Polecany post

5.00 pobudka. 6.00 praca. 18.00 powrot do domu. 19.00 lekcje. 20.00 drobne sprawy domowe. 21.00 zagonienie dzieci do spania 22.00 chw...

poniedziałek, 19 listopada 2018

Kiedy traci sie siebie..

I HAD A DREAM



Nauczylam sie stawiac kroki na kruchym lodzie.
Nauczylam sie wierzyc,ze to mozliwe.
A wiara czyniaca cuda; utwierdza mnie w tym przekonaniu.
I z sobie tylko wiadoma odwaga i smutkiem
pokonuje kolejne odleglosci.

To tylko zwykla opowiesc.
Moje odliczanie odleglosci od brzegu.
Moje miarowe kroki z przyspieszonym oddechem.

Omijam trzciny,zarosla...
Tam lod zdaje sie byc najcienszy.

Te chwilowe odslony moga wiele kosztowac..
wiec nie ryzykuje.

I moge isc dalej.
Bez obawy o ocene i opinie.
Bez obawy,ze sposob patrzenia jaki obralam jest niewlasciwy
i niedojrzaly.

Nie nawoluje juz nikogo.
Nie szukam.
Nie chce,zeby ktos brawurowo wchodzil
na krucha tafle
i wielkopanskim gestem
ofiarowal wszystko o co zabiegam,
co czynie cenne i wazne.

Mam to,co cenne i kruche.
Mam wystawiony na mrozy i wiatry
drugi policzek
Bo drugi raz to sie nie moze zdarzyc.

Jesli jest koniec.
Zaczyna sie nowe.
Musi istniec jakas przeciwwaga,przeciwienstwo,harmonia.
Musi byc sila w tym,co prawdziwe,chocby stlumione
i z pozoru watle.

Poczatek wiosny.Znamienny jak zawsze.
Ptaki ucichly pod wplywem polnocnych podmuchow wiatru.
Trzciny faluja.
Wyginaja sie lecz nie lamia.
Zmiennosc.Optymistyczna zapowiedz natury.Zaczatek czegos nowego.

Jest jakas pociecha w tej zmiennosci por roku.



Tekst dawny.W tle Pink Floyd.
Kazdy ma taki swoj utwor...
I had a dream.
I had...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz