Polecany post

5.00 pobudka. 6.00 praca. 18.00 powrot do domu. 19.00 lekcje. 20.00 drobne sprawy domowe. 21.00 zagonienie dzieci do spania 22.00 chw...

niedziela, 17 grudnia 2017

HOME,SWEET HOME..

W nocy dom wyglada jakby namalowany byl pastelami.Klebiacy sie bialoszary dym z komina wzkazuje,gdzie mniej wiecej zaczyna sie krawedz dachu...Tworzy male chmurki.A jeszcze wyzej jak okiem siegnac granatowoczarne niebo z wytloczonymi gwiazdozbiorami.Ksiezyc.Najczesciej jasny i pelny.W kazdym razie taki pasowalby teraz do pastelowego rysunku. Jeszcze poznym latem co wieczor przelatywaly nietoperze.Drgajacym lotem tuz nad glowami budzily poczatkowo zaciekawienie i lekki strach.Dobrze,ze mamy juz podbitke pod okapem.Nie wleca na strych.Nie zahibernuja sie tam na cala zime.----------------------------------------------------- Widze woz! Krzyczy mlodszy syn.Uradowany jakby pierwszy raz w zyciu widzial gwiazdy na niebie.Tak,chyba pierwszy raz w zyciu jestesmy w tak naturalnym i profesjonalnym obserwatorium.. To Niedzwiedzica.Poprawia go starszy. --Niebo jest najpiekniejsze.Gwiazdy tak wyrazne.Tak intensywne.Zadzierasz glowe do gory.W cala te otchlan zawieszona na girlandach gwiazd.I czujesz oddech przestrzeni.Nieokreslonosc rzeczy.Piekno chwili.------------------------------------------------------- Kilka palet( zmurszalych gdzieniegdzie) zostawilismy tak jak lezaly.Tam mieszkaja jaszczurki.Zwinki.Latem wygrzewaly sie na sloncu.Cala rodzina.Spokojni rodzice i ich ploche jeszcze dzieci. Na kompostowniku stolowaly sie jeze.Kiedy szlismy pozniej spac mozna bylo podejrzec je jak chodza.Tuptajace male kuleczki.I nasze cztery nosy przy szybie.Radosc dzieci.Bezcenna.Bila na glowe nowa bajke i wieczorna zabawe w zgadywanki.----------------------------------------------- Latem i wczesna jesienia w pobliskim lesie pojawial sie dzieciol sredni.Raz odbil sie biedak o nasze szyby w oknie.I jaskolka wpadla do pokoju.To bylo zaraz po jednej z tych wiekszych wichur,kiedy pozniej w wiadomosciach slyszy sie o zerwanych dachach i liniach energetycznych( Nie bylo pradu przez pare godzin).Dzieci polozyly jej ziarna i nalaly wody na dekielek od sloika.Myslelismyy,ze cudem wyrwala sie wietrznej zawierusze albo kotu.Lezala lekko drgajac.Zalosny widok.Po paru godzinach przenieslismy ja na parapet.I ku naszemu.zdziwieniu wzbila sie wysoko do lotu.Wysoko.Ponad wierzcholki drzew.Zanosilo sie wtedy na deszcz.Muchy byly straszliwie natretne i cisnely sie do domu drzwiami i oknami.Lataly bez opamietania I cale stado jaskolek zaczelo kolowac nad ziemia.Kazda z nich byla ta " nasza". -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Gdybym miala mamalowac pastelami nasz dom.To zaczelabym malowac od tej wlasnie jaskolki na dachu:) Namalowalabym go w nocnej scenerii.Oswietlone ciepla zolcia okna.Rozswietlajace mrok mysli..Mamy juz prad.Mamy wode.Ogrzewanie. Mamy siebie. Bedzie dobrze. Damy rade.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz