Polecany post
5.00 pobudka. 6.00 praca. 18.00 powrot do domu. 19.00 lekcje. 20.00 drobne sprawy domowe. 21.00 zagonienie dzieci do spania 22.00 chw...
wtorek, 26 grudnia 2017
MILOSC SIE RODZI,noc truchleje...
Jaki jest sens zycia?
Pyta mnie ( tak nagle,z zaskoczenia) kobieta w srednim wieku.Dystyngowana taka,ze az sie skurczylam w swoich zeszlosezonowych jeansach i spranej (ulubionej)parce.
Odczytuje z barwy jej glosu,z gestow,z ukladu zmarszczek mimicznych,ze gotuje sie do skoku; przewidujac zdawkowa odpowiedz.Daje jej to,czego chce.
Daje jej trzy slowa zamiast jednego,ktore w zupelnosci wystarczyloby.
W odpowiedzi otrzymuje krzykliwa,upstrzona kolorami broszure.
Ona jest swiadkiem Jehowy.
A ja? Czy ja jestem swiadkiem
Milosci?
Tak po prostu..
A to bylo wtedy,gdy wracalam od Ciebie.
No wiec wracam tak od Ciebie myslac jak
duzo Ci dzisiaj zmilczalam,jak stracilam spojnosc,brzmienie i logike,jak moje przyczyny stracily skutek i na odwrot jak skutek stracil przyczyny.
Mijalam ludzi.
Grupki zawadiacko usmiechnietych wyrostkow.Rodziny dzietne i bezdzietne.
W zachodzacym sloncu miasto nabiera intensywnej barwy.Nabiera kolorytu szkarlatnej poswiaty.Mozna zaryzykowac stwierdzenie,ze trwale pieknieje..
Taki dzien niosl powszednosc i i radosc
poznania dla tych,ktorzy chcieli i potrafili je odkryc.
Zaplonely lampy.Jarzyly sie. Zgaszona zolcia.Intensywnym zlotem.Stonowanym szafranem.
Takze neony,swietlne reklamy i twarze miejscowej zulernii zakotwiczonej w zaulku Polnocnej.Tuz za urzedem w ktorym rejestruje sie sluby,narodziny i zgony.
Od strony katedry dal sie slyszec rozchodzacy sie dzwiek dzwonow.Poczulam wtedy lekkosc ( bez nazwy) i rozlegla,niezmierzona przestrzen ( bez odniesien geograficznych).
Bez tej przestrzeni wszystko bylo plytsze,bardziej plaskie i metne.
W tej przestrzeni zawiera sie moje osobiste DA CAPO AD IN FINITUM.
Bez tej przestrzeni nie chce zyc.Nie potrafie.
Tak jest za kazdym razem,kiedy mysle o
MILOSCI.Zycie wymilczalo mi dokladnie,zebym byla za nie odpowiedzialna, zebym byla zaangazowana.Bez reszty.
Nie asekurowala sie.Nie bala,ze to esencja..
Wyjsc na przeciw i patrzec spokojnie jak
plynie czas, jak cichutko pisze sie wiersz..
jak rodzi sie milosc.
Po prostu.
Tekst dawny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz