,co prawdziwe,chocby stlumione
i z pozoru watle.

Poczatek wiosny.Znamienny jak zawsze.
Ptaki ucichly pod wplywem polnocnych podmuchow wiatru.
Trzciny faluja.
Wyginaja sie lecz nie lamia.
Zmiennosc.Optymistyczna zapowiedz natury.Zaczatek czegos nowego.

Jest jakas pociecha w tej zmiennosci por roku.



Tekst dawny.W tle Pink Floyd.
Kazdy ma taki swoj utwor...
I had a dream.
I had...

Byc prawdomowna jak Chylinska.


Slucham wywiadu z Agnieszka Chylinska...
I trudno powstrzymac wzruszenie..
Tak po ludzku..trudno powstrzymac lzy..,kiedy ktos mowi jak probowal glowa przebic mur,jak usilnie staral sie samookreslic,sprostac schematom...
I jest przy tym mega szczery.
Po prostu.

Zwlaszcza jak mowi o braku milosci...o braku wsparcia od najblizszych..
Umowmy sie,to nie jest elokwencja Magdaleny Tulli..To cala Chyla przeciez.
Ale bardzo podobny ladunek emocji..
Ten podobny deficyt milosci.Ta sama rozbrajajaca szczerosc.
Nigdy nie bylam jakas szczegolna fanka O.N.A.Na ich koncerty po prostu sie chodzilo.Podsluchiwalo sie piosenki z krazkow.Mialo sie nawet autograf.Znalo sie na pamiec slowa popularnych wowczas piosenek...


...Moze razic nonszalancja slowna,bezpardonowosc,chlopacki sposob bycia,niestandardowy sposob poszukiwania wiary,szumna,durna przeszlosc,niemodna szczerosc...
Hah.Szczerosc.To sie nam podoba...

... nikt nie zarzuci jej braku szczerosci,tej rzadko spotykanej cechy w swiatku gwiazdeczek w lukrowanych odslonach..
Cenie to.
Jest taka a nie inna i ma ODWAGE,mega..ODWAGE

Polecam.Zwlaszcza w ferworze zafascynowania wystylizowanymi odslonami zycia.

Ktos rzucil niedbale..ooo jaka sprytna promocja plyty.Puknijmy sie w nasze madre czolka.
Kasia Nosowska tez w takim razie urzadzala promocje plyty " Basta" mowiac o alkoholizmie swego
partnera.

Brawo Kacha!

Brawo Agniecha!.


Nie zzymam sie na forme wypowiedzi Agi o sprawach Wyzszej rangi.
Nie kluje mnie w oczy wielobarwna osobowosc samotnego dzieciaka,choc dojrzalej zarazem,dzieciatej,mezatej kobiety.

Nie slucham tego typu slow jak swinia grzmotu.Przypominam sobie licealne szare eminencje,kolesi pijacych po bramach,dealera z rownoleglej klasy i " zabawy"  pewnej grupki w New Age..
Przypominam sobie dwie dziewczyny,ktore w drugiej klasie nalykaly sie jakis proszkow w toalecie i cudem je odratowano.
Przypominam sobie tajemnice nieobecnosci w szkole jednej znajomej..ktora sie pociela z powodu rozstania z chlopakiem.
Przypominam sobie placzaca na lekcjach
Lile ,ktora nie wiedziala czy jest w ciazy,czy nie jest i czy zda te mature...czy bedzie musiala sie wyprowadzic z domu.
Przypominam sobie chlopaka,ktory z powodu alkoholizmu rodzicow planowal ucieczke z domu...To bylo zwykle liceum publiczne.Klasy profilowane.Dobre wyniki w rankingach itd.I w tym wszystkim szumny,dumny ped do doroslosci,problemy bez sciemy...


Te wszystkie historie pewnie roznie sie pokonczyly,niekoniecznie mialy hapy end..
Te historie wrosly mi w pamiec jak zarloczny bluszcz.I nie daja zapomniec jak cienka jest czasem granica miedzy zyciem a smiercia,miedzy tym co zludne a prawdziwe...Po prostu.

To taka never ending story,ktora ciagnie sie przez cale zycie i nie daje spokoju jej glownym bohaterom.

Chyla ma swoja never ending story.,.
I tylko jej przyklasnac,ze ma odwage o tym mowic

czwartek, 15 listopada 2018

Samotna matka.


Wracasz do domu z wywieszonym jezorem,z zakupami,z plikiem dokumentow...z masa spraw,ktore nie mieszcza sie w glowie
Z dziecmi.

I zanim nareszcie upadniesz na miekka kanape,wersalke,fotel..
na twarz...
I powiesz,ze masz dosyc,
ze nie dajesz rady
I do kitu z cala ta wielozadaniowoscia,
z ambicjami i proba nasladowania matek-
fantomow  z instagrama

Podgrzanie obiadu,odlozenie zakupow,zamkniecie garazu,herbata,sok z kartonika,na jutro nowy obiad,rozmrozic trzeba..
Wstawienie prania,znalezienie skarpet do pary,wstawienie naczn.
Plecaki,torebki,rysunki z przedszkola,katar i armagedon;
Mamooo ona znowu zaczynaaa,mamooo
wez ja,no wez...
Gdzie sa mojeksiazki,kredki,olowki,koszule,patyczki do uszu,nozyczki,tabletki do zmywarki..
[....]
Prasowanie uniformu na jutro,koszulek na wf.


[...]


Dochodzi godz.19.00.Ciemnosc widzisz.
Jeszcze dzwonek do drzwi.Sasiad z jakims pismem,sprawa.Telefon raz.Telefon dwa.
W sprawie ankiety.Z zapytaniem.I ktos tam jeszcze,co zawraca dupe w pore i w czas.
Koty.Pies.Kwiaty.Ulubiona bajka...
Co macie zadane na jutro?
Lekcje odrobione???

Mama blagam nie teraz!
Zadane sa 4 zadania.Wiersz na pamiec.Pani mowila.Chyba.

Aha jeszcze potrzebne sa kredki akwarelowe,glina i zielona wstazka i 5 wykalaczek.Wszystko na jutro.

Starsza corka obrazona....
"Ty zawsze SZYPKO jak ten konik z Bronksu."A ja chcialam Ci cos powiedziec.."-mowi  przez zamkniete juz wrota komnaty KSIEZNICZKI.

Pies zaczal gryzc kapcie.Zestresowany kot znow zaznaczyl teren.Nie odpowiadasz


za siebie.
Wrzucasz zawartosc torebki do szuflady.Dzisiaj mialas zrobic porzadek.
Podwijasz rekawy i bierzesz sie za odrabianie lekcji z mlodsza corka.

Najmlodsza wlasnie zjadla kilka wczorajszych okruchow z dywanu.Smieje sie do postaci z Dobranocnego Ogrodu w telewizorze.Znowu zlapala infekcje w przedszkolu.Znasz to juz na pamiec...katar,chrypka,goraczka,kaszel i antybiotyk.
" Tatia,Tatia.."

TO TATA JEST W DOMU???



środa, 14 listopada 2018

Historia kobiety WINNEJ



Za duzo LITERATURY czytasz.
Zycie inaczej sie pisze.Zazwyczaj mala litera.Bez znakow przestankowych.
Bez tego odpowiedniego momentu pauzy.

Zazwyczaj dzieje sie jednym tchem.
Jak wiersz klepany z pamieci w dusznej,szkolnej auli,kiedy wszyscy wkolo tylko czekaja konca.

A Twoja dykcja i natezenie glosu to tylko
rzeczy z pozoru wazne.

Wydarzenia sie dzieja.
Stagnacja trwa.Zle,dobre wybory sie dokonuja.Bledy sie tworza i naprawiaja.
Proces wyparcia toczy sie nieustannie.

Oskarzona jest K!
K jak kobieta.Zapisz! Przeliteruj! Powtorz!

*************************************
DISCO POLO ANIELICA,czyli historia kobiety Winnej..

Nie chciala powtarzac mitu swietej ,wiejskiej rodziny.Mitu,ktory nie jest szyty na miare.Nie uwzglednia odrebnego charakteru czlowieka,typu osobowosciowego i prostych,szczerych marzen rozjezdzajacych sie w roznych kierunkach.
Nie chciala go przekazywac dalej jak przekazywano z prababki na babke.Z babki na matke.Z matki na corke.

I wlasnie tutaj i wlasnie teraz mialo nastapic niespodziewane przerwanie tego pokoleniowego lancucha.
Szybkim i stanowczym pociagnieciem jak przy zdejmowaniu opatrunku mialo powstac NOWE.
Przeczuwala,ze tylko na poczatku doswiadczy bolu zablizniajacych sie wyborow.Pozniej bedzie juz tylko lepiej.
Bedzie lepiej.


Jednak musialo ja trawic ciezkie poczucie winy,ze nie widzi sie w roli zony,dla ktorej zostanie zaprojektowany boks w modnej,drogiej kuchennej zabudowie,gdzie miedzy myciem naczyn a szorowaniem garow i ubijaniem miesa( uprzednio zamarynowanym,bo on tak lubi..)znajdzie swoje piec minut na ukradkiem wytarte lzy,na marzenia,ktore nie sa na miejscu i maja niekontrolowana zdolnosc podzialu i zarazania zdrowej, powszedniej codziennosci.

NIE WIDZIALA SIE W ROLI MATKI.
Swojej matki.Jakiejkolwiek matki.Polki.Niepolki.

Nie chciala uczestniczyc w tym pokoleniowym tasiemcu.Licznie ogladanym.Wystawionym na ocene i krytyke z perspektywy bezdzietnych kolezanek,dzietnych sasiadek i wszystkich SWIETYCH RODZIN.

Matka nie rozumiala dlaczego jej corka wychyla sie zza zakretu prostej i latwej drogi.Wypatruje bog wie czego.Szweda sie myslami po wiejskich bezdrozach i dalej,jeszcze dalej,hen do obcych,glosnych miast,krajow..

Kobieta musi miec: dom,meza i dzieci..
Mowila,wciaz nie dajac za wygrana.
Matka z nareczem reklamowek.
Matka przyszlej matki.
Matka wiozaca butle z gazem,worek ziemniakow i gminna wiesc.

TAKA JEST GENEZA.Musi to dzwignac.
Musi przec." Ja dalam rade.Babka dala rade.A miala nas szescioro.Najmlodszy w koszyku po ziemniakach spal.Wszyscy szkoly pokonczylim.Pozenilim sie.Trudne czasy byly".

A coz ona?
Piekna,platynowa anielica swoje wiedziala.Wazne bedzie tylko to,czy w istocie sama upiekla to ciasto wstajac o szostej rano,czy dosc dobrze przyprawila bigos wlasnorecznie uzbieranymi prawdziwkami,czy dosc dobrze wyszorowala podloge,czy dosc dobrze wychowala dzieci,zeby na zawolanie cmokaly wujkow i ciocie,zeby grzecznie kiwaly glowami na tak,kiedy chca powiedziec nie,zeby jadly na sile,zeby umialy zrobic usmiech i wykazywac zimna krew i bierna zgode,kiedy doswiadcza bolu faworyzacji.

Nie chciala sluchac bedac juz w zaawansowanej ciazy jak tesciowa zywcem wzieta z dowcipow,opowiada o swoich trudnych,wielogodzinnych porodach.O skokach poloznych na brzuchy rodzacych.O martwych plodach wyciagnietych za nozki.
Ale bedzie dobrze.Nie martw sie kobieto.Powstan z martwych mysli.
Zapomnij o lzach,ktore bedziesz ronic jak kolejne dzieci.Przedwczesnie,zeby mogly byc prawdziwe,namacalne.

Mloda jestes.Twoje lzy sa jeszcze takie
niedojrzale.
Takie niemadre.
Prawdziwego zycia jeszcze doswiadczysz.
Zazyjesz sie na amen.

C.d.n.

niedziela, 11 listopada 2018

Niepodleglosc wyborcza kobiet i inne historie.



1.Wpadla mi w szpony Antologia komiksu na stulecie Odzyskania Niepodleglosci.
Wydawnictwo WSiP.
Znani tworcy komiksowi stworzyli doskonale odslony najwazniejszych wydarzen w okresie okoloniepodleglosciowym.


Ciekawe,ze komiks w Polsce ma prawie tak dluga historie,jak nasza niepodleglosc.

( Opowiesc obrazkowa pt." Ogniem i mieczem" ,czyli przygody szalonego Grzesia- powiesc wypolczesna" byla drukowana w tygodniku satyrycznym " Szczutek" od lutego 1919r.)

Katarzyna Babis,publikujaca w Internecie autorskie krotkie formy komiksowe,tworzaca komiksy satyryczno-polityczne dla
amerykanskiego portalu The Nib,wspolpracujaca z Anja Rubik pod pseudonimem Kiciputek..
stworzyla komiksowa historie dot. SPRAW KOBIET.

Wazny rok 1918, rok odzyskania przez
Polske NIEPODLEGLOSCI to takze rok,w ktorym Polki,jako jedne z pierwszych kobiet na swiecie otrzymaly PRAWA WYBORCZE.

Dekretem Tymczasowego Naczelnika Panstwa wyborca do sejmu staje sie
" KAZDY OBYWATEL
PANSTWA,BEZ ROZNICY PLCI."

Na stronach komiksu znajduja sie owczesne postulaty kobiet z dn.8 wrzesnia 1917r.


Domagamy sie:
-przyznania kobietom czynnego i biernego prawa wyborczego
-zniesienia przepisow prawa nakazujacych zonie posluszenstwo wobec meza
-przyznania kobietom zameznym swobody zarzadzania swoim majatkiem
- przyznania alimentow nieslubnym dzieciom
-ochrony praw pracowniczych kobiet
-platnego urlopu macierzynskiego dla robotnic
-powszechnej i bezplatnej edukacji bez wzgledu na plec
-dostepu do zlobkow i ogrodkow dzieciecych
*+*****
Znajdziecie w Antologii...publikacje mistrzow piora i olowka:prof.Jerzy Bralczyk,Henryk " Papcio Chmiel" Chmielewski,Marek Szyszko i wielu innych,takze mlodych,zdolnych..

Komiks historyczny nie jest latwy.
Wymaga ogromnej swiadomosci historycznej,znajomosci realiow epoki,wyczucia tematu.
Nie jest jednak wierna rekonstrukcja wydarzen.Autentyczne wydarzenia moga przeplatac sie z elementami fikcji.
Komiks to wspolczesne medium.
To wazna forma wypowiedzi,cokolwiek by nie powiedziec..
Odsylam do " Komihistoreseju"" Macieja Parowskiego,pisarza,scenarzysty,zasluzonego dla polskiego komiksu.



Fascynujace jak dla mnie,tym bardziej,ze zawsze lekcewazylam komiks,umniejszalam mu.A tu nie taki komiks blahy jak go maluja;)

Polecam .Polecam..
Jakie sa Wasze ulubione komiksy?

Czytalam kiedys serie o Thorgalu:))
Jakies opowiastki o krolach.Teraz czytam z dziecmi sage o ryjowkach,Nieumarly las,Umarly las,Zew padliny " szalonych" przyrodnikow.
Znacie? Lubicie?

środa, 7 listopada 2018

Biale kruki



Uwielbiam wczesne,wolne poranki,kiedy caly dom jeszcze spi.
Tylko miarowe oddechy
i lekkie tykanie zegara
przypominaja o namacalnosci.

Czytam wtedy o Augustynie.Grochowie.
O starej babce obcujacej z duchami.
Czytam o metalicznych wnetrznosciach
fabryki ojcow.O trudzie proletariackich rak.
Jakbym ogladala obrazy.
Jakbym widziala kikuty drzew na zasniezonym widnokregu.Stara cembrowine z zawalona juz dawno gruzem studnia.

Jakbym otwierala pordzewiala skrzypiaca furtke do zapuszczonego sadu.I wypatrywala w nim dawnego ruchu,wzrostu i dbalosci. Chcialabym umiec tak patrzec.. Tak zaklinac obrazy w slowa.. jak zaklinane sa w dalekim Beskidzie Niskim.






wtorek, 6 listopada 2018

Matko,Ty SIEDZISZ w domu!?

Chciala isc do tej pracy.Na etat.Na stojaco.Na siedzaco.Na jakkolwiek.Chciala byc juz po drugiej
stronie barykady wojujacych matek,przeciwniczek siedzenia w domu z dziecmi.

Matki malej wiary zbudzcie sie grzmialy na forach,blogach,w programach telewizyjnych.

Wpatrywaly sie w nia swym swidrujacym oczodolem slow.Dotykaly tak jak nie chciala.Jak nie sadzila, ze kobieta moze dotknac kobiete.

Mozna bylo probowac sie ukryc.Stwarzac jakies pozory dobrze przygotowanego zycia,uporzadkowanego wedlug planu.

Mozna bylo wyjsc przed szereg i najglosniej pisac.A pozniej mowic,mowic i ta mowa sie zapowietrzac, nasycac..Tak,zeby nikomu nie przyszlo na mysl,ze mowi o sobie,ze jest jedna z tych co siedzi i bierze od panstwa.

Nie mogla sie przebudzic.Jeszcze tylko rok,dwa.Mijalo pozniej kolejne piec.Pocieszal ja maz pracujacy na Zachodzie.Dwa tygodnie tam.Tydzien tu.

Jeszcze troche..i pojda na swoje.Maz bedzie na miejscu.Ona pojdzie do pracy.
Do ludzi.Do swiata.
Do zycia.
Bedzie oredowniczka niezaleznosci.
Wojowniczka
ze swoja dotkliwa
historia,
z madroscia
wszystkich rozumow
matek pracujacych.


Mieszkali katem u jego rodzicow.Byli biorcami energii,wody i gazu.W kazdym wolnym czasie,kiedy maz byl w domu odpracowywali razem podarowane na NAMACALNE,policzalne,WYMIERNE..



Wymyslala nowe scenariusze,ktore pokrywal kurz niepamieci i rezygnacji.
Wymyslala siebie,meza i dzieci
w nowych sytuacjach.

Wczesnym rankiem,kiedy robila zbyt mocny makijaz,zeby ukryc lekko podpuchniete oczy...
Kiedy tak szla odprowadzajac dzieci do
przedszkola...
Czula sie przez chwile lekko..( zdarzalo sie..)
I glupio szczesliwa..bo dzieci zdrowe,bo maz obiecal wczesniej przyjechac,bo uczucie rzeskiego powietrza na policzkach..

Tamtego dnia minela dwie stare kobiety opierajace sie o plot.

- babka to dzieci Ci nie odprowadzi?
spasie sie w tym domu..

Zaczepia ja jedna z kobiet..

- nie,ja tam lubie spacerowac tak od rana..

Odpowiada szybko,zaskoczona i zmieszana..

- popatrz pani...spacerowac lubi.


- i 500 plus bierze...

Syczy ta druga.



poniedziałek, 5 listopada 2018

Zmeczenie Bohaterki domu.



Do nowej przestrzeni
w domu trzeba sie przyzwyczaic.
Do dobrego tez trzeba sie przyzwyczaic:)

Krok po kroku oswoic kazdy kat.
Zanim zageszcza sie ozdobami,dekoracjami i calym naszym majdanem rzeczy.

Zanim nabiora przytulnosci,
charakteru,
ktory chcielibysmy nadac..

Trzeba polubic te puste sciany, przestrzen podlog..
Echo rozchodzace sie w przestronnych
pokojach.

Przyzwyczaic sie do nowych dzwiekow jakie moze wydac na swiat
nowowybudowany DOM.

Trzeba polubic OBECNY STAN,zeby wciaz nie utyskiwac,ze tego brakuje,tamtego..
NIE MARTWIC SIE PIERDOLAMI.


Duzo czasu zajmuje mi OSWOJENIE swojego domu.Byc moze dlatego,ze byl upragnionym miejscem,skarbonka bez dna,znienawidzona wieloletnia harowka przez duze H.
Byc moze dlatego,ze powolutku spelniam swoje marzenia dot.ostatecznego wygladu wnetrz.
Nie mam na mysli jakis szczegolnych wyszukanych rzeczy.
Brakuje nam prostych sprzetow,ktore
robia dobra robote np.w salonie.
( Mam na oku zaslony, ramki,kanape i witrynke)

Mowcie co chcecie ale jak zamieszka sie w swoim domku nareszcie,wreszcie

po wielu latach budowania..
po pierwszym ach,och,
po pierwszym zanurzaniu nosa w
wysuszonym praniu na sznurku,ktore pachnie latem..
po pierwszych ekologicznie uprawianych roslinkach w ogrodzie,

po pierwszym bieganiu na bosaka na cieplych plytkach ogrzanych przez podlogowke
po pierwszych nocach na ogromnych lozkach z dobrymi materacami
po pierwszych radostkach
po pierwszej uldze
glebokiej
najglebszej

nastepuje spadek odpornosci na chandre,smutek i takie tam.

Spadek optymistycznych skladnikow aktywnych spowodowany przemeczeniem..
ciaglym zamartwianiem sie
liczeniem
czekaniem
czekaniem
CZEKANIEM

ktore dopiero teraz daje sie we znaki..
dopiero teraz daje o sobie znac.


Nie mozna jechac wciaz na wysokim poziomie adrenaliny..
Nie mozna byc wciaz na wysokich obrotach..Jak to bywalo.



Nie odbieram sobie prawa do
bezruchu,stagnacji,cieplych kapci..:)
potrzeby spokoju i samotnosci.

Chcialabym sie zaszyc...a tu przejazdem ktos i ktos...bo dom chca obejrzec..
Znajomi znajomych,ktorzy sa naszymi
 nieznajomymi..he..

Mam teraz taki czas,ze POTRZEBUJE
ODPOCZYNKU.
Bez gosci.

Tak po prostu...

Jestem przeogromnie zmeczona.
W zyciu nie musialam na hurraa podejmowac tylu decyzji na raz
W zyciu nie stawalam tyle razy na glowie
wiazac koniec z koncem.

W ZYCIU NIE SADZILAM ze moge tyle zniesc,tylu rzeczy dokonac wlasnorecznie
i tyle razy sie podnosic...i otrzepywac ze zlotego pylu najpiekniejszych
MARZEN.

Tez tak macie ?


piątek, 2 listopada 2018

Zycie jest piekne a pozniej dzieci ida do szkoly.


Piecdziesiat zlotych.

Poczuj ten scisk w zoladku,kiedy idziesz miedzy polkami sklepowymi i omiatasz nieosiagalne produkty niby obojetnym wzrokiem.Pakujesz make,jajka,olej,maslo,mleko.Nadprogramowe male cos.I czekasz na wyrok.Starczy czy nie starczy..Liczysz nerwowo.Mozna jeszcze odlozyc.Kolejka dluga.Zaraz,mam przeciez telefon.Kalkulator.

Oto nadszedl poczatek roku szkolnego.Nowe buty.Spodnie.Spodniczki.Kurtki juz male.Trzeba kupic.Skarpetki,majtki,koszulki.Bluzy.No tak,stara sie zmechacila.Z tej drugiej plama nie zeszla.Kolejna za mala.
Zeszyty,olowki,dlugopisy.Razy dwa,trzy.Ile masz dzieci?

Dobrze,ze juz podreczniki za darmo.Tylko okladki dokupic.
Plecaki,piorniki.Listy rzeczy do kupienia..bibuly,flamastry,wycinanki,kleje,akwarele,pastele olejne,paleta..
Komitet,klasowe,herbata,cukierki na urodziny.Ubezpieczenie.Wielokrotnosc.Slodka wielokrotnosc...

Zeby Panstwu ulatwic mozna zaplacic pozniej,tzn.do konca miesiaca.
Idzie matka zaplacic za prawie wszystko.Zostawia zaplate za komitet( nieOBOWIAZKOWY) na pozniej ,na wspomniany koniec miesiaca bo jesc trzeba,bilety kupowac,za wode jeszcze zaplacic.Sekretarka robi niezadowolona mine.Koszula z najnowszej kolekcji za cale 450 zl.Buty za 550.(A co,pracuje to ma!)
Apaszka.E tam apaszka.Jak z sieciowki.Tylko135 zl.Bizuteria.No,tombak to nie jest.

Prosze zaplacic wszystko.Zamknelabym juz sprawe.Bedzie miala Pani z glowy...


      C.d.n.



czwartek, 1 listopada 2018

Lacrimosa

Slowa Twoje jak
Kwiaty ciete
W nagrobnym
Wazonie

Jezyczkami nektaru
Zwabiaja
Modliszke samotnosci

Daj jej spokoj
Wszystkich codziennosci

Racz odpuscic

W niwecz
Obroc




środa, 31 października 2018

Kawa z fusami.


Zobaczysz
Liscie zrzuci zanim
wjedziesz do mnie
Na kawe
Zlamie sie od ciezar
 jablek
Pierwszych tego roku

Znow paczkowac bedzie
I zielenia
rozkojarzy wiosne


W garniakach
W garsonkach
Nie na pozniej
Nie na potem
Wlasnie teraz

Zalujmy,ze dopiero
Ze tak pozno
Ze juz czas


Pokruszmy ciasto na stole.
Wpatrzmy sie w fusy
Jak wrozbitki

Oddajmy psu kapcie
Dzieciom batony
Sobie
Swoje najprawdziwsze
Piec minut.






wtorek, 30 października 2018

Matka pierworodna. NEVERMIND





Kto ma Dzieciatko ten ma swiatko..
dochodzilo do jej uszu,kiedy pomykala przez rolnicza wies ze swoim pierworodnym a pozniej takze z drugim,trzecim dzieckiem.

No faktycznie,swiatko jak cholera,ktora opanowala cale miasto i okoliczne wsie siejac pomor we wszystkich klasach spolecznych,kastach i uprzywilejowanych rodach.

Noc jak stosunek przerywany.
Dzien jak noc zywych trupow.
I nic nie jest zacmione przez ksiezyc.Byla tylko ciemna strona ksiezyca.
Dark side of the Moon.



Moze poczatki nie u siebie.Na obcym terenie i na zasadach nie do konca akceptowanych.
Z przyslowiowym wiecznym obcym nochem i szklanka przy scianie.

Z lekcewazeniem.Co Ty tam wiesz o wychowaniu ty mloda jeszcze jestes.
Z hiperwydatkami na wlasny kawalek raju.Na swoje.Ciasne.Wlasne.

W trudnym,nieprzychylnym otoczeniu.
Pamietala aby dzien tym
swiatkiem swiecic.
Dziecko nakarmione.
Przebrane.
Utulone.
Matka sama w domu. Nie... najedzona
Nie... ubrana.Nie...przytulona.
Ciag nastepujacych po sobie zdarzen
byl tak zaskakujaco przewidywalny,ze nadalaby sie na mantre,na refren malochwytliwej piosenki.

Lekarze.
Pomruki.
Spojrzenia.
Chrzakniecia.
Skierowania.Tajemnicze znaki graficzne.W tym wszystkim
ona.
Swietujaca.

Madonna z pelnym cycem.
Matka z pierozkami stop swoich dzieciatek.

(Szczescie mialo kwasno- slodki zapach.
I dochodzilo do jej czulych nozdrzy.
rozpraszajac skutecznie codzienne mroki)

Wmilczala wszystkim,ze da sobie rade,ze jest osmioreka,osmionoga.
Kwoka z konskim zdrowiem  bez
potrzeb.Z wielkim biodrem,ktore pomiesci wszystko i jeszcze wiecej.

Zniosaca zapolskie tak silne zapusty w cudza prywatnosc.

Elastyczna jak gluty w zestawie malego chemika.
Stacjonarna jak druznik w budce kolejowej.
Nie myslaca inaczej,niz tylko nie o sobie.

Taka matka.





Wpis: stereotypowy

Kiedy nie masz zadnych komentarzy na blogu.

Siedzisz w autobusie.Wypchanym.Tlocznym.
Spoznionym.
Rozleniwione cialo z dopiero co strzasnietym z powiek snem,
zastyga w cieplym miejscu przy oknie.

Probujesz nie myslec,ze wlasnie sie spozniasz.Reka nie siega po telefon.Zbyt wiele jest wiadomosci nieprzeczytanych,nowych przecen,postow i roznych obietnic.

Sledzisz mijane miejskie,podmiejskie krajobrazy.Chcialoby sie rzec:skandynawska szarosc i biel.
Jarzace sie jeszcze latarnie.Sznury samochodow.Dlugie wezly zakorkowanych na krajowce.Szlabany kolejowe. Pendolino Intercity.Oplywowy nabytek z bogatej Zagranicy.Powod powolnej upadlosci najwiekszego zakladu metalowo- chemicznego w kraju.Dawcy wagonow i czesc juz nikomu potrzebnych.

Mijaja Cie pola zalane morzem opadow w ktore nie da sie wjechac.Leza przymusowym abstrakcyjnym odlogiem w kraju,ktory rolnictwem stoi.

Nie obchodzi Cie kobieta z tytka,torebka,parasolka.Ani ta druga z moherem,apaszka i nowina gminna.


Nie skupiasz sie na dochodzacych
przedwczesnych chichotach mlodziezy, pochylonej coraz nizej nad blekitem
ekranow.

Masz gdzies niepogode
dla zle ubranych.
Niedomalowany pazur.
I wielki znak zapytania
jaki powoli
kaligrafuje
nowy dzien.

Celebrujesz chwile
bezruchu
ciepla
bezmyslnosci
i swietego spokoju.

Jeszcze nie wiesz,ze czeka Cie
dzisiaj przeprawa z Inspekcja Pracy.
Jeszcze nie wiesz,ze dziecko
przyniesie uwage w dzienniczku.
Ze pies dostanie biegunki.
A pierwszy komentarz na blogu
to:" idz do domu..."

Ide.Przeciez ide...




Wpis: nieprzemyslany,nieistotny.

Zycie jest piekne a pozniej dzieci ida do szkoly...




Jak zostalas MAMA CZARODZIEJKA,co nie umie rozczarowac,zneutralizowac zlych urokow.


Zostalas schwytana przez wychowawczynie.Stoisz w zasiegu swidrujacego wzroku.Tak intensywnego,ze..
jestes w stanie wyznac jej wszystkie swoje grzechy glowne.Jestes gotowa odtajnic sytuacje rodzinna i kleski wychowawcze.

- Pani corka musi nauczyc sie podpisywac prawidlowo,tzn.bez zdrobnien....
To bardzo wazne....

-ach,to nasza wina...zawsze mowimy do niej Jagodka..I ona nie wyobraza sobie,zeby moglo byc inaczej...
Mowisz..a Twoje slowa sa szczere jak wiatr na pustym polu..
wieja po katach porannego dialogu.

Kilka dni pozniej Jagodka pokazuje Ci swoja prace na wystawie szkolnej.Narysowala duzego kucyka z rozowymi kopytkami.To Pinkie Pie.Ma rozwiana bujna,rozowa grzywe.Duzy blekit oczu.Rysunek jest podpisany.Bez zdrobnien.Zgrabnie wykaligrafowane literki sa przyslowiowa kropka nad i.Wisienka na torcie.

Rysunki innych dzieci zwrocily Twoja uwage..a raczej podpisy: Majeczka,Tadzik,Antos.

Tydzien wczesniej Jagodka skarzyla sie,ze Pani najbardziej lubi Antosia,Tadzika i Majeczke..
- Mamo...a czemu na mnie Pani nie mowi Jagodka,przeciez jestem Jagodka a nie Jagoda.A na Majeczke tak...

Wiesz doskonale,ze...
Majka,Antos i Tadzik to dzieci kolezanek Pani Ani.
Po co wybebeszac orwellowskie
skojarzenia.Szukac dziury w calym.Plamy niewywabialne wskazywac.
Macic w glowie dziecku.
Zostawic lepiej ten jej matliczek petliczek.



Jak
udawac,ze nie ma zlych macoch i wladcy z krainy Zolz.Przemilczac ciemny i gestniejacy noca las ze zlym wilkiem.Twierdzic,ze kazdy pantofelek ( szpilke, balerine,czolenko...)znajdzie krolewicz na raczym koniu.



A rozdzka,zlota rozdzka....
Jak spadajaca gwiazda,
ktora miala spelnic marzenie..
a tymczasem zostawila dlugi swietlisty ogon.
Pustke miejsca wsrod gwiazd.


I badz tu czlowieku czarodziejka...

piątek, 26 października 2018

Moje blogowanie..

Dlugo mnie tutaj nie bylo.
Przerwa techniczna,ktora nikogo przeciez
nie obeszla.Nikomu nie zaszkodzila.
A wyszla na dobre..bo moge znow pisac i ludzic sie,ze ktokolwiek to przeczyta.

Zmiana priorytetow codziennych.
Nowy front robot.
.Zmiana ZASIEGU:)
Zmiana koloru wlosow.Nowy lakier.
Lato wylacznie w sukienkach.
Odwiedziny przyjaciol z bardzo,bardzo daleka.Nareszcie.
Kwiaty przed domem uginaja sie od motyli.
Chwasty na potege.
Trawniki wyschniete na wior.
Gniazdo os.
Dzieciol.
Sojka.
Wroble.
Swoje jablka.
Nowe umiejetnosci dzieci.
Nowe odkrycia w naszej wiejskiej okolicy.
Wycieczki do miasta.
Ja chce do miasta.
Do bloku
Na osiedle
........
Juz dobrze..
Juz..
Jak dobrze u siebie.
Jak dobrze wrocic.
Juz zawsze tak bedzie.

A niech tam.
:))))

niedziela, 21 stycznia 2018

O czym szumi PRZESZLOSC? Pieknie napisana... bolesna historia Magdaleny Tulli.



****************
Nie jest wazne...
gdzie zatrzyma sie
autobus.

Wazniejszy jest znak
przecinka
w recytowanej,
jednym tchem
codziennosci
rodzinnej.

Mgla jeszcze
nie pokryla szyb.
Zawiesila sie lekko
nad lasem
zbyt wysokich wierzcholkow
drzew
i grzaskiej zieleni.

Wywolala lisa
wraz z jego
ruda opowiescia.

Nad glowa
wciaz ten sam
brudny blekit i blekit...
i sypki gruboziarnisty
pyl,ktory uczy uwaznosci,
czujnego zjezenia.

Nie badz juz
dziewczynka
z wiecznie nieodrobionymi
lekcjami.
Nie badz kims,
kto nie potrafi sie ladnie cieszyc
wiedzac,ze nigdy nie bedzie
Kims innym.

Badz soba.

Bez ofiary
dobrego imienia,
samopoczucia
i wspomnien.

***********************



 Przeczytalam jednym, glebokim  tchem "Szum" Magdaleny Tulli.

Pelna obrazowosc emocji podana jest doglebnie i sugestywnie zarazem.

Przeszlosc wchlania mglista terazniejszosc.Daje sie slyszec poglos,poszum...glosnej,dotkliwej historii.Jednostkowej historii.

Ksiazka Magdaleny Tulli to
poruszenie takich kwestii jak:

wplyw przeszlosci na terazniejszosc,

zamkniecie w formie w opozycji do spontanicznosci,emocjonalnosci swiata,

skutki tlumionych emocji i zlego przystosowania do zycia,

dorastanie w zimnym,oschlym srodowisku rodzinnym i konsekwencje takiego dziecinstwa,

proces samoswiadomosci,uswiadomienie sobie swoich lekow,gniewu i niedostosowania do zycia...

dojrzewanie do aktu przebaczenia,
do zrozumienia na czym owo
przebaczenie polega i czego
wymaga.

Piekna opowiesc.Bolesna.Uruchamiajaca poklady wspolodczuwania.

Razem z bohaterka mierzymy sie oko w oko z nieakceptacja w szkole,z zimnym chowem w domu.
Dzwigamy ciezar obojetnych lub kpiacych spojrzen.
Slyszymy nakazy dostosowania sie do sztywnej,bezdusznej formy wypowiadane miedzy slowami.
Czujemy namacalny glod milosci.Potrzebe przytulenia.Matczynego dotyku.
Trawi nas potrzeba poczucia zrozumienia,bezpieczenstwa i uwagii.

Razem z bohaterka odczuwamy te wszystkie emocje,ktore jej towarzysza podczas pierwszego,mlodzienczego zauroczenia,podczas proby wprowadzenia do rodziny swego meza i synow.

Scena z psem mrozi mi krew w zylach.(Zakamuflowane,precyzyjnie wymierzone okrucienstwo.)

Sceny w szkole...jak w starym teledysku Pink Floyd,gdzie nauczyciel karci uczniow za najdrobniejsze przewinienie.

Scena z esesmanem..

I finalna odslona w Sadzie Najnizszym,gdzie autorka dokonuje rozrachunku,odkrywa sedno kwestii przebaczenia..

" ...I jesli cos mam jej za zle,to tylko to,ze ugiela sie i opuscila sama siebie.."

-pisze o swojej matce, o matce,ktora nie potrafila jej kochac ,nie potrafila byc dla niej prawdziwym wsparciem,pociecha, sila,drogowskazem,zrodlem wszystkiego co dla dziecka najlepsze...


" Chwila obecna nie ma perspektywy i zawsze jest mgla, w ktorej trzeba szukac drogi po omacku.Dopiero po wszystkim,kiedy mgla opadla,kazdy mogl sobie przypomniec,ze ta chwila,od ktorej sie zaczelo, miala w sobie ciemny punkcik,maly jak pierwsza plamka zgnilizny,ktora potem rosla i rosla,az rozwinelo sie z niej to, co w koncu wszyscy mogli zobaczyc golym okiem.Lecz jesli spojrzec przez lupe,okaze sie,ze ten poczatek ginie w klebowisku watkow...".

Zrozumienie przeszlosci jest konieczne do prawdziwego budowania terazniejszosci ale nie opartej na fikcji,na powinnosciach..
Zrozumienie przeszlosci jest pomocne w wyzwalaniu sie z jej zadawnionych ran przenoszonych z ojca na syna,z matki na corke,z pokolenia na pokolenie.

Zrozumienie przeszlosci..ponad nieme krzyki przez sen,ponad puste miejsca w rodzinnych albumach,ponad niewyartykulowane krzywdy...
 jest mozliwe...

Zrozumiec przeszlosc znaczy bardzo wiele. Latwiej wowczas o przebaczenie.
O wyzwolenie sie z roli ofiary.
O budowanie szczesliwego zycia bez poczucia winy.
Bez niechcianego dziedzictwa.

Przebaczyc znaczy: zabic ofiare.
W sobie.
Raz na zawsze.





Literatura piekna......
Polecam.Z reka na emocjonalnym sercu.


czwartek, 18 stycznia 2018

Zima da sie lubic.


Zima zla znow zaskoczyla.Przypomniala o sobie.Poruszyla drogowcow.Zamienila drogi gminne w piaskowe wezowiska a powiatowe w biale hardcorowe pasma.
Krajowki pokryte sola i korkami.

Jeszcze nie odsniezamy wjazdu do garazu. Nie ma takiej potrzeby.
Na podworzu stoi duzy balwan.
Porzucone sanki i slizgacze...
I woda skuta lodem.
W domu cieplutko.Podlogowka dziala jak nalezy.

Wiecej opalu potrzeba.To juz nie mieszkanie w miescie z wiecznie cieplymi grzejnikami i ciepla woda.
Tutaj trzeba o tym pomyslec.Ruszyc swoje siedzenie.Przyniesc.Wlozyc.Wlaczyc.Polozyc.Sprawdzic.Naniesc.Przykryc.I tak w kolko.Przez cala zla zime.


Rano bezpiecznie odwozic dzieci jadac po szklance,slizgawicy...Jechac po serpentynach, piaskowych smugach. Wymijac dostawczaki i busy.Na krajowce przyspieszac bo rozpedzone tiry rozpedzaja sie jeszcze bardziej.

Nosic gruba czape.Ubierac sie warstwowo.Grubo i przewidywalnie.
Moze bez fantazji.Niewazne.

Lubie zime.Mowcie co tam chcecie...
Lubie skrzypiacy snieg pod butami.
Lubie mroz,ktory rozgania chmury i toruje
droge intensywnym promieniom slonca.
Lubie ruch na sniegu.
Lubie sporty zimowe.

Uwielbiam gory w zimowej scenerii.
Zaluje,ze jeden jedyny raz w zyciu, kiedy mialam okazje sprobowac jazdy na nartach,okolicznosci nie byly sprzyjajace.
Osle gorki pokryte blyszczaca,gruba tafla lodu na ktorej ( niestety) dochodzilo do wypadkow.
Instruktorzy zajeci.Zniechecali.Jutro.Jutro bedzie bezpieczniej.
Nie bylo.
Sprobuje nart biegowych.Jak tylko bedzie okazja.

Za to tor saneczkowy kolo skoczni Mamuciej w Zakopcu...
to frajda dla calej rodziny.
Zaden lod nie straszny.
Zabawa do poznych godzin wieczornych.


Lubie zasniezone gorki kolo domu.
Dzieciaki maja tyle frajdy.Tak na wyciagniecie reki.


Lubicie zime?

środa, 17 stycznia 2018

Nie wciskajmy sobie kitu,ze jestesmy minimalistami


HOME,SWEET HOME.Minimalizm.

1.


Od kilku dni prowadze domowa stolowke dla dziesieciu osob.Ekipa przyjechala dokonczyc to,co zaczelismy sami..Czas nas goni.Nie bylo wyjscia.A przynajmniej laskawie sie nam nie objawilo.

I jak patrze jak im to sprawnie i szybko idzie,jak mnoza sie cyferki na rachunku,ktory przyjdzie nam zaplacic za zrobiona robote i jak szybko pojawiaja sie kolejne wyzwania popadam w przerazajacy minimalizm...

Moja kuchnia "polowa" zdaje jednak egzamin w stu procentach.Musimy tylko zawsze pamietac o zakrecaniu butli.(Ostroznosci nigdy za wiele).Nie mam lodowki.Mam zimny garaz i wielobranzowe sklepy po drodze...Szafek kuchennych i blatu tez prozno szukac..Jest stary stol,ktory w wiekszosci zajety jest kuchenka gazowa.Sa pojemniki na make,kasze itp.zeby przypadkiem myszory sie nie dostaly..
Zlapalismy ich juz cala gromade.(Cisnely sie do domu przez garaz,kiedy nie mielismy jeszcze drzwi.)Mam zamontowany zlew na golej,postindustrialnej scianie;)Mam lazienke.Nie mam zmywarki.Mam rece i biezaca wode.Ciepla i zimna.

Kuchnia sie tworzy.Wizualizuje.Mam w domu zlota raczke a i moje dwie rece sa bardziej prawe,niz lewe..Przynajmniej takie chca byc.Nierozsadne byloby nie wykorzystac tego potencjalu i nie stworzyc czegos wlasnorecznie...
Konstrukcje zabudowy mozna zlozyc samodzielnie i dobrac blaty i fronty.Plyty uprzednio wymierzyc i profesjonalnie przyciac.Kupic wszelkie drobiazgi konieczne do zlozenia calej konstrukcji.Uzbroic sie w iscie anielska cierpliwosc,ktorej jak juz Wiecie nie brakuje mi ani troche....i wypatrywac efektu koncowego.


Minimalizm "konieczny" spoziera wiec  z kazdego miejsca mojej codziennosci.Moje napuszenie skromnoscia zycia dobrze mi robi.Czuje sie wtedy taka swiadoma,taka asertywna,taka przewidujaca,obliczona,dowartosciowana( bardziej byc niz miec oto jest odp.),taka zblizona do prawdziwego zycia...
To naprawde takie budujace uczucie..

Nie czytam ksiazek o minimalizmie.
Rzuce czasem okiem tu i owdzie...(niezbity dowod na to,ze wykazuje daleko posunieta ignorancje i nieznajomosc tematu bazujac na ksiazkach,ktore nie wprost traktuja o tym temacie....)

Nie cytuje ortodoksyjnych wyznawcow,praktykow i biznesmenow..bo i na tym mozna ukrecic niezly biznes.Nie czepiam sie az tak.:))( Patrz: sztampowy wpis "Pieniadze szczescia nie daja",ktory powstal w pelnokrwistym afekcie po bezdusznym stwierdzeniu pewnej pani w urzedowym okienku....

********************************
****************
2.
A tymczasem swiat niszczeje.....
Kruszeje sztuczne tworzywo.
Psuja sie mechanizmy.
Przedmioty pokrywaja sie rdza.
Luszczy sie na nich farba.
Rozwarstwiaja sie.Mechaca.
Przecieraja.
Nosza w sobie mape dotykow,rys,przetarc,ukluc,uderzen..


Swiat staje sie prawdziwym swiatem milosci,bo cien utraty zawiesza sie nad nim jak drapiezny ptak nad zdobycza.
To punkt widzenia mojego ulubionego pisarza.A.Stasiuka.



To jest swiadome bycie w zdarzeniach,szczegolach.To jest odkrywanie prawdziwej wartosci rzeczy.Nie zadne tam odrywanie sie zywcem od namacalnosci,historii i przeznaczenia rzeczy.
********************************
Nie jest prawda,ze wspomnienia zyja tylko w nas,ze przestrzen fizyczna i psychiczna wymaga skrupulatnego,bezwzglednego odrzucenia materialnosci a nawet nadmiaru.
**************
Przypomina mi sie osoba Stanislawa Lema w swojej domowej bibliotece..Zdjecie.Fotka w gazecie..Jego biblioteka byla zaprzeczeniem minimalizmu. Polki uginaly sie pod ciezarem przeczytanych ksiazek.Pomieszczenie robilo wrazenie przytlaczajacego i dusznego.Umysl genialnego pisarza pozostal w tym wszystkim dziewiczo wolny i wizjonerski.
Nic zaskakujacego.
Zapuscie sie do mieszkania,gabinetu pierwszego lepszego ( ale nie celebryty!),rasowego w kazdym calu literata,artysty.Sprobujcie znalezc tam chocby odrobine minimalizmu...

Prawdziwie wolnemu i tworczemu umyslowi niewiele jest w stanie przeszkodzic.Podobnie z swiadomym,prostym(czyt.tresciwym,
przejrzystym) zyciem.A czym INNYM jest minimalizm?
**************
Prostota zycia nie wymaga poswiecen.Jest naturalna,niewymuszona sila.Nie podlega trendom,modom.Jest uswiadomionym byciem tu i teraz bez zalu.Taka prostote zycia odnajduje w opowiadaniach,powiesciach Stasiuka.Wszystko sie dzieje swoim naturalnym torem.Tlo stanowia takze przedmioty.Sa wazne.Ale nigdy nie przyslaniaja czlowieka.Sluza mu.Tak to odbieram......
********************************************************************************
Smaze mieso( pracownicy to silni,mlodzi miesozercy..wiec nie moze byc zadne tam roslinne pitu,pitu..),doprawiam salatki( ale cos zielonego musi byc,pasuje kolorystycznie i witaminowo))i w miedzyczasie czytam Zime.Grochow...

Rzadko moge miec taki komfort skupienia sie tylko i wylacznie na czytaniu..
Zreszta,podzielnosc uwagi to podzial rzeczywistosci na kilka roznych kawalkow lazani..powiedzialby Garfield.:)
Czasami czytanie rozproszone i przeplecione roznymi czynnosciami przypomina scene pisania wiersza przez bohatera filmu"Dzien Swira".
No,nie da sie ukryc;)


Slonce zachodzi nad Szymbarkiem.
Prawdziwe zycie i obrazy zycia.Wszystko sie zazebia.
Pasuje do siebie.Slowa,ktore robia na nas wrazenie niechybnie wyrastaja ze sfery doswiadczen.Z namacalnosci swiata.Z doswiadczenia.Z prostoty mysli.

Ozdobniki.Dekoracje.Slowa dmuchawce.To tylko okrycie wierzchnie.Plaszcz zostawiony
w ciemnej i wilgotnej sieni.
Drobny pyl,ktory przesypuje sie przez palce.
Chwila pelnego wdechu,kiedy chcemy powiedziec cos rownie waznego jak i slyszalnego.


**************************************
**************************************
3.
"Wole biedne okolice niz bogate,bo w nich przedmioty maja prawdziwa wartosc i bardzo mozliwe,ze ludzie je choc troche kochaja,poniewaz nie maja nic innego.Nie wielbia,ale kochaja,nie majac o tym nawet pojecia."

Dlatego wyszukujemy staroci,rzeczy z dusza i swoja historia.Moze chcemy choc troche zblizyc sie do tego prawdziwego swiata opartego na minimalizmie naturalnym,prostym.Dlatego wzbogacamy nasze nowoczesne domy i mieszkania rzeczami z innej bajki.


Konsumpcyjny swiat bezustannie robi nam duze hokus POKUS! Obezwladnia mozliwoscia wyboru posrod cudownosci tekstylnych,elektronicznych,
wydartych matce naturze i tak dokladnie przetworzonych,ze zapominamy o ich pierwotnym sensie.

Dorabiamy sobie niezliczona ilosc filozofii do prostego zycia.Zycie jest przeciez proste.
Prostota.Jasnosc.Uwaga.
( Szerszy kontekst prosi sie o prawo glosu...Nie teraz.Nie teraz..)
************************************
Nie trzeba czytac Swiata Zofii,pochylac sie nad cytatami wielkich,otaczac sie madroscia innych jak cieplym kocem w czas zimnej myslowej szarugi.

Spojrzmy prawdzie w oczy.Nie potrafimy byc minimalistami wedlug przyjetej ogolnie definicji..
Nie jestesmy w stanie zrezygnowac z wygody i dostepnosci dobr.Czasem sie udaje.Na chwile.Na piekny.Szczegolny.Calkiem do rzeczy moment...

Ale przeciez Minimalizm to nie jest oczyszczanie szaf ze zbednych ciuchow.
To nie jest pozbywanie sie nadmiaru kosmetykow,bibelotow etc.

Minimalizm to nie sa pieknie wydane ksiazki.To nie sa artykuly na blogu.(Jestes w wybaczalnym bledzie ...jesli myslisz,ze nie doceniam tego calego ogromu pracy,calej tej kalkulacji.)


MINIMALIZM to nie jest cos,co sie oplaca.Co generuje zysk.Przeliczalny.Minimalizm prawdziwy nie obnosi sie soba.NIE EPATUJE.
NIE KOKIETUJE.
Nie wydaje Ci sie to choc troche blizsze prawdziwej definicji minimalizmu?
Nic a nic ?

Minimalizm to nie pieknie wystylizowane foty w skromnej scenerii (czasem pieknie nierzeczywiste,odrealnione od powszedniosci i przywodzace na mysl nietylalnosc..)z akcentem na przedostatnia sylabe..Mam mniej.Patrzcie mam mniej .Mam cos starego.

Minimalizm to nie jest tez moj sposob zycia,zeby byla jasnosc.
Minimalistka nie jestem,choc nie trwonilam nigdy pieniedzy(tak ladnie to brzmi),nie mialam nigdy stosu kosmetykow z ktorego uzywalam tylko trzech,czterech rzeczy,nie mam w garderobie sklepu obuwniczego( no ale dwie pary to nie sa..),nie mam parcia,zeby sie pokazac i miec,miec ile wlezie.


Owszem,pozbywam sie z wielkim powodzeniem nadmiaru rzeczy ale nazywam to porzadkowaniem,zwyklym panowaniem nad ladem i porzadkiem.Nic wiecej.
Nie mam parcia na to,zeby tez miec rzeczy najwyzszej jakosci.Naturalne znaczy niestety najdrozsze..Mowisz,ze mozna przerobic.No,mozna...Odnowic.Mozna jakos zaradzic.Kazdy sobie radzi jak moze.I efekty sa czesto zaskakujace.

Nie rajcuja mnie kosmicznie drogie Nowe rzeczy,ktore maja zapewnic ich wlascicielom niesmiertelnosc i to poczucie dobrego luksusowego gustu,wyszukanej estetyki i dystansowanie sie od klientow sieciowek.
Ikea live forever.Sklejka.Listwy maskujace.Plyta wiorowa.Morze plastiku.Drewnopodobne.Identyczne z naturalnym.Scandynavian Sleeping & Living.


Ale minimalistka nie jestem..Minimalizm to cos,co umyka nam coraz bardziej...to pierwotne dotykanie zycia,kiedy skupic sie trzeba na fakturze prostych rzeczy bo nie mamy juz innych..

****************
Skupiamy sie na ograniczaniu materialnosci jednoczesnie NIE ZALUJAC sobie na doznaniach,podrozach,doswiadczeniach (ach..)estetycznych na bogato,pierwsza klasa.Nie lubie sobie odmawiac w tej kwestii.No,nie jest to co prawda... pierwsza klasa,egzotyka i full wypas ale sami rozumiecie...
Wole BARDZIEJ CZUC,NIZ MIEC.
Bardziej widziec.Slyszec.Smakowac itd.
Zaloze sie,ze wiekszosc z nas tak chce..tylko pozwalamy sie zagubic w natloku i nachalnosci dobrobytu z dobra metka.
Tak to juz mamy....

Klikamy puste hasla na swoich drogich smartfonach i komputerach.Kupujemy ksiazki na Wazny i Modny temat.Placimy wydawcy,ksiegarzowi,calej grupie ludzi i na szarym koncu samemu autorowi...za chwile obcowania z lepsza strona zycia,ktora zagwarantuje nam lepsze samopoczucie.
Puszymy sie.Napuszamy.Dobrze nam to robi.


Jestesmy bardziej zdystansowani.Ok.Jestesmy.Ale wciaz myslimy o tym,zeby sie pilnowac.Analizujemy.Stawiamy siebie w opozycji.Stajemy okoniem.
Nie jest to sytuacja tak klarowna jak nam sie wydaje...i jaka winna byc..
ze oto plyniemy sobie swobodnie i naturalnie tym jasnym i przejrzystym nurtem..minimalizmu.

Plyniemy... Naprawde wydaje Ci sie,ze plyniemy???Wieszamy swojskie makatki minimalizmu korzystajac rownoczesnie z ofert egzotycznie brzmiacych folderow.

Ludzimy sie,ze wprowadzajac minimalizm bardziej otwieramy sie na zycie,na prostote tego zycia,jednoczesnie ( czesto)wpadajac w pulapke wymogow tej postawy.

Dorabianie filozofii do prostoty zycia nie jest rownoznaczne z odwieczna potrzeba czlowieka,potrzeba oswajania,nazywania,zaklinania swiata.

MINIMALIZM TO takze TRYBIK tej wielkiej mlockarnii,maszynki do pieniedzy,kolejna CZESC SKLADOWA IMPULSU DO WYDAWANIA PIENIEDZY....

Zmiana garderoby.Zmiana wystroju.Wszystko za konkretna walute.Wszystko napedzane moda,byciem na topie.
Jestem teraz na czasie z nowinkami wnetrzarskimi.Widze ile kosztuje zmiana " bylejakiego" stylu na minimalizm.

Mozna taniej,lepiej i prosciej zagospodarowac swa przestrzen.
Jakos nie widze,zeby te cechy emanowaly z pieknie wydanych folderow, czasopism,stron etc.Widze,ze jest zazwyczaj drozej,kosztowniej.
100,200,300 zl.wiecej,mniej....Co za roznica...
Dla Ciebie i Ciebie to malo czy duzo?



(Licznik w oczach.Motorek.Wiadomo gdzie.To dwie rzeczy,ktore must have!!! kiedy podejmujesz decyzje o budowaniu wlasnej chalupy).

Minimalizm jako...
efekt uboczny zycia konsumpcyjnego w imie idei: jestes wazny poprzez rzeczy,ktore masz,ktore Ciebie maja bo uwiklaly Cie w dobrym samopoczuciu,poczuciu wlasnej wartosci,zainteresowaniu innych,fali popularnosci realnej i wirtualnej.
***************

Bieda tez nie jest minimalizmem.
Naturalnym.Koniecznym.Jakkolwiek nazwiemy skape uzywanie swiata poprzez nieosiagalnosc materialnych rzeczy..
Wiadomo.Ale...
sa biedni i ubodzy w duchu.Ubogosc jako bogactwo.Skad to znamy?No,obilo sie o uszy.



Minimalizm to trwanie w swiecie
w milosci
do tego
swiata
ludzi
i jedynych
rzeczy
bez
odwrotu
bez odmawiania sobie
czegokolwiek
bez wyrzeczen
bez calego tego zgielku,
szumiacym przeplywie slow.
Patrzcie jaki ze mnie
minimalista,
minimalistka




************************************
A domy na dalekim krancu
zawieszone miedzy swiatami

Trwaja w nich ludzie.
Czerpia soki zycia.
Od korzeni
Od siebie
Od ciemnych i jasnych;
stron serca.



Nieminimalistka.



poniedziałek, 15 stycznia 2018

Zycie jest piekne...a pozniej dzieci ida do szkoly...






Kiedy z duzym hukiem zamknelismy juz za soba tematy kaszek,pieluch,zabkowania,trzydniowek, pierwszych buntow...Kiedy daja nam spokoj z pytaniami: A kiedy drugie? A syn by sie przydal.A o corce to nie marzysz? Zaczynasz przechodzic na wyzszy level.

Moze jeszcze tego nie zauwazasz.Nie skupiasz sie na drobnych zmianach w codziennej bieganinie dnia.Moze wlasnie odetchnelas od presji bycia najlepsza mama.Machnelas reka na wspomnienie wszystkich ciezarow jakie dawaly Ci inne matki,bardziej doswiadczone,babcie,tesciowa i bezdzietne ciocie,co to w poradniku przeczytaly... Moze czujesz,ze oto nareszcie nie dasz sobie wejsc na glowe. Umiejetnie przejdziesz obok cicho i bez emocji.

A Twoje dziecko to juz plynnie czyta?  Atakuje Cie nagle to wwiercajace sie w codzienna tkanke pytanie..Pisze? Plywa? Chodzi na angielski, ma zajecia z rzezby?
Chodzi na tance?.To moze chociaz na rytmike?
Zapisalas swoje na kurs szybkiego czytania? Chodzi do szkoly muzycznej? Ma korepetycje z NAJWAZNIEJSZYCH przedmiotow? Poznalo juz techniki bezstresowego uczenia sie?.Wyslalas je na Uniwersytet Dzieciecy?

Jak Twoje dziecko moze sie prawidlowo,wielotorowo,wieloperspektywicznie rozwijac nie uczestniczac w tym wszystkim? Slyszysz i wciaz nie dowierzasz.Znoooowu? To juz?


Oto,ponownie  stoisz pod pregiezem oczekiwan, strzelnica serdecznych dociekan.Znowu zagryzasz warge.Poprawiasz nerwowo wlosy. Moze faktycznie ten angielski? Moze hiszpanski?
Niemiecki?
Chinski?

Wydawalo Ci sie, ze spizowe,zlote  wieki minely od czasu Twojej szkoly a tymczasem.. powoli dajesz sie wciagac.. w trucht, ktory przemienia sie w maraton..


 Bierzesz udzial we wszystkich konkursach razem z dzieckiem.Wyreczasz je.Podsuwasz gotowce.Stajesz sie szoferem,ktory jest wiecznie dyspozycyjny,zadowolony i patrzacy dalej,wyzej niz inni...


Rezygnujesz z cotygodniowego wypadu z przyjaciolka,z kursu,czytania ( wpisz co uwazasz...).na rzecz tej godziny angielskiego,chinskiego,niemieckiego i kolejnych zajec dodatkowych dla syna,corki.Rezygnujesz ze wszystkiego z czego mozna ale NIE NALEZY rezygnowac w imie bardzo dobrej oceny w dzienniczku.
Z godziny robi sie kilka godzin.
To wciaz malo.Niedosyt i potrzeba.Dwie sily napedowe nierowno ustawiaja rownowaziki.Przechylaja rownowage.
Rozciagaja czas jak przezuta gume.

Zapisujesz wszystkie oceny pomimo,ze masz staly dostep do Edziennika.Przejmujesz sie kazdym niedociagnieciem,niepowodzeniem. Przemilczasz swoje z czasow podstawowki.W oczach dziecka jestes byc moze prymuska, zdobywczynia osmiotysiecznikow konkursu recytatorskiego, byla uczestniczka morderczego triatlonu matematycznego,niekwestionowana mistrzynia splywu i biegow przelajowych w konkursie historycznym.

Liczysz juz srednia ocen,chociaz w pierwszych klasach sa oceny opisowe i wydaje sie to zbyteczne i przedwczesne.
Swoje wiesz.Swoje marzenia skrupulatnie przeliczasz.Miewasz sny bialo- czerwone.Z nagrodami.Wyroznieniami.Jestes waleczna jak Merida.Pomyslowa jak Pipi. Sprytna jak zdobywczyni wszystkich (niedostepnych jeszcze w sieci Biedronka )swiezakow.
Przyszlosciowa jak plan zagospodarowania przestrzennego.
Sluszna jak porcja  obiadowa w stolowce pracowniczej.




Dzwonisz do nauczycieli o kazdej dostepnej  porze dnia i nocy ,zeby wyjasnic zla ocene,ktora ma tyle wspolnego ze zlem co wieprz z perla,Kopernik z kobieta i wakacje z Kosmosem czyli bardzo wiele...
Nawet jak wszystko jest jasne.Wynika jedno z drugiego.Drazysz.Porownujesz.Kalkulujesz.Pytasz dlaczego ja ?Dlaczego moje dziecko? Dlaczego akurat nas spotkala ta ocena?.

Lykasz pigulke everything..czyli kupujesz wszystko,co ma w nazwie slowo: edukacyjne,tworcze i przyszlosciowe.Bez zastanowienia.Rozsadku.
 Umiaru.



Pomyslalby kto,ze przesadzam.A ja mowie nie robmy tego dzieciom.


Wrzucmy na chwile wteczny i przypomnijmy sobie swoje pierwsze szkolne lata... I to,dzieki czemu jestesmy tu,gdzie jestesmy.


Ktos powie NIGDZIE nie jestem,wiec chce,zeby moje dziecko GDZIES bylo.Konkretnie.Przyszlosciowo.Oplacalnie.
To moje dziecko.Moj wybor.
Owszem,lecz nie wlasnosc.

To nie nasza tablica aspiracji i marzen,ktora mozemy zabazgrolic markerem.
To nie my bedziemy zyc ich zyciem.Nie bedziemy za dzieci chodzic,wybierac,czuc.To nie my bedziemy sobie radzic z konsekwencja pewnych nastawien,schematow.
To nie my bedziemy niesc ten coraz wiekszy ciezar oczekiwan i presji.



Powtarzam sobie
te kwestie...
Nie jest prosto.


Tak trudno jest nie dac sie poniesc.
Teraz zgadnij!
Zdenerwowaniu czy glupocie?





Wpis przesadzony, autokrytyczny.

niedziela, 14 stycznia 2018

Budowa Vintage.Kobieta New Modern...czyli jak to jest z budowaniem...






Jestes juz matka wieloetatowa.
Masz dziecko.Dzieci.Kolejne w drodze.
Chcesz budowac dom. Po trosze albo
glownie...
systemem gospodarczym.Takim niedzisiejszym.Vintage.Jak za czasow babc i dziadkow,kiedy dom budowala cala rodzina.Dom wielopokoleniowy,ktory pozniej beda wspominac wnuki i prawnuki rozsypane po swiecie szerokim..

Jestes inwestorem,ktory sam dla siebie staje sie przedsiebiorca budowlanym.
Organizujesz budowe.Okazyjnie i tylko w momentach koniecznych zatrudniasz fachowcow.

Wiem,ze masz dwie prawe rece.Glowe na karku.Przytomne spojrzenie.I sile przebicia.Przebijesz glowa najgrubszy mur.Najbardziej stereotypowy wydzwiek slow: zasadzilam las,urodzilam synow i buduje dom.:)

Masz wypis i wyrys z wlasnej mapy marzen i planow.
Nie z cudzych.ZE SWOICH.Wlasnych.


Wiem doskonale,ze musisz nieustannie informowac wszystkich ,ze budujesz dom,czyli masz etat.E T A T.
Oprocz normalnej,zarobkowej roboty....Jestes bardzo zajeta,niedyspozycyjna a spontanicznosc i wolny czas to dla Ciebie luksus.
Nie masz wiecznie wolnej gotowki .Nie przejezdzasz po drodze,tuz obok,choc bardzo chcialabys...
Nie tlumaczysz sie,ze jestes bezrobotna jesli jestes na etacie tylko u siebie albo,ze gdzies tam dorabiasz.Oj,nie daj Bozio na czarno.
Nie wierzysz,ze obchodza kogos Twoje okresy skladkowe lub ich brak.Albo,ze nagle wszystkich obchodzic zaczelo dobro Skarbu Panstwa.


Nie wyliczasz liczby pomieszczen,nie oniesmielasz metrazem i nie rozwodzisz sie nad jakoscia uzytych materialow.
Wiesz,ze nikogo to nie obchodzi.A co najwyzej ukluje zbyt mocno.

Przyjaciol i bliskich,blizszych i tych naj,naj przyjmujesz na wielkiego ( w miedzyczasie) spontana.Oni wszystko zrozumieja.
Nawet to,ze postawisz im kawe na  tekturowym stoliczku i kazesz usiasc na prl- owskich fotelach klubowych,na ktorych metamorfoze nie masz po ludzku pieniedzy.
Widza Ciebie.Nie brak minimalistycznej zabudowy,gustownych dodatkow i kina domowego.Twoje ognisko widza.Grzeja przy nim swoje mysli i serca.Widza..
SENS,ktory Cie napedza i PRZYCZYNE dla ktorej robisz to wszystko..

Wiem,ze jestes kobieta z jajami.
Silna,ktora niczego sie nie boi,ktora nie piszczy na widok myszy,nie biadoli,ze obrzydliwe muchy wlecialy do kuchni  albo, ze znow wylaczyli prad a sasiad nawozi pole.

Potrafisz schowac swoje wielkomiejskie problemy tak gleboko,zeby nie wylazily ma wierzch,nie zajmowaly glowy kiedy nie czas i miejsce na to.
Byc moze przeprowadzasz sie z miasta na wies.Zasilasz ten wyrazny TREND.
Jestes jedna z tych,co do ktorej nie pasuje kpiace okreslenie: "miastowa".
Potrafisz byc zarowno  gwiazda w metropolii jak i krolowa rolniczej wsi,swojska sasiadka,znawczynia specyfiki zycia w swietle cyklicznosci i powiazan,koligacji rodzinno - sasiedzkich.

Potrafisz przejsc w szpilkach w miejscu,ktore bedzie tarasem,
a poki co przypomina obraz
po zbrojnej bitwie.Bez wiekszego uszczerbku na wygladzie obcasow.Bez grud ziemi wczepiajacych sie pod podeszwy.Przechodzisz lekko i eterycznie.
Tylko Ty sama wiesz jak dokonujesz tego
cudu:) Kobieta jestes zawsze.Nawet jak dzierzysz lopate w dloniach.Nawet jak mieszasz zaprawe.Albo niesiesz caly
wor odpadow budowlanych.

Nie oceniasz wsi przez ZAPOLSKI PRYZMAT.Przynajmniej sie starasz.Doskonale wiesz,ze zapolskosc moze zapuscic korzenie wszedzie.Nawet na osiedlu z wielkich plyt.Na bogatych przedmiesciach.I w ruchliwym centrum.

Nie dajesz sie wciagnac w kociolek plotek.W gar wlasnego sosu zlosliwosci,zazdrosci i wscipstwa.
Nie chcesz byc surowym recenzentem,ktory nie przeczytal,nie obejrzal do konca,ale pisze,opisuje,ocenia bo Naczelny Ignorant,Malkontent
kazal.


Poznajmy sie.
Sprobujmy zrozumiec FENOMEN ludzkiego pragnienia posiadania czegos na wlasnosc.
Swojego bialego domku z duzym ogrodem.
Ogrodem w ktorym obowiazkowo biegaja beztroskie i szczesliwe dzieci oraz duzy,kudlaty pies.Rozlozmy go na czynniki pierwsze i nie dajmy sie zwariowac;)