Chciala isc do tej pracy.Na etat.Na stojaco.Na siedzaco.Na jakkolwiek.Chciala byc juz po drugiej
stronie barykady wojujacych matek,przeciwniczek siedzenia w domu z dziecmi.
Matki malej wiary zbudzcie sie grzmialy na forach,blogach,w programach telewizyjnych.
Wpatrywaly sie w nia swym swidrujacym oczodolem slow.Dotykaly tak jak nie chciala.Jak nie sadzila, ze kobieta moze dotknac kobiete.
Mozna bylo probowac sie ukryc.Stwarzac jakies pozory dobrze przygotowanego zycia,uporzadkowanego wedlug planu.
Mozna bylo wyjsc przed szereg i najglosniej pisac.A pozniej mowic,mowic i ta mowa sie zapowietrzac, nasycac..Tak,zeby nikomu nie przyszlo na mysl,ze mowi o sobie,ze jest jedna z tych co siedzi i bierze od panstwa.
Nie mogla sie przebudzic.Jeszcze tylko rok,dwa.Mijalo pozniej kolejne piec.Pocieszal ja maz pracujacy na Zachodzie.Dwa tygodnie tam.Tydzien tu.
Jeszcze troche..i pojda na swoje.Maz bedzie na miejscu.Ona pojdzie do pracy.
Do ludzi.Do swiata.
Do zycia.
Bedzie oredowniczka niezaleznosci.
Wojowniczka
ze swoja dotkliwa
historia,
z madroscia
wszystkich rozumow
matek pracujacych.
Mieszkali katem u jego rodzicow.Byli biorcami energii,wody i gazu.W kazdym wolnym czasie,kiedy maz byl w domu odpracowywali razem podarowane na NAMACALNE,policzalne,WYMIERNE..
Wymyslala nowe scenariusze,ktore pokrywal kurz niepamieci i rezygnacji.
Wymyslala siebie,meza i dzieci
w nowych sytuacjach.
Wczesnym rankiem,kiedy robila zbyt mocny makijaz,zeby ukryc lekko podpuchniete oczy...
Kiedy tak szla odprowadzajac dzieci do
przedszkola...
Czula sie przez chwile lekko..( zdarzalo sie..)
I glupio szczesliwa..bo dzieci zdrowe,bo maz obiecal wczesniej przyjechac,bo uczucie rzeskiego powietrza na policzkach..
Tamtego dnia minela dwie stare kobiety opierajace sie o plot.
- babka to dzieci Ci nie odprowadzi?
spasie sie w tym domu..
Zaczepia ja jedna z kobiet..
- nie,ja tam lubie spacerowac tak od rana..
Odpowiada szybko,zaskoczona i zmieszana..
- popatrz pani...spacerowac lubi.
- i 500 plus bierze...
Syczy ta druga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz