I HAD A DREAM
Nauczylam sie stawiac kroki na kruchym lodzie.
Nauczylam sie wierzyc,ze to mozliwe.
A wiara czyniaca cuda; utwierdza mnie w tym przekonaniu.
I z sobie tylko wiadoma odwaga i smutkiem
pokonuje kolejne odleglosci.
To tylko zwykla opowiesc.
Moje odliczanie odleglosci od brzegu.
Moje miarowe kroki z przyspieszonym oddechem.
Omijam trzciny,zarosla...
Tam lod zdaje sie byc najcienszy.
Te chwilowe odslony moga wiele kosztowac..
wiec nie ryzykuje.
I moge isc dalej.
Bez obawy o ocene i opinie.
Bez obawy,ze sposob patrzenia jaki obralam jest niewlasciwy
i niedojrzaly.
Nie nawoluje juz nikogo.
Nie szukam.
Nie chce,zeby ktos brawurowo wchodzil
na krucha tafle
i wielkopanskim gestem
ofiarowal wszystko o co zabiegam,
co czynie cenne i wazne.
Mam to,co cenne i kruche.
Mam wystawiony na mrozy i wiatry
drugi policzek
Bo drugi raz to sie nie moze zdarzyc.
Jesli jest koniec.
Zaczyna sie nowe.
Musi istniec jakas przeciwwaga,przeciwienstwo,harmonia.
Musi byc sila w tym,co prawdziwe,chocby stlumione
i z pozoru watle.
Poczatek wiosny.Znamienny jak zawsze.
Ptaki ucichly pod wplywem polnocnych podmuchow wiatru.
Trzciny faluja.
Wyginaja sie lecz nie lamia.
Zmiennosc.Optymistyczna zapowiedz natury.Zaczatek czegos nowego.
Jest jakas pociecha w tej zmiennosci por roku.
Tekst dawny.W tle Pink Floyd.
Kazdy ma taki swoj utwor...
I had a dream.
I had...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz